5 tajemniczych śmierci młodych Polek. Do dziś nie wyjaśniono, jak zginęły

13.06.2017 16:58

Jest w Polsce wiele głośnych spraw kryminalnych, których do dziś nie udało się rozwiązać. Mimo ogromnego zainteresowania mediów i zaawansowanych śledztw, morderstwa i zaginięcia młodych kobiet nigdy nie zostały wyjaśnione. Ostatnim takim wydarzeniem była śmierć Magdaleny Żuk w Egipcie. Tymczasem podobne historie mają miejsce od dawna. Łączy je ze sobą to, że ofiarą jest młoda Polka, a przyczyna śmierci owiana jest tajemnicą.

5 tajemniczych śmierci młodych Polek. Do dziś nie wyjaśniono, jak zginęły

fot. RadioZET

1. Morderstwo i oskórowanie Katarzyny Z. zszokowało nawet FBI

Do dziś nie udało się rozwiązać tajemnicy jednego z najgłośniejszych morderstw w historii Polski. W 1998 roku w Krakowie zaginęła Katarzyna Z. Była bardzo skromną i cichą osobą. Nie miała zbyt wielu znajomych i studiowała religioznawstwo. W pewnym momencie przestała chodzić na zajęcia. Z racji, że nie przyjaźniła się z nikim, nie ma zbyt wielu informacji o tym, co się z nią wtedy działo. Śledczy podejrzewają, że mogła cierpieć na depresję. Mogło to się zacząć 2 lata przed zaginięciem, gdy zmarł jej ojciec.

Katarzyna Z.

fot. Youtube

W połowie listopada 1998 Katarzyna ma spotkać się z mamą w Nowej Hucie. Do spotkania jednak nie dochodzi, a jakikolwiek ślad po niej ginie. Dwa miesiące później załoga jednego ze statków rzecznych próbuje naprawić popsutą śrubę. Myśleli, że wkręciły się w nią jakieś śmieci, jednak do napędu dostały się ludzkie szczątki. Gdy służby oczyściły i zbadały materiał okazało się, że to skóra zaginionej Katarzyny Z. Jej oprawca oskórował ją i oczyścił w bardzo sprawny sposób. Śledczy podejrzewają, że morderca mógł wcześniej pracować w zakładzie kaletniczym lub jako rzeźnik.

To jedna z najbardziej tajemniczych i odrażających spraw, jakimi zajmowali się polscy śledczy. Jedno jest pewne, mimo, że od tragedii 23-latki minęło 19 lat, policja nie zamierza odpuszczać. – Sprawa jest bez precedensu w polskiej kryminalistyce. Od tego czasu, pozostaje w zainteresowaniu zarówno policjantów krakowskiego „Archiwum X”, jak i prokuratorów – komentował Mariusz Ciarka z Małopolskiej Policji. Nawet funkcjonariusze z amerykańskiego FBI nazwali tę sprawę „jedną z najbardziej szokujących w cywilizowanym świecie”.

2. Zagadkowa śmierć Magdaleny Żuk w Egipcie

Jej sprawą żyła cała Polska w 2017 r. Z dostępnych relacji wynika, że 27-latka chciała zrobić niespodziankę swojemu chłopakowi kupując bilety na wycieczkę do Egiptu. Krótko przed wylotem okazało się, że jej ukochany nie ma ważnego paszportu i para wspólnie zadecydowała, że aby chociaż jeden bilet się nie zmarnował, Magda poleci sama. 25 kwietnia 2017 r. o godz. 20:20 wyleciała z lotniska Katowice-Pyrzowice.

Zuk

fot. archiwum Radia ZET

Już następnego dnia nad ranem poinformowała swojego chłopaka, że słyszy dziwne dźwięki w pobliżu swojego pokoju. Trzeciego dnia pobytu w Egipcie wykonane zostało nagranie, na którym widać, jak Magda leży w progu swojego pokoju hotelowego w białym szlafroku. Była w złym stanie, wyglądała, jakby była pod wpływem silnych środków psychoaktywnych. Następnego dnia (29 kwietnia) kobieta została zawieziona na lotnisko, jednak lekarz stwierdził, że nie jest w stanie lecieć. Tego dnia nagrany zostaje film, który w kolejnych tygodniach jest analizowany przez śledczych oraz tysiące internautów. Widać na nim Magdalenę Żuk rozmawiającą ze swoim chłopakiem przez telefon. Z tym nagraniem związanych jest wiele niejasności – między innymi nienaturalne zachowanie rozmówcy Magdy.

Sama 27-latka wygląda na zastraszoną, jakby ktoś zabronił jej powiedzieć, co się stało. Padają prorocze słowa „ja już stąd nie wrócę”. Następnego dnia o 2:40 w nocy Polka wypada z okna szpitala w Port Ghalib i 15 godzin później w szpitalu w Hurghadzie lekarz stwierdza zgon. Sekcja zwłok w Egipcie zostaje przeprowadzona dopiero 10 maja (1,5 tyg. po śmierci). Tego samego dnia minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na konferencji informuje, że polska prokuratura rozważa cztery hipotezy związane ze śmiercią Magdaleny Żuk: nieszczęśliwy wypadek, załamanie psychiczne, zabójstwo lub zorganizowany handel ludźmi.

Po kilku tygodniach zainteresowanie sprawą zmalało, a rodzina może mieć tylko nadzieję, że Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze rozwiąże tajemniczą sprawę śmierci 27-latki.

Zobacz, jak wygląda zapis ostatnich dni Magdaleny Żuk:

3. Nikt nie wie, jak zginęła Ewa Tylman

26-latka z Poznania wybrała się ze znajomymi z pracy na imprezę. O godzinie 2:16 w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r. kamery miejskiego monitoringu rejestrują, jak kompletnie pijana wychodzi ze znajomym z klubu przy ul. Wrocławskiej w Poznaniu. Kolejne nagrania pokazują, że para zataczając się idzie w kierunku mostu św. Rocha i tam ślad się urywa. Cała Polska zainteresowała się sprawą tajemniczego zaginięcia poznanianki. Oskarżenia padają na 24-letniego Adama Z., z którym Ewa Tylman pokonała ostatnią drogę. Przez wiele miesięcy poszukiwania ciała kobiety nie przynoszą rezultatu, aż do 25 lipca następnego roku, gdy przypadkowy przechodzień w podpoznańskim Czerwonaku natknął się na ciało 26-latki. Badania genetyczne potwierdziły, że to ona. Poszukiwania trwały łącznie 245 dni.

tylman

fot. archiwum Radia ZET

Mężczyzna, który zauważył ciało, zanim poinformował policję, sam zrobił zdjęcia i następnie próbował je sprzedać kilku redakcjom prasowym i internetowym. Zdaniem śledczych złamał prawo i usłyszał zarzuty utrudniania śledztwa, za co zgodnie z kodeksem grozi nawet 5 lat więzienia.

Zarzuty w tej sprawie usłyszał Adam Z., z którym Ewa wracała feralnej nocy. Jak twierdzi prokurator, para pokłóciła się w pobliżu mostu św. Rocha, w wyniku czego Adam Z. miał zepchnąć kobietę ze stromej skarpy. Następnie nieprzytomną zaciągnął kilkadziesiąt metrów i wepchnął do Warty. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. 24-latek wielokrotnie zmieniał swoje zeznania, jednak do zabójstwa nigdy się nie przyznał.

Podczas poszukiwań ciała Ewy Tylman śledczy trafili na ciała i części ciał wielu innych osób, jak np. odnaleziony 18 maja 2016 r. worek z ludzkim tułowiem bez głowy i kończyn, znalezione na terenie Rogalińskiego Parku Krajobrazowego 20 lutego 2016 r., zwłoki nieznanej osoby, czy ciało bez nogi wyłowione w pobliżu Wronek (woj. wielkopolskie).

4. Czy śmierć modelki Karoliny Kaczorowskiej to na pewno samobójstwo?

Modelka Karolina Kaczorowska wybrała się 15 stycznia 2016 r. ze znajomymi do Karpacza, aby świętować swoje 30. urodziny. Dobrze zarabiała w modelingu i była w stanie opłacić wszystkim pobyt w hotelu Mercure i całą uroczystość.

Kaczorowska

fot. archiwum Radia ZET

18 stycznia 2016 r. modelka została odnaleziona przez pokojówkę w hotelowym pokoju w Karpaczu martwa dzień po tym, jak wszyscy jej znajomi wyjechali z Karpacza. Była powieszona na prostownicy do włosów. Analiza toksykologiczna wykazała, że w jej krwi były znaczne ilości narkotyków: amfetaminy i mefedronu. Wprawdzie sekcja zwłok nie wykazała, aby w śmierć Karoliny były zamieszane osoby trzecie, jednak sprawa do dziś budzi wątpliwości. Nic nie wskazywało, aby świetnie zarabiająca i zadowolona z życia modelka miała targnąć się na własne życie.

Kolejnym powodem, przez który wielu nie wierzy w samobójstwo Karoliny Kaczorowskiej jest fakt, że podobno po jej śmierci ktoś wszedł do jej mieszkania i wyniósł biżuterię oraz ponad 400 tys. złotych w gotówce.

Podobnie jak w przypadku głośnej śmierci Magdaleny Żuk na klika godzin przed śmiercią kobieta została zarejestrowana przez kamerę. Na nagraniach widać ją, gdy w nocy z 17 na 18 stycznia wychodzi z psem na spacer. Nic nie wskazuje, aby po powrocie do pokoju miała wejść i odebrać sobie życie. – Na nagraniach słychać, jak piesek przeraźliwie szczeka. Zawsze zostawiała go u mnie, gdy wyjeżdżała. Tym razem pojechał z nią. Kochała go jak dziecko, więc gdyby chciała się zabić, na pewno nie pozwoliłaby mu na to patrzeć – komentowała matka Karoliny w rozmowie z dziennikarzem „Faktu”.

Co ciekawe, Magdalena Żuk oraz Karolina Kaczorowska miały wspólnych znajomych. Ostatecznie śledczy zakończyli sprawę uznając, że modelka popełniła samobójstwo.

Prokuratura zdecydowała się zbadać, czy jej śmierć była powiązana ze śmiercią Magdaleny Żuk:

5. Ślad po Monice Traczyńskiej urwał się pod hotelem Marriott w Warszawie

Nocą z 9 na 10 stycznia 2015 roku przed warszawskim hotelem Marriott ostatni raz była widziana Monika Traczyńska. Ślad po niej zaginął. Przez niemal trzy miesiące nikt nie wiedział, co się z nią dzieje, aż do końca marca, gdy na Kępie Tarchomińskiej w Warszawie policjanci odnaleźli szczątki ciała. Badania DNA potwierdziły, że należą one do 28-letniej tancerki.

Traczynska

fot. Youtube

Chwilę przed zaginięciem Monika rozmawiała przez telefon ze swoim narzeczonym. – Kiedy do niej zadzwoniłem, powiedziała, że nie może teraz rozmawiać i że za chwilę oddzwoni. Ale tego nie zrobiła – komentował.

Jedna z głównych hipotez, jakie badali śledczy, mówiła o tym, że Monika była związana ze środowiskiem tancerek erotycznych i dostała propozycję zajęcia się prostytucją. Gdy nie wyraziła zgody, miała zostać zamordowana, a następnie jej ciało zostało zakopane na odludnym miejscu w Warszawie.

Podejrzenia o morderstwo padły na Zbigniewa H., który we francuskim Calais zgwałcił i zamordował 9-latkę. Ostatecznie mężczyzna nie usłyszał jednak zarzutów w sprawie śmierci Moniki Traczyńskiej. O sprawie pisały polskie i francuskie media, jednak nie udało się ustalić, kto zabił Polkę i jaki był motyw sprawcy.

RadioZET.pl/e-reporter.pl/Wyborcza.pl/TVN24/Fakt24/strz