Bulwersujący wyrok sądu: mają oddać psa, bo jest zbyt głośny

13.11.2017 10:44

Rodzina z Granowa w zachodniopomorskim musi pozbyć się psa po tym, jak sąd orzekł, że zwierzak jest zbyt głośny i nie daje spać nowemu sąsiadowi. 9-letni Paker, który od małego biegał po podwórku, musi zostać usunięty.

pies za głośny wyrok

fot. Pixabay

9-letni owczarek niemiecki to zdaniem właścicieli oraz wielu mieszkańców Granowa pies spokojny i ułożony. Paker u państwa Ciastek zamieszkiwał od szczeniaka i jest przyzwyczajony do biegania po podwórku. Nikomu to nie przeszkadzało, do czasu kiedy działkę sąsiadującą z posesją Ciastków w maju 2016 roku nabył Dariusz Markowski. Postawił tam przyczepę kempingową i w niej zamieszkał. Niestety, szczekanie psa zaczęło mu przeszkadzać, w związku z czym postanowił udać się do sądu i domagać, by sąsiedzi pozbyli się zagłuszającego spokój zwierzaka.

Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Choszcznie. Sędzia przychylił się do pozwu i wydał wyrok nakazujący pozbycie się psa z posesji oraz zapłatę na rzecz powoda dwóch tysięcy złotych.

- Nie rozumiem tej decyzji. Pies szczeka, bo jest psem. Co ja mam z nim teraz zrobić? – denerwuje się Ciastek. – To jest kochany i przyjazny zwierzak. Jak tak można? – mówi pani Jolanta Radomiak, siostra pana Mirosława w wypowiedzi dla TVN24.

Zaskoczeni są także inni mieszkańcy Granowa i wyjaśniają, że nowemu sąsiadowi wszystko przeszkadza. - Kury i gołębie też mu przeszkadzają. Grilla nie możemy rozpalić – twierdzi Czesław Borsiak. – Jeden facet będzie całą wsią rządził? A sam nawet nie ma toalety. Przez 30 lat nie było tu policji, a teraz ktoś krzywo przez drogę przejdzie, a on już dzwoni. Jeszcze innym sąsiadom kazał pozbyć się uli z pszczołami - dodaje. Nowy mieszkaniec wsi ma też pretensje o to, że kosiarka do trawy jest zbyt głośna albo gdzieś stoi niewłaściwy komin. Jedna z sąsiadek przyznaje, że zaczęła brać środki na uspokojenie.

W tej chwili pies przebywa w zamkniętym boksie. Termin wykonania wyroku upłynął, ale państwo Ciastek psa nie "eksmitowali". Przyznają, że sytuacja jest bardzo trudna. Nie wiedzą, co zrobić. Nie chcą psa oddawać do schroniska czy usypiać, ale boją się konsekwencji za niezastosowanie się do postanowienia sądu.

Z kolei Dariusz Markowski twierdzi, że jest terroryzowany przez mieszkańców.

RadioZET.pl/TVN24/SA