Ślubów będzie coraz mniej, ale coraz śmielej pobierać się będą rozwodnicy

06.04.2017 12:00

Weszliśmy w epokę ślubnego błędnego koła. Podczas gdy spada liczba ślubów, formalne związki coraz większą popularność zdobywają wśród tych, którzy na koncie już mają małżeńską historię – wdowców i rozwodników.

Ślubów będzie coraz mniej, za to przed małżeństwo zawierają ci, którzy już kiedyś się pobrali

fot. Pixabay

Liczba ślubów spada i będzie coraz niższa. Nie tylko dlatego, że młodzi ludzie wolą „żyć na kocią łapę”. W grę wchodzi twarda demografia – po prostu pokolenia, które myślą o życiowej stabilizacji są coraz mniej liczne. Statystyczna młoda para AD 2017 to mężczyzna w wieku 29 lat i kobieta w wieku 27 lat. Jeśli porównamy to z danymi sprzed ćwierćwiecza, okaże się, że średnia wieku wzrosła o pięć lat. Spadła za to ogólna liczba zawieranych małżeństw.

To nie jest ślub dla młodych ludzi

Tuż po przemianach ustrojowych ślubów było ok. 250 tys. Dziś jest ich ok. 180 tys. I będzie ich coraz mniej, a do ołtarza i urzędu przychodzić będą coraz starsi ludzie.

- To jest naturalne, że kiedy mamy do czynienia z okresem niżu demograficznego i niewielką liczba urodzeń, to po 25 latach jest mało kandydatów w najlepszym wieku do zawierania związków małżeńskich. Jak jest wysyp urodzeń, to sytuacja po ćwierćwieczu jest oczywiście odwrotna - wyjaśnia demograf prof. Piotr Szukalski z UŁ.

Podczas gdy Polacy coraz bardziej boją się przełomu, jakim jest pierwsze małżeństwo, ci którzy na karku już mają ślubną historię coraz chętniej zawierają kolejne związki. To trend, który jeszcze przed paru laty był nieznany, a rozwodnicy i wdowcy w większości do końca życia formalnie pozostawali w stanie wolnym.

Za pierwszym razem nie wyszło, ale może teraz się uda...

- Zmienił się styl życia. Funkcjonujemy z coraz większą prędkością. Oznacza to też, że kluczowe decyzje podejmujemy w bardziej zdecydowany sposób. Dotyczy to także rozwodów, wobec których pojawiło się stosunkowo niedawno przyzwolenie społeczne. W sytuacji, w której małżeństwo nie wychodzi, nie ma już nacisku, na to aby trwać w nieszczęśliwym związku. Z drugiej strony, społeczeństwo nadal sprzyja takiej formie współżycia i wiąże się ono z gratyfikacją kulturową oraz poczuciem bezpieczeństwa. Stąd widoczny w statystykach wzrost ilości małżeństw powtórnych – mówi Bianca-Beata Kotoro, psycholog i terapeuta uniwersytetu SWPS.

Wzrost znaczenia małżeństw powtórnych zauważamy od około dekady. W latach PRL-u i pierwszym okresie wolnej Polski takie związki stanowiły ok. 12-13 proc. ogółu małżeństw. Obecnie już niemal 1/5 (18-19 proc.) zawieranych małżeństw to związki, w których przynajmniej jedno z nowożeńców ma już za sobą doświadczenia małżeńskie.

- Jest to nic innego, jak konsekwencja wzrostu liczby rozwodów na początku XXI wieku, kiedy to nagle po 2004 roku bardzo dynamicznie, przez kilka lat, wzrastała liczba rozwodów- zauważa prof. Szukalski.

Demografowie nie mają wątpliwości. Dla branży ślubnej zaczyna się trudny okres. Polacy o weselach będą myśleć coraz później i coraz rzadziej. Małżeńską niszą staną zaś się powtórne śluby, których na razie jest relatywnie mało – ale coraz więcej. Prawdopodobnie pogłębiać się będzie odnotowywany od 10 lat spadek małżeństw wyznaniowych. W ocenie demografów, związane to będzie z postępującą sekularyzacją widoczną wśród młodych ludzi, a także większą liczbą małżeństw powtórnych.

RadioZET.pl/PAP/MaAl