Mandaty za grilla? Tłumaczymy, co wolno, a co nie

24.04.2017 17:51

Czy można bez przykrych konsekwencji grillować w parku bądź nad rzeką? Co nam grozi, gdy dym z naszego grilla w zbyt dużej ilości przedostanie się na posesję sąsiada? Czy istnieją jakiekolwiek regulacje prawne w tym temacie? Sprawdziliśmy.

Grill

fot. Pixabay

Brak precyzyjnych przepisów

Jeśli ktoś mieszka w domu z ogrodem lub posiada działkę za miastem, to żadne ogólnokrajowe przepisy odnoszące się stricte do użytkowania urządzeń do obróbki cieplnej żywności go nie obowiązują. A to dlatego, że... takowe nie istnieją. Ustawa o własności lokali z 1994 roku, mająca w zamierzeniu określać zasady prawa i obowiązki ich właścicieli oraz zasady współżycia na terenie tzw. nieruchomości wspólnych, nic na ten temat nie mówi. Informuje jedynie - i to dość ogólnie - o przestrzeganiu porządku i dobra innych mieszkańców.

Zagłosuj

Jakie masz plany na majówkę?

Co jednak z tymi, którzy na co dzień rezydują w blokach i kamienicach? Też mają przecież prawo do zorganizowania plenerowej uczty. I tutaj również prawo nikogo nie krępuje, przynajmniej to ogólnokrajowe - balkon mieszkalny mieści się bowiem w ramach definicji prywatnej posesji. Może jedynie zostać ukarany za pozostawienie włączonego grilla bez uwagi, ale to też w przypadku, gdy doprowadzi w ten sposób do wypadku bądź zniszczenia.

Co oznacza, że kwestia ta automatycznie pozostawiona jest w gestii spółdzielni lub wspólnot mieszkaniowych. I jeżeli dany obywatel funkcjonuje w ramach takiej struktury, musi się podporządkować jej regulaminowi (o ile zawarte są w nim jakiekolwiek zapisy dotyczące grillowania).

Jeżeli dym leci za daleko...

W polskim prawie funkcjonuje pojęcie tzw. immisji. Jest to działanie, które dana osoba wykonuje na terenie swojej posesji, a które jest - pośrednio lub bezpośrednio - odczuwalne na gruncie sąsiedzkim.

Czyli np. jeżeli ktoś urządza grilla, a dym unosi się w powietrzu trafiając na działkę bądź balkon sąsiada i w ten sposób szkodzi jego zdrowiu bądź zanieczyszcza powietrze, wówczas pokrzywdzony ma prawo dochodzić swoich roszczeń na gruncie prawa cywilnego. Dotyczy to zarówno mieszkańców osiedli domków (szeregowych, bliźniaczych, jednorodzinnych), jak i bloków z wielkiej płyty czy kamienic i deweloperskich apartamentowców.

Pytanie, czy w przypadku zaistnienia takiej sytuacji wzywać służby mundurowe? Straż miejską raczej nie, ponieważ strażnicy nie mają uprawnień, aby wkroczyć do lokalu mieszkalnego. Straż pożarna może to zrobić jedynie w przypadku pożaru. Policja? Tylko, gdy mamy do czynienia z hałasem, burdami i czymś, co podlega pod sformułowanie "zakłócenie porządku publicznego".

Jeśli to nie zabytek, to można grillować

Coraz większą popularność od lat zyskują grille w miejscach publicznych - w parkach, na polanach bądź nad brzegami rzek. W Warszawie jest 75 parków i w większości z nich grillowanie jest dozwolone - wszystkie najistotniejsze informacje i tak zawarte są w regulaminach poszczególnych terenów z zielenią. Tylko w niektórych z nich - np. w Łazienkach Królewskich, Ogrodzie Saskim czy Parku Ujazdowskim - z uwagi na wysoką wartość historyczną i zabytkową tych miejsc, taka rozrywka jest kategorycznie zabroniona. Za grillowanie w niedozwolonym miejscu można otrzymać mandat do 500 zł. 

Można za to bez większych problemów grillować na Polach Mokotowskim, w Lesie Kabackim czy w Parku Bródnowskim. W niektórych miejscach zadbano nawet o specjalną infrastrukturę dla biesiadników - np. w Lesie Młocińskim postawiono zadaszone altanki, wyposażone w kamienne piecyki i okalające je drewniane ławki. Ważne jednak, aby posprzątać po zakończonej zabawie - za nieutrzymywanie porządku również grozi grzywna w wysokości kilkuset złotych.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Rozkoszować się smakiem pieczonego mięsa bądź warzyw możemy się chociażby na plaży pod Mostem Poniatowskiego, na wschodnim brzegu Wisły. Na tym obszarze dodatkowo można pić piwo, co odróżnia to miejsce od większości lokalizacji objętych penalizacją spożywania alkoholu.

Jeżeli chodzi o inne miasta, to grillowanie dozwolone jest m.in. nad Wartą bądź w Parku Sołackim w Poznaniu, na krakowskich Błoniach, nad Odrą we Wrocławiu, czy też na terenie Politechniki Białostockiej. Ogólnie rzecz ujmując, miejsc, w których można bezpiecznie oddać się tej aktywności jest w naszym kraju mnóstwo - ich listy dostępne są w lokalnych gazetach czy serwisach internetowych.

Strażacy i tak by przyjechali

Jak zapatrują się na to służby porządkowe? Czy regulują w jakikolwiek sposób zasady publicznego grillowania? Jakie kary i za co mogą spotkać osoby, które łamią prawo? Zasięgnęliśmy języka w Komendzie Stołecznej, ale tam odesłano nas do straży miejskiej bądź pożarnej, ponieważ sprawa ta leży w zakresie kompetencji policji o tyle, o ile ktoś popełnia wykroczenie.

Straż pożarna? Jak przyznaje w rozmowie z nami kpt. Michał Konopka z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej m. st. Warszawy, używanie ognia w miejscu do tego nieprzeznaczonym jest zabronione.

- Natomiast przepisy dotyczące tego, gdzie można urządzać grilla, to już zapewne regulują przepisy rady miasta, ew. interweniuje wtedy straż miejska. My i tak przyjeżdżamy, jeżeli otrzymamy zgłoszenie o pożarze - tłumaczy.

Bezpieczeństwo to podstawa

- Robienie grilla nie jest wykroczeniem - przyznaje w rozmowie z portalem krakow.naszemiasto.pl rzecznik krakowskiej straży miejskiej Marek Anioł. Wtóruje mu jego odpowiednik z Poznania, Przemysław Piwecki: - W obecnym stanie prawnym żaden przepis nie zabrania grillowania jako formy spędzania wolnego czasu. Oczywiście z zachowaniem norm współżycia i przepisów przeciwpożarowych - mówi w "Faktowi". Na stronie internetowej poznańskiej SM znajdziemy zresztą dość precyzyjne wskazówki dotyczące miejskiego grillowania.

SM sugeruje też, aby grillować w odległości przynajmniej 100 metrów od siebie oraz 100 metrów od najbliższego zalesienia (np. w lasach istnieją specjalnie wyznaczone przed zarządcę strefy). Przypomina też, że każdego z uczestników takiej zabawy obowiązują standardowe przepisy dotyczące przestrzegania spokoju, ciszy nocnej, jak i również niespożywania alkoholu w miejscach publicznych. Ich złamanie to wykroczenie karane mandatem - 100 zł za picie alkoholu (50 za usiłowanie), a 500 zł za zakłócanie porządku publicznego.

Wychodzi więc na to, że prawo (zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym) nie zabrania grillowania, nakazuje jednak czynić to w sposób ostrożny, bezpieczny i bez uszczerbku dla czyjegokolwiek zdrowia bądź mienia i z poszanowaniem reguł obowiązujących na danym terenie. Jeżeli więc ktoś kulturalnie spędza czas wolny, to nic mu nie grozi. Ale jeżeli zakłóca porządek publiczny bądź zachowuje się w sposób szkodliwy i naruszający jakiekolwiek przepisy, musi się liczyć z interwencją i ewentualną karą.

RadioZET.pl/MP