Przyszłość rynku pracy: potrzebni humaniści, wielki powrót szkół zawodowych

10.03.2017 11:50

 „Jakimi słowami najczęściej witasz się z humanistą? - Frytki poproszę”. Przytaczając ten żart nie chcemy obrażać pracowników gastronomii, a jedynie wskazać na pewien stereotyp ciągnący się za studentami kierunków humanistycznych. Mają oni albo kończyć jako bezrobotni, albo wylądować w firmie, której nienawidzą. O pracy w zawodzie w ogóle nie ma mowy. Czy na pewno? 

Przyszłość rynku pracy: potrzebni humaniści, wielki powrót szkół zawodowych

Innego zdania jest miliarder Mark Cuban. Twierdzi on, że w przyszłości to właśnie humaniści będą mieli przewagę na rynku pracy. Skąd taki wniosek? Płynie on z refleksji nad automatyzacją rynku pracy. - Zmiany postępują bardzo szybko, a roboty zastąpią pracowników w szerokim spektrum branż - uważa Cuban.

Zagłosuj

Uważasz, że warto studiować na kierunku humanistycznym?

Miliarder i inwestor nie radziłby wiązać swoje kariery z finansami bądź programowaniem, co jest dość oryginalnym stwierdzeniem w dzisiejszych czasach. Cuban uważa, że systemy komputerowe będą coraz lepiej radziły sobie z analizą i obróbką danych finansowych. Właściwie już tak działają. Kiedy maszyny wszystko już za nas zrobią, przydadzą się wtedy osoby kreatywne do zrobienia pożytku z uzyskanych danych.

memy.pl2

fot. memy.pl

- Osobiście uważam, że w ciągu 10 lat będzie większe zapotrzebowanie na absolwentów nauk humanistycznych. Większe niż na programistów czy nawet inżynierów, ponieważ kiedy otrzymasz analizę danych [od maszyny, przyp. red.], będziesz potrzebował innej perspektywy, z której możesz na nie spojrzeć. Dlatego przyda ci się ktoś, kto jest bardziej otwartym umysłem - tak swoje poglądy uzasadnia miliarder.

Jakie umiejętności u humanistów będą najbardziej pożądane? Cuban jednym tchem wymienia języki obce, kompetencje absolwentów filozofii oraz rodzimych filologii.

Biznesmeni już od jakiegoś czasu nieśmiało przebąkują, że oprócz realnych kwalifikacji w zakresie matematyki, ekonomii itp., niezbędne są tzw. „kompetencje miękkie”.

Minister Gowin o uczelniach wyższych w Polsce

Co na to polscy studenci? Wydają się nie wierzyć zapewnieniom albo uważają, że mimo wszystko, to studiowanie na politechnikach jest przepustką do lepszej przyszłości.

-Skończyłem studia, zaliczyłem dwa staże zagraniczne i planuję doktorat. Uczelnie oferują znacznie większe możliwości dla „ścisłowców” na dalszy rozwój niż dla humanistów - mówi Kamil, absolwent biotechnologii na Uniwersytecie Warszawskim.

Jednak to nie kierunki przyrodnicze przodują w rankingach. W roku akademickim 2015/2016 studia rozpoczęło ponad 446 tys. osób. Listę często wybieranych kierunków studiów otwiera informatyka, a najbardziej obleganych uczelni - Politechnika Warszawska. Tak wynika z danych opublikowanych przez resort nauki. W czołówce - oprócz informatyki - znalazły się też kolejno prawo, zarządzanie, psychologia, automatyka i robotyka oraz ekonomia. Wielu studentów wybrało też finanse, budownictwo, mechanikę.

Zatem wśród najbardziej obleganych kierunków mamy jeden klasyfikowany zwykle jako humanistyczny - czyli psychologię. Wydaje się, że intensywna kampania w ostatnich latach zachęcająca do podjęcia studiów na politechnikach, przyniosła efekty. Trudno się dziwić. Kiedy słyszymy o zagranicznych stypendiach naukowych bądź projektach finansowanych przez NASA, sukcesy spływają na studentów robotyki czy matematyki, a nie politologii.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Potwierdza to ranking najlepszych zawodów w 2017 roku opublikowanym na stronie Forbesa. Chodzi o programistów, specjalistów IT w dziedzinie bezpieczeństwa, inżynierów (zwłaszcza w zakresie badań i rozwoju), specjalistów ze znajomością języków obcych. Na liście znalazły się stanowiska typowe dla korporacji: project manager, HR business partner, key account manager, specjalista ds. employer brandingu czy branży e-commerce. Z praca nie powinni mieć problemu też kontrolerzy finansowi.

Po co nam studia?

W Polsce studiują ogółem 1 405 133 osoby. W tej liczbie przeważają kobiety – stanowią one 57,7% całej populacji studentów.

Studia stacjonarne cieszą się zdecydowanie większym zainteresowaniem niż studia niestacjonarne (65,4% vs 34,6%). Nawet mimo tego że od lat mówi się o nasyceniu polskiego rynku magistrami bez pracy (złośliwi twierdza nawet, że prawnicy i absolwenci europeistyki zaraz będą sprzątać ulice i naprawiać krany, bo w tych profesjach są braki).

Ostatnio o kłopotach w znalezieniu pracowników alarmowały firmy transportowe. Jak się okazuje, nie ma kto prowadzić ciężarówek. Branża korzysta z usług kierowców zza wschodniej granicy. Szacuje się, że wakatów może być nawet 50 tysięcy. W podobnym tonie wypowiada się Piotr Arak, główny badacz Polityka INSIGHT.

- Czeka nas okres intensywnego poszukiwania pracowników. Bezrobocie będzie nadal malało, a pracodawcy będą mieć największe od ćwierć wieku problemy ze znalezieniem pracowników - twierdzi ekspert.

To, że maleje bezrobocie nie oznacza, że znaleziona praca zagwarantuje byt i satysfakcję. Wydaje się, że wpadliśmy w błędne koło niestabilnych kontraktów i niskich stawek godzinowych. Już jakiś czas temu ukuto termin „prekariuszy”,  młodych, niepewnych swojej przyszłości. Rośnie też liczba osób, które mimo że pracują całymi dniami, nadal nie zarabiają tyle, aby stać ich było na godne życie. Nie jest to tylko bolączka Polski. W Stanach Zjednoczonych smutną regułą staje się praca na kilka etatów (rano w Walmarcie, wieczorem na stacji benzynowej), próbując sfinansować kredyt hipoteczny.

- Ktoś nam kiedyś powiedział, ze trzeba skończyć studia, żeby w ogóle myśleć o poważnej pracy. Dziś widzę, że pan, który kładzie mi podłogi, zarabia więcej ode mnie – ironizuje Ola, freelancerka, absolwentka polonistyki.

W podobnym tonie wypowiada się inna studentka.

- 5 lat czytałam książki, analizowałam twórczość myślicieli. Bardzo to lubię, ale co z tego skoro oprócz języka, nie mam żadnych innych umiejętności. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że zamiast iść na studia, lepiej nauczyć się jakiegoś pożytecznego zawodu jak budowlaniec - mówi Joanna, absolwentka anglistyki na Uniwersytecie Warszawskim.

Powrót szkół zawodowych?

Czy to apel o powrót szkół zawodowych do łask? Możliwe. W 2015 roku w technikach i zasadniczych szkołach zawodowych uczyło się 55,5 proc. absolwentów gimnazjów. Najpierw jednak trzeba pomyśleć o ich dofinansowaniu. Co siódmy nauczyciel szkoły zawodowej przyznaje, że jego placówka nie ma odpowiedniego wyposażenia specjalistycznego. Brakuje też zwykłych urządzeń wspierających dydaktykę – pisał w maju 2016 roku „Dziennik Gazeta Prawna”.  

- Gdzieś pokutuje opinia, że szkoły zawodowe są mniej ważne od szkół ogólnokształcących. To nieprawda. Szkołom zawodowym potrzebny jest jednak rebranding – powiedziała podczas debaty w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym Aleksandra Jankowska, prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Konsekwencje spychania szkolnictwa zawodowego widziane są jak na dłoni - pracodawcy nie mają rąk do pracy. W podstawowych zawodach - typu ślusarz, operator maszyn, operator obrabiarek - odnotowuje się duże braki.

- Nadeszła taka moda w kraju, że wszyscy muszą skończyć studia, a szkolnictwo zawodowe było traktowane marginalnie. Do tej pory słyszę, jak nasi ministrowie czy politycy mówią, że są podstawówki, gimnazja i licea. Wciąż zapomina się, że istnieją technika i zasadnicze szkoły zawodowe. Dziś uczniowie, którzy wybrali studia wyższe mają często problemy. Ilu mamy absolwentów marketingu i zarządzania? Ilu techników ekonomistów? Ilu mamy socjologów i różnych innych humanistów? Za dużo. A zabrakło ludzi po szkole technicznej, którzy mogliby od razu stać się doskonałymi pracownikami - alarmowała w jednym z wywiadów Barbara Zakrzewska, dyrektorka Zespołu Szkół Mechanicznych i Logistycznych w Słupsku.

Fryzjerzy, stolarze, kucharze, ślusarze, a z pewnością kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych - oni, jak wynika z Obserwatorium Rynku Pracy, o zajęcie nie będą się martwić.

Politycy i samorządowcy zdają się zauważać ten trend. O potrzebie „odczarowania” szkół zawodowych mówiła wielokrotnie minister edukacji Anna Zalewska. Z kolei miasta zaczynają projekty dofinansowania tych placówek. Kuratorium w Warszawie powołało Zespół Wsparcia Edukacji Zawodowej. Zaś powiat wadowicki otrzymał blisko 15 mln zł na rozwój szkół. W ramach otrzymanego dofinansowania powiat planuje utworzenie trzech Centrów Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego.

W takim przypadku, co z humanistami? Będą solą tej ziemi? Na razie polscy studenci zdają się mocno powątpiewać w te prognozy. Jedno jest pewne, umiejętności nabyte w ramach kursu filozofii, socjologii czy psychologii, może nie pomogą nam stworzyć prototypu statku kosmicznego, ale z pewnością ułatwią pracę w zespole i myślenie „outside the box”. 

RadioZET.pl/KM