Ile żyją psy, a ile koty? A jak się nimi opiekować? Opowiada Dorota Sumińska

17.05.2017 19:19

Ile lat żyją domowe zwierzęta? Jak się nimi opiekować i czym karmić? W końcu - jaka jest różnica między oswojeniem a udomowieniem? Zasięgnęliśmy opinii ekspertki.

Pies

fot. Pixabay

Lepsze samopoczucie, mniej stresu, mniejsze ryzyko depresji, zwiększone poczucie tolerancji - to tylko niektóre z korzyści, zdrowotnych i społecznych, jakie może przynieść mieszkanie ze zwierzętami.

Posiadanie zwierząt w domu, to jednak nie tylko radość i korzyści, ale przede wszystkim rozmaite obowiązki. Jak sobie z nimi poradzić, aby nie krzywdzić naszych "braci mniejszych"? W rozmowie z RadiemZET.pl opowiedziała o tym lekarz weterynarii i psycholog Dorota Sumińska.

Kto żyje najdłużej?

Najkrócej żyją z nami gryzonie, w przypadku których musimy się liczyć z rozstaniem już po kilku latach. Aczkolwiek różni się to w przypadku konkretnych przedstawicieli gatunku. Np. chomiki żyją 2-3 lata, szczury i myszy 4-5, ale już świnki morskie czy szynszyle potrafią dożyc dekady.

Jeżeli chodzi o psy, to tutaj długość życia wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do rozmiarów zwierzęcia - im mniejsze, tym dłużej żyje. Olbrzymy (25-70 kg) dożywają zwykle ok. 9 lat, te średnie (10-25 kg) 14 lat, a te ważące poniżej 10 kg nawet 18 lat.

10-15 lat - to średnia życia królików. Dłużej na tym świecie przebywają z kolei koty, które żyją w domostwach - nawet do 20 lat (niektóre dachowce dożywają niestety połowy tego okresu, ale zdarzają się weterani). Do jeszcze bardziej podeszłego wieku potrafią dotrwać niektóre ryby akwariowe (np. welon - 30 lat) oraz rekordziści, czyli żółwie (nawet 100 lat).

Oswojenie a udomowienie

Dorota Sumińska zwraca uwagę na semantyczną różnicę w odniesieniu do terminów "oswojenie" i "udomowienie", akcentując, że ten drugi jest dużo bardziej negatywny i szkodliwy.

- Oswojenie to sprawienie, że zwierzę przestaje się bać. Natomiast udomowienie polega na tym, że zwierzę nie może żyć bez człowieka, jest od niego uzależnione. To najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić zwierzęciu. To takie ubezwłasnowolnienie gatunkowe - twierdzi i przestrzega, żeby ich ze sobą nie mylić i nie stosować zamiennie.

I choć przyznaje, że poniekąd każde zwierzę, które żyje w gospodarstwie domowym, jest zniewolone - bo kontrolujemy każdy aspekt jego egzystencji, od spania po żywienie - to jednak psy i koty zdecydowanie najlepiej się w takim otoczeniu odnajdują. Bo mają stosunkowo najwięcej swobody (oczywiście, jeżeli nie są np. przywiązane do łańcucha).

Zwierzę jako istota społeczna

Nasza rozmówczyni kategorycznie sprzeciwia się natomiast sprowadzaniu do domów (a zwłaszcza lokali mieszkaniowych w mieście) zwierząt, które można spotkać chociażby w sklepach zoologicznych, np. gryzoni, ptaków czy żółwi. 

- Dla mnie to już szczególny i chyba najgorszy przejaw okrucieństwa ludzkiego, bo te zwierzęta, tak naprawdę za to, że są miłe i ładne, spędzają całe życie najpierw w sklepach, a następnie w izolatkach, w klatkach, w terrariach - konstatuje ze smutkiem.

Lwy Dowiedz się więcej Będzie pierwszy w Polsce azyl dla lwów? Piękna inicjatywa w Poznaniu

 - Ludzie są często nieświadomi cierpienia tych istot i traktują je jak rzeczy, kupując np. swoim dzieciom, aby spełniały dla nich rolę zabawek - zauważa. I dodaje, że to nie znaczy, iż w ogóle nie mamy prawa sprowadzić sobie do domu królika czy świnki morskiej. Chodzi o to, żeby zapewnić im (o czym wielu ludzi zapomina) odpowiednie warunki - czyli np. dużą, zieloną przestrzeń i towarzyszy z tego samego gatunku. To samo postuluje zresztą w odniesieniu do psów i kotów.

- Interakcja społeczna jest ważna - zarówno w przypadku człowieka, jak w przypadku psa, bo pies też jest istotą społeczną. Kot mniej, ale z drugiej strony nie jest aspołeczny, on też potrzebuje przedstawicieli swego gatunku - przypomina Sumińska.

Naturalne znaczy lepsze

Kolejnym niebagatelnym czynnikiem, wpływającym na długość i jakość życia naszych milusińskich, jest pożywienie, które im serwujemy. I tutaj także wypada być drobiazgowym i trzymać się pewnych zasad.

Dorota Sumińska radzi np., żeby, jak tylko się da, podawać zwierzętom jedzenie naturalne, w jak najmniejszym zaś stopniu przetworzone przemysłowo. - To dokładnie, jak w przypadku człowieka: im bardziej organiczna, naturalna i nieprzetworzona chemicznie dieta, tym mniej problemów ze zdrowiem, np. z otyłością - mówi.

- Karmy to żywność wysoce przetworzona. Jeśli już musimy je stosować, to tylko w skrajnych przypadkach i w jak najmniejszych ilościach - dodaje.

Jak więc powinniśmy karmić nasze psy i koty? Tym pierwszym podawać jedzenie najwyżej dwa razy dziennie (jako, że mają inny metabolizm i sposób trawienia), w mniej więcej równych odstępach czasowych. Powinno to być np. gotowane mięso, biały ser, jajka oraz dużo warzyw. W przypadku kotów zaś także mięso (są ponoć większymi drapieżnikami niż psy) i warzywa (jak mówi Dorota Sumińska, "wszystko, co można dać 3-letniemu dziecku poza surowym mięsem"). Co ważne, koty powinny mieć regularny dostęp do pożywienia, ponieważ głód zaspokajają praktycznie w każdym momencie dnia.

Mogą nas wiele nauczyć

Na koniec należy również podjąć wątek przemijania - zwierzęta bowiem, tak jak i wszystkie organizmy żywe na naszej planecie, umierają. A te domowe żyją krócej niż my, więc rozstanie jest niejako wpisane w naszą relację z nimi.

- Każdy, kto się urodził, musi umrzeć. Wszyscy odejdziemy. To nasza kultura demonizuje śmierć, a ona jest przecież normą i ostatecznością. Nie widzę w tym najmniejszego problemu - przyznaje Sumińska. I zaznacza, że w tym wymiarze sporo możemy się od zwierząt nauczyć.

- Paradoksalnie, dzięki temu, że odchodzą szybciej od nas, to lepiej nas z tym nieuchronnym tematem oswajają i potrafią przygotować na śmierć kogoś bliskiego z gatunku ludzkiego - podsumowuje.

RadioZET.pl/MP