Prof. Chazan opracuje nowe standardy opieki nad rodzącymi. Organizacje kobiece protestują

09.03.2017 08:38

Prof. Bogdan Chazan wejdzie w skład zespołu, który na polecenie ministra zdrowia opracuje nowe standardy opieki nad kobietami w ciąży. Zasady mają się zmienić, a obecność kontrowersyjnego ginekologa budzi sprzeciw organizacji broniących praw kobiet. - To policzek dla pacjentek - alarmują.

Chazan

fot. East News

O sprawie donosi czwartkowa "Gazeta Wyborcza".

Nie gwarancje, lecz zalecenia

Obecne standardy opieki nad rodzącymi obowiązują od pięciu lat. Gwarantują kobietom m.in. godne traktowanie podczas porodu czy obecność osoby bliskiej. Resort zapowiada, że do końca 2018 roku rozporządzenia o mocy prawnej zmienią w się w zalecenia, co oznacza, że lekarze nie będą zobligowani stosować się do nich.

"Minister Radziwiłł zmienił przepisy pod wpływem apelu Naczelnej Izby Lekarskiej – według lekarzy ograniczały one ich autonomię. W miejsce <standardów postępowania medycznego> zamierza wprowadzić <standardy organizacyjne opieki zdrowotnej>. Te bardziej niż jakość opieki nad pacjentką regulują sprawy organizacyjne, np. kalendarz wizyt kontrolnych w czasie ciąży" - czytamy w artykule.

Minister zdrowia powołał w tym celu 31-osobowy zespół ekspertów, który zajmie się opracowaniem nowych przepisów. Jednym z członków został właśnie Bogdan Chazan.

Sojusznicy

Radziwiłł jest jednym z największych sojuszników Chazana. On i jego żona otwarcie stawali w jego obronie, gdy trzy lata temu, z powodu odmowy wykonania zabiegu legalnej aborcji, został przez prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz odwołany z funkcji dyrektora szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Chazan to jeden z największych, spośród polskich ginekologów, przeciwników przerywania ciąży (mimo, że sam, jak wielu specjalistów, przeprowadzał takie zabiegi w czasach PRL-u), a także in vitro jako metody leczenia niepłodności (deklaruje się przy tym jako zwolennik naprotechnologii).

Brak wrażliwości

Organizacje zajmujące się obroną praw kobiet protestują. - To policzek dla pacjentek - twierdzi w rozmowie z "GW" Krystyna Kacpura kierująca Federacją na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jej zdaniem, Chazan to człowiek pozbawiony elementarnej wrażliwości i empatii, który swoje osobiste przekonania przedkłada nad zdrowie drugiego człowieka.

– Prof. Chazan stał się znany z powodu braku wrażliwości i poszanowania dla potrzeb kobiet, naszego zdrowia fizycznego i psychicznego. Jak człowiek, który jawnie przekroczył obowiązuje prawo, może decydować o jakichkolwiek standardach? - pyta. I przypomina, że Chazan wielokrotnie, w sposób udokumentowany, "zasłaniając się tzw. klauzulą sumienia, szykanował pacjentki, [...] dopuszczał się odmawiania im prawa do podstawowych świadczeń, celowej dezinformacji, [...] czym powodował ogromy stres dla kobiet w czasie ciąży i w przygotowaniu do porodu”.

Z kolei Joanna Pietrusiewicz z fundacji Rodzić po Ludzku interpretuje powołanie w skład zespołu prof. Chazana jako ministerialną prowokację. Liczy jednak na to, że dyskusje w gronie eksperckim będą miały charakter merytoryczny, a nie ideologiczny.

Nie tylko Chazan

Warto zwrócić uwagę, że skład personalny zespołu nie jest zideologizowany tylko w jedną stronę. Oprócz byłego dyrektora placówki na Madalińskiego znalazło się tam również miejsce m.in. dla działaczek wspomnianej fundacji Rodzic po Ludzku, znanej raczej z umiarkowanych poglądów, czy chociażby prof. Stanisława Radowickiego, krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa, który współtworzył obowiązujące obecnie standardy i który nie ukrywa, że dziwi go fakt, iż ministerstwo chce je modyfikować.

– Wyniki ostatnich lat wykazały, że standardy w powiązaniu z trójstopniową opieką okołoporodową doprowadziły do wymiernej poprawy jakości opieki, a współczynnik umieralności noworodków należy dziś do najniższych w Europie - zaznacza w rozmowie z "Wyborczą". 

Działania Ministerstwa Zdrowia budzą ogromny sprzeciw środowisk kobiecych. Pod petycją ws. zatrzymania zmian w przepisach podpisało się prawie 75 tys. osób, jednak mało prawdopodobne, żeby rząd odniósł się do tej inicjatywy.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/MP