Gronkiewicz-Waltz brała łapówki? Afera w warszawskim ratuszu

08.02.2017 15:04

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła śledztwo w sprawie przyjęcia 2,5 mln zł łapówki przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz lub jej zastępcę.

Hanna Gronkiewicz-Waltz

fot. Wikimedia Commons

- Niech Hanna Gronkiewicz-Waltz się z tego jak najszybciej wytłumaczy - grzmią posłowie PiSu po informacjach z prokuratury. Ta wszczęła śledztwo, ponieważ w warszawskim ratuszu miały być brane łapówki. Chodzi o ogromne kwoty rzędu 2,5 mln zł. Kto brał do kieszeni? Podejrzanych jest dwóch. To prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i jej zastępca.

Jak podaje Onet miało to mieć związek ze wstrzymaniem się od uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego. A co na to Platforma? Przedstawiciele partii, z którymi rozmawiało Radio ZET zachowują zimną krew. Marcin Kierwiński twierdzi, że to wielka nagonka na prezydent Warszawy.

- To próba politycznego wmieszania jej za wszelką cenę w jakąś aferę. Ja czekam spokojnie. Myślę, że pani prezydent, która jest powszechnie znana z tego, że jest osobą bardzo uczciwą, na pewno się w tej sprawie obroni - przekonuje w rozmowie z Radiem ZET.

Inny poseł PO Michał Szczerba mówi, że mamy do czynienia z wykorzystywaniem prokuratury w rozkręcaniu sprawy warszawskiej. Podkreśla, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie podpisywała osobiście decyzji o zwrotach nieruchomości, a podlegli jej urzędnicy. Sama prezydent sprawy nie komentuje, ponieważ jest na urlopie.

Radio ZET/LK/MaAl