Dr Marek Migalski dla RadioZET.pl: Trudno wytłumaczyć fenomen Macrona [WYWIAD]

08.05.2017 15:10

Emmanuel Macron z poparciem ponad 66 procent francuskich obywateli pokonał w drugiej turze wyborów prezydenckich liderkę skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Co sprawiło, że dotąd drugorzędny polityk wprowadzi się do Pałacu Elizejskiego? Jak potoczą się losy polsko-francuskich stosunków dyplomatycznych. Pytamy o to dr Marka Migalskiego, politologa i byłego posła do Parlamentu Europejskiego.

Dr Marek Migalski dla RadioZET.pl: Trudno wytłumaczyć fenomen Macrona [WYWIAD]

fot. PAP/EPA

Wśród wielu obserwatorów panuje opinia, że tegoroczne wybory prezydenckie we Francji miały charakter sprzeciwu społeczeństwa dla dotychczasowej klasy politycznej i establishmentu. Z drugiej strony wygrywa kandydat kojarzony z bankami i korporacjami. Czym Emmanuel Macron zdobył serca Francuzów?

Nie zgadzam się z tezą, że te wybory były symbolem ukarania elit, ponieważ Macron jest tak naprawdę istotą elit. Trudno wytłumaczyć fenomen Macrona, zwłaszcza, że do tej pory był politykiem drugorzędnym. Oprócz fantastycznej kampanii wyborczej i lichych konkurentów ciężko wskazać, dlaczego Francuzi wybrali akurat jego. Na pewno wyraża to sprzeciw nie wobec elit, ale do dotychczasowej klasy politycznej, systemy partyjnego i liderów partyjnych. Dużą klęskę w tych wyborach zanotowały tradycyjne partie polityczne, których kandydaci dostali haniebnie niski wynik. Jedyną partią, która może być zadowolona z rezultatu swojego lidera jest Front Narodowy.

Kilka godzin przed głosowaniem w II turze dochodzi do ataku hakerskiego na sztab wyborczy Emmanuela Macrona. Czy to analogiczna sytuacja do wydarzeń z amerykańskiej kampanii prezydenckiej i próba wpływu Rosji na wynik głosowania nad Sekwaną?

Tego oczywiście jako politolog nie mogę powiedzieć. Jednak biorąc pod uwagę to, że Marine Le Pen była najbardziej prorosyjskim kandydatem a Macron najbardziej antyputinowskim, to taka interpretacja nie jest wykluczona. Rosja chciała i mogła wpływać na wyniki wyborów. Tym razem nieskutecznie. Jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek wszystkich kandydatów, biorąc pod uwagę pierwszą turę, to Macron był dla putinowskiej Rosji najbardziej niekorzystnym wyborem. Trudno wykluczyć sytuację, w której Kreml starałby się użyć wszelkich metod, nawet tych nielegalnych do wyboru dla siebie powolnego prezydenta.

Polska stała się ważnym elementem końcówki francuskiej kampanii. Jaka przyszłość czeka relację na linii Warszawa-Paryż?

Nie można powiedzieć, że Polska stała się ważnym elementem kampanii. To my to tak zinterpretowaliśmy, bo kilka wypowiedzi Macrona dotyczyło naszego kraju. Stosunki polsko-francuskie są naprawdę złe. Brak polskiego ambasadora we Francji jest dowodem na lekceważeniem ze strony polskiej tego partnera. Kolejnym elementem lekceważącym Francję są niefortunne wypowiedzi Witolda Waszczykowskiego, który mówi o tym, że nowy prezydent Francji będzie musiał świecić oczami w Warszawie. Takie słowa nie powinny paść zwłaszcza z ust szefa dyplomacji. Niezręczne było wczorajsze zachowanie pani premier, która nie pogratulowała Macronowi, tylko Francuzom, a ponadto zaprosiła francuskiego prezydenta do Polski, podczas gdy tego typu prawo ma prezydent Rzeczpospolitej. Mam nadzieję, że takiego typu wpadki staną się przeszłością. Po Brexicie jest to drugie państwo europejskie, z którym trzeba się ułożyć.

Andrzej Duda w liście gratulacyjnym napisał o nadziei współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. Czy my przez obecny styl polityki zagranicznej, tracimy po Brexicie szansę na bycie trzecim graczem na europejskiej scenie politycznej?

List Andrzeja Dudy należy przyjąć z radością. Trójkąt Weimarski jest kluczem do podniesienia polskiej pozycji w Unii Europejskiej, a nie fetyszyzowanie Grupy Wyszehradzkiej czy współpracy z krajami bałtyckimi. Polska nie ma szansy stania się trzecim państwem unijnym, ponieważ ważniejsze i bogatsze są od nas Włochy i Hiszpania. Nie oznacza to, że mamy się samodzielnie marginalizować. Trójkąt Weimarski był dobrym narzędziem do tego, by podwyższać status Polski i znajdować narzędzia do budowania naszych związków z najsilniejszymi w Unii Europejskiej. Cieszę się, że rozumie to prezydent. Mam nadzieję, że zrozumie to rząd i wraz z Andrzejem Dudą będzie do tego zmierzać.

Czy historyczny wynik antyunijnego ugrupowania Marine Le Pen oraz z Brexit są wyrazem sprzeciwu wobec bieżącej polityki UE i ostrzeżeniem dla unijnych przywódców?

Na pewno! Wynik Marine Le Pen jest dwukrotnie lepszy niż rezultat jej ojca w 2002 roku. Można spodziewać się dobrego wyniku Frontu Narodowego w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Przestrzegam, że w systemie wyborów większościowych nie dojdzie do dominacji tego ugrupowania w Zgromadzeniu Narodowym. Nie oznacza to jednak, że nie ma Pan racji w tej analizie, że relatywnie dobry wynik skrajnej kandydatki jest sygnałem tego, że duża część społeczeństw zachodnich nie rozumie albo świadomie sprzeciwia się temu, z czym mamy do czynienia w Unii Europejskiej. Jeśli politycy unijni chcą zachować integralność wspólnoty, muszą skorygować swoje działania, absorbując czasami bardzo racjonalne postulaty obywateli.

RadioZET.pl/Dominik Gołdyn