Kwiatów i praw - o co walczą uczestniczki Międzynarodowego Strajku Kobiet

07.03.2017 11:26

3 października ulice polskich miast wypełniły się postaciami ubranymi na czarno. Wtedy kobiety wykrzyczały swoje niezadowolenie i przedstawiły postulaty. Szybko uzyskały wsparcie osób z różnych części świata, a hashtag „czarny protest” opanował sieć. 8 marca znowu wyjdą na ulice, tym razem jako część wielkiego, międzynarodowego ruchu. Kobiety z 50 krajów będą przez cały dzień organizować się wokół różnego rodzaju wydarzeń (przewidziane są tańce, instalacje artystyczne, wspólne czytanie postulatów) i pokażą, jak według nich wyglądać powinien nie dzień, a czas kobiet. Jak zawsze w obliczu kwestii światopoglądowych, nie może zabraknąć też głosów krytyki. 

Kwiatów i praw - o co walczą uczestniczki Międzynarodowego Strajku Kobiet

fot. Strajk Kobiet

Zagłosuj

Wybierasz się na Strajk Kobiet?

Kwiatów, życzeń i praw kobiet – tak w telegraficznym skrócie można opisać Międzynarodowy Strajk Kobiet zaplanowany na 8 marca. Hasło jest motywem przewodnim „Ściany Furii” - jednego z wydarzeń organizowanych tego dnia. Przekaz Dnia Kobiet zawsze był trochę symboliczny. Ulice wypełniały się mężczyznami dzielnie dzierżącymi goździki i rajstopy. Panie mogły zaś oddać się wypoczynkowi i celebracji prezentów. Oczywiście zaraz po tym, jak wróciły z pracy, ugotowały obiad, nakarmiły dzieci, męża i zrobiły porządki. Dzisiejsze Polki przywołują te opowieści trochę z przymrużeniem oka, a trochę z wewnętrznym buntem.

Dlaczego strajkują? Postulaty publikowane są na grafikach w mediach społecznościowych. Bo w Polsce nie ma dostępu do legalnej aborcji, bo są wściekłe na wypowiedzi ministra Radziwiłła o pigułce „dzień po”, bo państwo, ich zdaniem, nie otacza opieką ofiar gwałtów i przemocy domowej. Jak się okazuje, większość postulatów można przenieść kalką na zagraniczne grupy aktywistek. Podnoszą one kwestię szacunku i wyrażają sprzeciw wobec przedmiotowego traktowania kobiet. Mówią też dużo o przemocy ekonomicznej i nierówności płac.

Przykładowo Islandki wyliczyły, że o 14:38 zaczynają pracować za darmo (w wyniku różnicy wynagrodzeń). W 1975 roku po raz pierwszy zaprotestowały przeciwko tej niesprawiedliwości. Co roku w rocznicę tamtych, październikowych wydarzeń organizują też swój specjalny „Dzień Kobiet”. Z danych na 2014 rok wynika, że średnia różnica płac kobiet i mężczyzn w Europie wynosi 16.3% (dane Eurostatu). Instytut Badań Strukturalnych uczula jednak, by statystyki czytać uważnie, bo struktura zatrudnienia kobiet i mężczyzn w przypadku wielu zmiennych np. grup wieku, gałęzi czy zawodów są zróżnicowane. Chodzi np. o to, że często zawody lepiej płatne są zmaskulinizowane.

W Polsce mobilizacja kobiet przypadła na okres przedłożenia w Sejmie projektu „Ordo Iuris” proponującego całkowity zakaz aborcji.

- Protestuję przeciwko kłamstwu, że zakazy promowane przez tzw. "ruchy pro-life" służą ochronie życia. Tam, gdzie z jednej strony kobietom nie daje się wsparcia na żadnym poziomie ich egzystencji (m.in. brak żłobków, niższe płace, nieściągalność alimentów), żadne zakazy nie zmienią wskaźnika aborcji - mówi Agnieszka Wierzbicka, rzeczniczka prasowa warszawskiej grupy strajkowej. - Dlatego ruch pro-life jest kłamstwem. Żądaniem - pod groźbą prawną - heroizmu od kobiet (i lekarzy) - dodaje.

Ten głos podzielają inne uczestniczki. Padają słowa o solidarności i utracie cierpliwości.

- Nie ma i nie będzie mojej zgody na kolejne kompromisy. Należę tylko do siebie i to ja, nie ksiądz ani nie polityk, podejmuję decyzje związane z moją osobą, duszą i ciałem. Ja zdecyduję, czy urodzę, czy zawiążę związek małżeński. Chcę, żeby moje decyzje zostały uszanowane przez polskie prawo. I inaczej nie będzie. Żadna inna opcja nie wchodzi w grę - mówi jedna z uczestniczek.

"Gdzie ta dyskryminacja?"

Nie wszyscy są jednak przekonani do mobilizacji kobiet. Przeciwnicy mówią o „nadpobudliwości środowisk feministycznych”, niejako oddzielając feministki od kobiet.

- Przeciwko czemu one protestują? - dziwi się mieszkanka podwarszawskiej miejscowości, matka dorastającego syna. - Niech mi palcem wskażą, kto je dyskryminuje. Gdyby tak było, nie mogłyby urządzać strajków. Niech poczekają na prawdziwych fundamentalistów religijnych - dodaje. - Od kiedy to aborcja chroni życie - mówią inni.

W komentarzach pod spotem dotyczącym wycofania standardów opieki okołoporodowej (zapewniającego ciężarnej m.in. szklankę wody podczas rodzenia lub wybrania dogodnej pozycji) zdania także są podzielone. Oburzenie na ingerencję w sprawy tak intymne jak ciąża miesza się z niedowierzaniem i sceptycyzmem. - Kto wam niby zabroni napić się wody w trakcie porodu? Wszystko zależy od lekarza i szpitala - brzmią głosy tych wątpiących w sens protestu.

- Ja rodziłam w czasie obowiązywania standardów i wcale nie czułam jakiegoś specjalnego traktowania – mówi jedna z internautek.

Do haseł skandowanych na protestach (szczególnie do tych z niedzielnej Manify) odniósł się też profesor Bogdan Chazan, lekarz wchodzący w skład zespołu mającego przygotować nowe standardy opieki okołoporodowej. Podobno mają być lepsze. W jego opinii „feministki przekraczają kolejną granicę”. – Miarą wszechświata jest stosunek do najsłabszych. Część kobiet uważa, że we współczesnym świecie powinno obowiązywać prawo zabijania dzieci nienarodzonych - mówił.

W podobnym tonie wypowiadała się dziennikarka telewizji publicznej Weronika Kostrzewa. - Feministki uzurpują sobie prawo do reprezentowania wszystkich kobiet, a nie działają tak naprawdę w ich interesie – twierdzi.

Jak na te oskarżenia reagują uczestniczki i uczestnicy protestu?

Standardy opieki okołoporodowej przywołuje Monika Auch-Szkoda, organizatorka z warszawskiego komitetu. - Najbardziej wkurza mnie arogancja polityków, którzy z uśmiechem na ustach oszukują ludzi. A wystarczy przeczytać raport NIK dotyczący standardów opieki okołoporodowej, by przekonać się, że kobiety są odzierane z godności, zabiera się im prawo do intymności i decydowaniu o sobie i swojej rodzinie - mówi.

Ewa Wieliczko, organizatorka „Ściany Furii” uważa, że legalna aborcja jest w Polsce praktycznie niedostępna. - Szpitale odmawiają wykonania aborcji, sądzimy, że mogą być zastraszane, a każdy przypadek aborcji jest prześwietlany na wszystkie strony, np. samo zagrożenie zdrowia już nie wystarczy, lekarze wymagają zaświadczenia o zagrożeniu życia - alarmuje. Jej zdaniem lekarze często zwlekają z wykonaniem badań i informowaniem pacjentek o stanie płodu do momentu, gdy może być za późno, żeby robić aborcję.

Rozmówczynie przyznają, że ciężko dyskutować, kiedy obie strony wychodzą od zupełnie innych pojęć (chodzi o ruchy tzw. pro-life i pro-choice). Nie ukrywają też, że tupnięcie nogą zawsze się przyda. Zależy im jednak na przyjaznym nastawieniu.

- Podczas strajków, zwykle zapraszałam obecnych tam naszych przeciwników na herbatę – uśmiecha się Monika Auch-Szkoda. Zdaniem części osób zaangażowanych w sprawę, czasem lepiej po prostu nie wdawać się w dyskusję. - Wiele protestów nauczyło mnie, żeby nie odpowiadać na pytania, na które pytający nie chce znać prawdziwej odpowiedzi -  dodaje Anna Rykała.

Dziewczyny są jednak zgodne. Swój kapitał warto budować bez agresji, z szacunkiem do innych. Nie ukrywają, że emocje czasem puszczają, ale zawsze warto próbować. - Większość osób jest zaskoczona, gdy się ich nie atakuje, tylko próbuje wysłuchać - mówi jedna z organizatorek.

- Jestem zwolenniczką konstruowania naszych komunikatów nie w formule wściekłości, ale w formule solidarności – dodaje Agnieszka Wierzbicka.

Jaki komunikat kobiety (i wspierający je mężczyźni) przygotowali na środę?

W wielu miastach w Polsce będą funkcjonować punkty informacyjne, chętni zatańczą przeciwko przemocy, w planach są przebieranki za wiedźmy (jako te, które niosą wiedzę) oraz konkretne postulaty i pytania skierowane do polityków. Punktem kulminacyjnym będzie godzina K o 18:00. Wtedy kobiety z miast i miasteczek zrobią prawdziwy hałas.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Dużą uwagę przykłada się też do instalacji artystycznych. Jedną z nich będzie można współtworzyć podczas „Ściany Furii” organizowanej w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej. We współpracy z artystkami i artystami organizatorzy stworzą duże graffiti z życzeniami, wolnością i kwiatami. Każdy będzie mógł dodać coś od siebie i sformułować własne życzenia.

Co organizatorki uważają za swoją siłę? - Empatia jest rodzaju żeńskiego. Siła jest rodzaju żeńskiego. Walka jest rodzaju żeńskiego. Organizacja jest rodzaju żeńskiego. To są cechy kobiet, które są nam bezwzględnie potrzebne – dodaje rzeczniczka warszawskiej grupy strajkowej.

RadioZET.pl/KM