Życie bez tanich linii i ulubionych produktów? Co Brexit może zmienić w życiu Polaków

17.03.2017 14:15

Brexit nadchodzi. Wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest coraz bardziej prawdopodobne. Wśród naszych rodaków, najwięcej wątpliwości mają ci, którzy mieszkają na Wyspach, ale skutki odczują także mieszkańcy wspólnoty. Na co powinniśmy się przygotować?

Życie bez tanich linii i ulubionych produktów? Co Brexit może zmienić w życiu Polaków

fot. PAP/EPA

Na początku tygodnia obie izby brytyjskiego parlamentu przyjęły ustaw, upoważniającą premier May do rozpoczęcia negocjacji w sprawie Brexitu. Kilka dni później podpisała ją królowa Elżbieta II. Oznacza to, że przed May otworzono drogę do formalnego rozpoczęcia Brexitu. Zanim Wielka Brytania na dobre pożegna się z Unią Europejską, przeprowadzone zostaną jeszcze dwuletnie konsultacje, które rozstrzygną m.in. przyszłość imigrantów (będzie to pierwszy poruszony na nich temat). Ale Brexit to nie tylko ich problem.

Zagłosuj

Czy imigranci mają się czego obawiać?

Strumień środków z UE będzie mniejszy? Niekoniecznie

Jedną z rosnących obaw, jest zmniejszenie dotacji, które do Polski trafiają z Brukseli. Wielka Brytania jest jednym z największych płatników netto do budżetu wspólnoty. Prezydencki minister Paweł Mucha przekonuje, że nie Brexit nie wpłynie na środki, które otrzymuje Polska, ponieważ te zapisano w obecnym budżecie UE.

Inne zdanie na ten temat ma Marek Goliszewski z Business Centre Club. - Nie  stanie  się  to  jednak  natychmiast z  uwagi  na dwuletni  okres negocjacji. Wielka Brytania zapewne będzie zabiegać o utrzymanie różnego rodzaju ułatwień w eksporcie swoich towarów na rynek europejski, w związku z czym będzie pewnie również akceptować konieczność wkładu do budżetu UE - prognozował.

Tanie samoloty do Londynu odlecą i nie wrócą

Jednym z najgłośniejszych przeciwników Brexitu jest Michael O’Leary, dyrektor generalny linii lotniczych Ryanair, który nie zmarnuje żadnej okazji, żeby powiedzieć, co myśli o tej sprawie. Tani przewoźnicy zapewniają Wielkiej Brytanii co roku 130 milionów, a z atrakcyjnego cenowo transportu korzysta na trasach UE-UK kilkadziesiąt milionów ludzi.

Chociaż O'Leary nigdy nie był euroentuzjastą, to nie ukrywa, że sukces osiągnął dzięki Wspólnemu Europejskiemu Obszarowi Lotniczemu. Najgorszy scenariusz jest prosty: nie ma Unii, niebo jest zamknięte. Przywrócenie obecnych połączeń, wymagałoby podpisania nowych porozumień, co jednocześnie nie gwarantowałoby komfortu, jakim przewoźnik cieszy się teraz. Ryanair, jako irlandzka firma, będzie musiał także uzyskać nową licencję na loty w Wielkiej Brytanii.

Wyjście z Unii nie musi jednak oznaczać opuszczenia obszaru lotniczego. Z tego korzysta kilka państw spoza wspólnoty jak Norwegia, Islandia czy Albania.

Nadciągnie tłum brytyjskich Polaków

Marek Goliszewski zwrócił uwagę, że powrót do kraju 200-300 tys. Polaków może okazać się pozytywnym skutkiem dla Polski. Gdyby nie Brexit, ci ludzie zostaliby w Wielkiej Brytanii na zawsze. Przypomniał także, że prawie milionowa rzesza nowej imigracji z Polski była jednym z powodów decyzji Brytyjczyków.

Jak Londyn potraktuje imigrantów, dowiemy się po konsultacjach, ale warto pamiętać, że antyimigranckie nastroje panujące na Wyspach, to nie wszystko. Brytyjczycy nie tylko przyjmują cudzoziemców w swoim kraju, ale także sami emigrują. Tylko w Hiszpanii mieszka ok. 800 tys. obywateli Królestwa. Można przewidzieć, ze podobnie jak Wielka Brytania potraktuje Europejczyków u siebie, tak Europa potraktuje Brytyjczyków na swoich ziemiach.

Jeżeli jednak Londyn pójdzie na ustępstwa względem obcokrajowców, to prawdopodobnie skorzystają na tym tylko ci, którzy już tam są. Osoby, które szukać pracy w Wielkiej Brytanii postanowią po Brexicie, będą mogły zmierzyć się z restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi pracy. Z powrotu rodaków ucieszą się jednak głównie pracodawcy. Pracownicy mogą spodziewać się wzrostu bezrobocia i niższych płac.

Bye, bye, Polish products

Chociaż wielu przedsiębiorców lubi złorzeczyć na unijną biurokrację, to jednak wspólnota wiąże się z licznymi ułatwieniami dla handlu. Brak wspólnego rynku oznacza m.in. wyższe koszty. Dotyczy to biznesowych partnerów po obu stronach granicy. Chociaż Wielka Brytania nie jest największym eksporterem w Unii, to jednak siedziby tam mają właściciele popularnych również w Polsce marek, takich jak koncern Diageo, pod którego skrzydłami powstają m.in. Johnnie Walker, Smirnoff czy Guiness. Brexit z pewnością nie spowoduje, że te znikną z polskich sklepów, ale zorganizowanie zakrapianej imprezy może być droższe.

Poważne powody do zmartwienia mają za to eksporterzy polscy. W Wielkiej Brytanii kupić można kilkaset polskich produktów. Na brytyjskim rynku zagościły produkty Atlasu, Inglota czy Reserved. Rzecz jasna, największą grupą klientów są Polacy.  Potencjalne ryzyko, to wprowadzenie nowych regulacji, obciążenia podatkowe i wielka niewiadoma jaką będzie kurs Funta.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Studenci w odwrocie

Wielka Brytania to edukacyjny kierunek dla tysięcy polskich studentów. Rzecz jasna, największa w tym zasługa programu Erasmus. Wielka Brytania nie musi zniknąć ze studenckiej mapy Europy. Na tej znajduje się także Turcja, Macedonia czy Europa. Poważniejszym problemem są koszty studiów, liczone w tysiącach funtów. Studenci z uboższych państw mogli liczyć do tej pory na kredyty, rządowe dofinansowanie czy możliwość dorywczej pracy - a wszystko w związku z unijnymi ułatwieniami.

RadioZET.pl/PAP/MaAl