Konrad Piasecki

fot. Radio ZET

Konrad Piasecki: Nie masz dziś, nie masz, szczęśliwych partii

25.04.2017

Rządzącym wyczerpały się proste recepty - pisze Konrad Piasecki w felietonie z cyklu „Fabryka władzy”. Choć wciąż prowadzą w sondażach zaufania, choć wciąż nie dopadła ich żadna poważna afera i kryzys, choć trzymają się na pierwszym miejscu partyjnego pudła i wciąż mogą mieć nadzieję, że z niego nie spadną, ale nadzieje na to, że „totalna opozycja” będzie mogła oglądać, i to z daleka, wyłącznie ich plecy, powoli odkładane są ad acta. A przed PiS-em staje wielki znak zapytania i konieczność odpowiedzenia sobie na pytanie „co dalej?”  

Nie ma dziś właściwie partii, która nie przeżywałaby kłopotów i przed którą nie rysowałyby się poważne problemy. Od prawa do lewa i od góry do dołu, z partyjnych trzewi dobiegają jęki, cmokania i westchnięcia. Półtora roku po wyborach i PiS i PO i Nowoczesna i PSL i Kukiz’15 zmagają się z fundamentalnymi pytaniami i niepewnościami, w którym kierunku pożeglować, by nie osiąść na mieliźnie. Rządzący przeżywają je w dwójnasób, bo dla nich sondażowe straty i wizerunkowe kłopoty są największym powodem do zmartwienia.

Spełnianie wyborczych obietnic (a przyznaję – choć niekoniecznie to komplement - że PiS uczynił to z konsekwencją i z rozmachem, na który nikt wcześniej sobie nie pozwalał) przysporzyło obozowi prawicy sporo splendoru i nieco wdzięczności wyborców. Badania (można o nich przeczytać w jednym z ostatnich wydań Tygodnika Powszechnego)  dowodzą jednak, że nie tyle wzbogaciło to formację rządzącą o nowych sympatyków, ile sprawiło, że ci, którzy byli jej zwolennikami zdecydowali się przymykać oczy na PiS-owskie słabości i trwają przy niej konsekwentniej niż się to drzewiej zdarzało. Ciężko oczywiście nie uznać tego za jaki-taki sukces, ale w polityce, kto nie idzie do przodu – ten zaczyna się cofać. I to właśnie gnębi i dotyka dziś PiS.

Pamięć i wdzięczność za pięćsetplusy, wiekiemerytalne czy darmoweleki osłabła, a wszystkie grzechy i grzeszki, wpadki i wpadeczki, personalne błędy, ustawowe batalie, rozgrzebywanie spraw i rozniecanie konfliktów zaczęły zbierać swoje żniwo. A że PiS nie ma szczególnej skłonności do szybkiego reagowania, wycofywania z pierwszej linii frontu rannych czy steranych żołnierzy, a tym bardziej proszenia o rozejm w niepotrzebnych i źle zaplanowanych wojenkach – brnie dalej i często-gęsto zaczyna zapadać się w błoto, albo potykać o własne nogi. Iluż to ja już słyszałem polityków formacji rządzącej, który łapali się – rzecz jasna w zaciszach gabinetów i w towarzystwie wyłączonych mikrofonów i kamer – za głowy i stukali w czoło, po pytaniach o sens „bitwy warszawskiej” czy pomysłu jedno-turowych wyborów samorządowych. Iluż z nich miotało słowa gorzkie, a bywało, że i mocne na dźwięk nazwisk ministrów na literę M. czy W. i z bólem na twarzy wzruszało ramionami po pytaniu „to dlaczego ich jeszcze trzymacie w rządzie?”. Patrząc na te męki nie sposób nie mieć wrażenia, że uchowsko-prezesowskie teksty o tym, że „w decyzje personalne trzeba brnąć, bo jak się je zmieni, to człowiek wychodzi na słabego” mają w sobie sporo z realiów.

W formacji rządzącej myśli się sporo o tym jakimż kamieniem filozoficznym zmienić sytuację, wybić z dołka i pofrunąć ku świetlanej przyszłości, ale na razie nikt nie wpadł na szczególnie odkrywczy pomysł. Widać, że hasła o tym jak źle rządziła Platforma i o tym jak bardzo Polacy byli przez nią lekceważeni przestają działać. Jakoś też słabo idzie rządzącym przekuwanie w prokuratorsko-sądowe oskarżenia słów o „tsunami niegospodarności”, które przetaczać się miało przez kraj. W PiS-ie wciąż tlą się pomysły na zmianę premiera, na personalne rewolucje wśród ministrów, na nowe otwarcie programowe. Ale od pomysłu do ich realizacji droga na razie daleka. Na „póki co” uznano więc, że rządzący i ich media mają jak najwięcej mówić o dobrych wskaźnikach gospodarczych i jeszcze lepszych ich perspektywach. Po tej ofensywie nadejść ma kongres programowy, który dać ma nowy impuls, dokonać lekkiego zwrotu w stronę łagodniejszej niż pierwsza – drugiej połówce kadencji i pomóc w wyczołgiwaniu się z kłopotów.

Konrad Piasecki

Autor jest gospodarzem programu Gość Radia ZET. Słuchaj i oglądaj na radiozet.pl od poniedziałku do piątku o 8.02.