Matka z wózkiem wyproszona ze sklepu. Właściciel "obarczony" karą 20 zł

04.04.2017 15:00

Na drzwiach witryny sklepowej widnieje kartka "Proszę nie wprowadzać wózków". Brzmi jak ponury żart, ale niestety nietypowy zwyczaj jest wiernie egzekwowany. Kobieta z dzieckiem w wózku została wyproszona ze sklepu z używaną odzieżą. Sytuacja miała miejsce w Warszawie.

Matka z wózkiem wyproszona ze sklepu. Właściciel "obarczony" karą 20 zł

fot. Pixabay

Niemiłą sytuację, jaka spotkała Katarzynę Bogatko, kobieta opisała na jednym z forów dla młodych matek. Jak zapewnia, nie jest to odosobniony przypadek i matki z maluchami bardzo często są wypraszane z różnego rodzaju punktów usługowych.

Zagłosuj

Czy dużo trudności spotyka matki małych dzieci poza domem?

Na jesieni 2015 roku pani Katarzyna wybrała się ze swoim dzieckiem na zakupy w Warszawie. Dziewczynka jeszcze nie chodziła, dlatego też potrzebny był wózek. Sprzedawczyni w sklepie z używaną odzieżą na Woli cofnęła kobietę ze sklepu, mówiąc, że nie ma zgody na wprowadzanie wózków do środka. Pracownica dodała też, że z dzieckiem powinno się chodzić do parku, a nie do sklepów. Pani Katarzyna przyznaje, że po takim komentarzu wyszła ze sklepu i po prostu się rozpłakała. Warto dodać, że wcześniej ekspedientka "wpadła na pomysł", aby zostawić wózek z dzieckiem pod drzwiami, skoro noszenie go przy oglądaniu ubrań będzie "takim dużym problemem".

- Czułam się jak ktoś gorszy. Czułam się upokorzona - opowiada pani Katarzyna w rozmowie z Radiem ZET.

Pani Katarzyna nie zostawiła tej sprawy bez odzewu. Wróciła do sklepu i próbowała domagać się swoich praw. Wtedy w wymianę zdań wtrąciły się inne klientki, które zaczęły nazywać panią Bogatko "wyrodną matką".

- Byłam zaskoczona taką reakcją innych kobiet w sklepie. Spodziewałam się, że staną w obronie matki z dzieckiem. Tymczasem uznały, że kobieta wchodząca do sklepu z małym dzieckiem jest matką wyrodną - dodaje poszkodowana.

Postanowiła jednak, że nie odpuści.

Interwencja RPO

Sprawą zainteresowało się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Interwencji podjęła się Magdalena Kuruś z zespołu ds. równego traktowania. Sformułowała pismo do komendy policji z rejonu warszawskiej Woli. „W opinii RPO odmowa wykonania publicznie oferowanej usługi ze względu na poruszanie się z wózkiem dziecięcym, czyli ze względu na macierzyństwo, stanowi naruszający godność przejaw dyskryminacji ze względu na płeć” - można przeczytać w dokumencie.

W końcu sprawa trafiła do sądu rejonowego. Miało dojść do naruszenia art. 138 kodeksu wykroczeń: „Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny”.

- Sąd wydał wyrok nakazowy. Ponieważ w sprawie nie byłam oskarżycielką posiłkową, nie mogłam złożyć sprzeciwu -.tłumaczy pani Katarzyna w rozmowie z Radiem ZET

Jaki jest finał? Mało satysfakcjonujący. Na właściciela miała zostać nałożona kara 20 złotych. Zaś kartka zakazująca poruszania się po sklepie z dziecięcym wózkiem nadal wisi na drzwiach.

- Uważam, że grzywna w wysokości 20 zł stanowi jedynie przyzwolenie na tego typu praktyki. W żaden sposób nie realizuje celów kary, dolegliwości czy celów prewencyjnych. Dowodem tego jest to, iż właściciel nie zdjął tablicy mówiącej o zakazie wchodzenia z wózkami - komentuje wyrok pani Katarzyna.

Zaznacza jednak, że sąd uznał właściciela sklepu za winnego, a to oznacza, że nie można bez zgodnego z prawem uzasadnienia odmawiać świadczenia usługi. 

Ogromny niesmak jednak pozostaje.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/KM