Dzień bez telefonu: Jakie konsekwencje niesie za sobą produkcja smartfonów?

13.07.2017 14:09

15 lipca obchodzimy symboliczny ”Dzień bez telefonu”. Komórka stała się gadżetem, bez którego wielu ludzi nie potrafi sobie wyobrazić codziennego funkcjonowania. Tylko w 2016 roku wyprodukowano ponad 1 miliard 300 milionów smartfonów, czyli więcej niż 1/5 liczby ludności świata. Pytanie tylko, czy wiemy, jakim kosztem powstają nasze funkcjonalne zabawki.

Dzień bez telefonu: Jakie konsekwencje niesie za sobą produkcja smartfonów?

fot. Tomasz Pietrzyk/Agencja Gazeta

15 lipca to dobry dzień, aby uświadomić sobie, jak wielkie zmiany (zarówno w środowisku naturalnym, jak i relacjach czystko ludzkich) zaszły za sprawą upowszechnienia telefonów komórkowych. Zwiększona mobilność, swobodny dostęp do skrzynki mailowej, informacji, możliwość swobodnego kontaktu z innymi - to zdobycze cywilizacji, z którymi nie warto dyskutować. Przy okazji dnia bez telefonu warto się jednak zastanowić, co oprócz korzyści niesie za sobą szał na smartfony. 

Organizacje pożytku publicznego alarmują, że młodzi ludzi spędzają niepokojąco dużo czasu przed ekranami smartfonów, tabletów, laptopów, tracąc przy tym kontakt z realnym światem. Szwankują też relacje interpersonalne. Po co bowiem spotykać się na spacerze, kiedy wszystko można załatwić za pomocą aplikacji Messenger czy Whatsapp. 

Przy tej okazji Instytut Globalnej Odpowiedzialności zwraca uwagę na inny aspekt przemysłu elektronicznego. Chodzi o wyczerpywanie się zasobów naturalnych czy tony elektrośmieci. Urządzenia są nietrwałe, co wzmaga częstą wymianę sprzętu i niepokojąco podbija statystyki. Rocznie fabryki opuszcza już ponad miliard smartfonów. IGO podaje też inne, szokujące liczby. 

Według obliczeń tylko w 2014 roku świat wygenerował około 42 miliony ton odpadów elektronicznych (żeby to sobie zobrazować IGO wyjaśnia, że to 70 razy ciężar Pałacu Kultury). Ta liczba nadal będzie rosła. Nie uratuje nas recykling. Nie więcej niż 1/5 surowców zawartych w wyrzucanej elektronice podlega odzyskowi i ponownemu przetworzeniu. A to oznacza, że ponad 80% produkcji to nowo wydobywane surowce. 

- Współczesna produkcja i konsumpcja to czyste szaleństwo. Coraz szybciej rozkręcamy karuzelę, która jest coraz bardziej rozklekotana i skrzypiąc - alarmuje Ewa Jakubowska-Lorenz z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. - Zasoby się wyczerpują, środowisko zaczyna dusić się od śmieci, ludzie tracą ziemię i godne warunki życia, bo na ich tereny wkracza przemysł wydobywczy. A to wszystko po to, byśmy mogli co roku zmieniać telefon. Na dodatek to wcale nie daje nam szczęścia, bo badania pokazują, że od pewnego poziomu wzrost konsumpcji nie przekłada się na większe zadowolenie z życia. Natomiast nasze dzieci zapewne przeklną nas za to, że zostawimy im świat, który będzie co najmniej niestabilny, a być może nawet zagrażający cywilizacji - dodaje ekspertka.

Rośnie też popyt na surowce. Aby zaspokoić potrzeby rynku korporacje zagarniają coraz większe połacie ziemi w krajach bogatych w zasoby naturalne. Przeważnie są to kraje rozwijające się, z niedostatecznie silną władzą centralną, podatną na wpływy zagranicznego kapitału. Są państwa, np. w Ameryce Łacińskiej (Honduras czy Peru), gdzie pod ewentualne koncesje wydobywcze przeznaczono już nawet 1/5 czy 1/4 terytorium kraju. Protest lokalnych społeczności, argumenty o zanieczyszczeniu i truciu społeczności tubylczych nic nie dają. Sprzeciw jest zawsze tłumiony w zarodku. "Krnąbrnych" mieszkańców (tak jak w Papui Nowej Gwinei) po prostu przesiedla się na inne tereny.

Warto też pamiętać o minerałach, które wykorzystuje się w produkcji smartfonów. Jednym z nich jest złoto. Przy jego wydobyciu (metodą odkrywkową) zużywa się gigantyczne ilości wody oraz toksyczne cyjanki, które zatruwają zasoby wodne i glebę. Nie trzeba wspominać, jak tragiczne ma to skutki dla środowiska. W połączeniu ze zmianami klimatycznymi może się wkrótce okazać, że w niektórych miejscach na Ziemi, zwyczajnie nie da się już żyć. Jak wtedy poradzimy sobie z kryzysem uchodźczym?

RadioZET.pl/KM