Gen. Polko o Misiewiczu: oficer musiał trzymać parasol nad jakimś urzędasem

06.04.2017 13:16

- Odchodzą przede wszystkim podoficerowie z ogromnym doświadczeniem z Iraku, z Afganistanu. Pewne sfrustrowanie powoduje to, że bardziej doceniani są żandarmi, którzy pozwalają ministrowi obrony narodowej bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy, od ulicy Klonowej w stronę Belwederu - mówił czwartkowy Gość Radia ZET gen. Roman Polko. Rozmówca Konrada Piaseckiego dodaje, że powstało wrażenie, iż misje z narażeniem życia i zdrowia są mniej doceniane. 

Gen. Polko stwierdził, że ludzie, którzy są w terenie, "nie mają czasu, żeby podlizywać się szefowi MON". Uważa też, że minister podejmuje decyzje z perspektywy stolicy, dlatego tak „upodobał” sobie żandarmerię. Widać to w sferze finansowej.

- Jeżeli minister daje dodatki za zwalczanie terroryzmu żandarmom, którzy są na miejscu w Warszawie, a zapomina o komandosach, którzy walczyli w Iraku, w Afganistanie, poświęcali swoje zdrowie i życie, to jest dla nich sygnał, że nie ma co starać się i być naprawdę najlepszym i narażać zdrowie, tylko lepiej być takim dworakiem, który gdzieś tam w stolicy dobrze usługując ministrowi, może zasłużyć na te dodatki – mówi były dowódca GROM.

Nie ma czasu na "podlizywanie"

Polko dodaje, że wojskowi nie będą mówili kwiecistym językiem i nie zamierzają się „podlizywać” politykom, bo honor wojskowego i jego mentalność rządzi się innymi prawami niż cywili.

Generał zaznacza, że jeśli potwierdzą się doniesienia „Polityki” o odejściu z GROM-u 74 żołnierzy, wówczas trzeba będzie odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. Chodzi o poznanie motywacji odchodzących osób, stanowisk, jakie opuszczają i znaleźć sposoby na to, by je zachęcić do dalszej pracy.

Polko otwarcie mówi, że pierwsze decyzje Macierewicza były dobre, dlatego miał pozytywne nastawienie do jego planów na zmiany w resorcie. Jako przykład wojskowy podaje stworzenie warunków dla rozwoju szeregowych i zaprzestanie „wyrzucania” ich po 12 latach służby. Teraz jednak początkowy entuzjazm zamienił się w niepokój.

- Jeżeli wiceminister mówi, że śmigłowce to jest sprawa „dzięsięciorzędna”, jeżeli wycofujemy się z Eurokorpusu, który z pewnością nie jest doskonałą strukturą, ale najwspanialszym forum do dyskusji z Niemcami, z Francuzami na temat ich zaangażowania w bezpieczeństwo NATO, także na flance wschodniej, to rzeczywiście bardzo mnie to niepokoi – uważa rozmówca.

Generała nie przekonuje argument o wzmacnianiu flanki wschodniej. - Przyjmując tę filozofię myślenia powinniśmy wycofać wszystkich naszych oficerów, którzy są w strukturach NATO i przenieść ich na flankę wschodnią -  ironizuje.

Parasol i „urzędas”

Generał przyznał, że do dziś ubolewa, że Bartłomiej Misiewicz „wysługiwał się” wojskowymi.

- Oficer, który prowadzi ludzi do walki, trzymał parasol na jakimś urzędasem - mówi nie kryjąc oburzenia.

Dodał też, że zainteresowanie obronnością Polski spada na dalszy plan, co widać na przykład w kalendarzu wydarzeń prezydenta Dudy. - Za prezydentury Bronisława Komorowskiego byłem zapraszany na konferencje dotyczące bezpieczeństwa, a za prezydentury Andrzeja Dudy już nie. Teraz nawet nie rozmawia się na tematy bezpieczeństwa – mówi gen. Polko.

Całą rozmowę Konrada Piaseckiego możesz obejrzeć pod tym linkiem.

RadioZET.pl/KM