Był legendą wśród warszawskich imprezowiczów. Nie żyje Czarny Roman

06.12.2017 16:37

 „Czarny Roman”, „Czarny Janek”, „Pan w czerni” albo „Kruk” - to niektóre z pseudonimów tajemniczego mężczyzny, który stał się legendą Nowego Światu.

Czarny Roman

fot. Youtube

 - Czarny Roman nie żyje. Był dla mnie nierozerwalną częścią miasta stołecznego. Ileż to razy wymienialiśmy spojrzenia (ja pełne ciekawości, on groźne i tajemnicze), ileż to razy krzyczał za mną tłumacząc tajniki życia. Jakieś dziesięć lat temu wyznał mi, że wywodzi się z rodu kosmicznych książąt. Mam nadzieję, że teraz połączył się z kosmosem - poinformował na Facebooku dziennikarz Patryk Chilewicz.

Na temat "Czarnego Romana" krąży wiele legend, chociaż jego przeszłość i życie pozostały w zasadzie zagadką. Mówiło się, że był cinkciarzem w czasach PRL, który po utracie majątku popadł w szaleństwo. Niektórzy przekonywali nawet, że jest pierwowzorem bohatera "Wielkiego Szu".

- Po warszawskich ulicach od lat krąży Czarny Roman. Chód ma szybki, styl bycia niebanalny. Raz jest w dobrym humorze i wtedy prawi komplementy lub błogosławi. Czasami jednak straszy apokalipsą lub wykrzykuje tajemnicze proroctwa: o dacie naszej śmierci czy złowrogim mordercy. Kim jest naprawdę? Reliktem minionego systemu: niegdyś bogatym cinkciarzem, dziś bankrutem? Okradzionym i porzuconym mężem? A może naukowcem, który uległ poważnemu wypadkowi? - pisał w opisie materiału o miejskich legendach Instytut Goethego.

Niezależnie od tego, kim był "Czarny Roman", jedno jest pewne - jego charakterystyczny ubiór - czarne garnitur, płaszcz i rękawiczki - jeszcze długo będą pamiętane na warszawskich ulicach.

RadioZET.pl/maal