Jest wyrok dla konwojenta, który zmienił swój wygląd aby ukraść 8 milionów

14.07.2017 11:32

Na kary od roku do 8 lat i 2 miesięcy więzienia, w tym na kary w zawieszeniu, zostało skazanych sześć osób w związku z głośnym napadem z 10 lipca 2015 r., gdy skradziono z banku w Swarzędzu 8 mln złotych. Najwyższy wyrok usłyszał były konwojent, który przygotowując się do kradzieży, zmienił swój wygląd. Sprawiedliwość nie dosięgła na razie poszukiwanego listem gończym Grzegorza Ł. - uznawanego za mózg operacji. Ł. w miniony poniedziałek został ujawniony przez dziennikarzy Radia ZET i serwisu Mam Zdanie.

Jest wyrok dla konwojenta, który zmienił swój wygląd aby ukraść 8 milionów

fot. Policja

Na ławie oskarżonych usiadło sześć osób, z czego czterech dostało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przywłaszczenia mienia o znacznej wartości. Chodzi o 8 mln złotych, które zostały w spektakularny sposób skradzione z banku w Swarzędzu (woj. wielkopolskie).

Śledztwo Radia ZET i Mam Zdanie

Reporterzy Radia ZET i serwisu Mam Zdanie dotarli do poszukiwanego przez policję Grzegorza Ł., który uważany jest za mózg całej akcji. Mężczyzna wyjechał za granicę i w połączeniu wideo wyznał, że wróci do Polski zeznawać przed sądem, gdy dostanie list żelazny z gwarancją bezpieczeństwa. Co ciekawe, do czasu, aż opublikowaliśmy jego wizerunek i komentarz, prokuratura myślała, że mężczyzna nie żyje.

Tutaj więcej szczegółów na ten temat:

Starannie zaplanowana akcja

Fałszywy konwojent Krzysztof W. przyszedł do pracy jak co dzień na poranny dyżur. Po tym, jak się przebrał w strój roboczy, spakował wszystkie swoje ubrania do plecaka, który zabrał ze sobą. Kolegom z pracy powiedział, że boli go dzisiaj noga i chciałby pełnić dyżur jako kierowca. Przełożony zgodził się. Gdy w podpoznańskim Swarzędzu konwojenci opuścili samochód, aby napełnić bankomat, Krzysztof W. odjechał. Nie dało się go zlokalizować, bo w samochodzie zainstalowane zostało urządzenie tłumiące sygnał GPS. Konwojent i Dariusz D. przepakowali 8 mln złotych w gotówce do zaparkowanego w lesie samochodu i odjechali w kierunku Łodzi. Nagrania twarzy fałszywego konwojenta obiegły wtedy całą Polskę.

Zuchwały plan

– To był zuchwały plan, który miał dwa podstawowe punkty: ukraść jak najwięcej gotówki i nie robić nikomu krzywdy. Wszystko zrodziło się w głowach trzech przyjaciół, w tym dwóch policjantów. Mężczyźni pracowali w branży ochroniarskiej i stwierdzili, że mogą wykorzystać swoją wiedzę i umieścić swojego człowieka w roli konwojenta. Dadzą mu fałszywą tożsamość i pozwolą, aby wsiąkł w to środowisko. I tak też się stało – komentował Bartosz Żurawicz z TVN24.

RadioZET.pl/PAP/tvn24/strz