Nauczycielka w czarny protest ubrała się na czarno. Teraz ma sprawę dyscyplinarną

10.02.2017 11:22

Nauczycielka, która 3 października ub. r. podczas czarnego protestu wraz z koleżankami przyszła do pracy ubrana na czarno, stanęła przed komisją dyscyplinarną w Śląskim Kuratorium Oświaty w Katowicach. Jej pełnomocnik wnosi o uniewinnienie.

Czarny Protest

fot. PAP

Grupa nauczycielek z Zespołu Szkół Specjalnych nr 39 w Zabrzu na przerwie zrobiła sobie wspólne zdjęcie, które zostało później umieszczone na prywatnym profilu w portalu społecznościowym. Sprawę nagłośnił ich kolega z pracy, udostępniając zdjęcie oraz informując m.in. resort oświaty i kuratorium. Co zauważył niewłaściwego? Był dzień czarnego protestu, a koleżanki były ubrane na czarno.

Zagłosuj

Czy nauczyciele powinni mieć prawo do wyrażania poglądów w pracy?

- Każda z nas uczestniczy w życiu społecznym i reagujemy na to, co się dzieje, przyszłyśmy ubrane na czarno - powiedziała dziennikarzom Aleksandra Piotrowska. Podkreślała, że wraz z koleżankami opowiadała się jedynie za utrzymaniem obecnego stanu prawnego. Zaznaczyła, że jest przeciwna aborcji. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego zachowanie obwinionej uchybiło godności zawodu nauczyciela.

- Zarzuty uważam za absurdalne. Ubranie się na czarno w formie protestu nie jest żadnym naruszeniem reguł szkolnych. Panie nauczycielki nie biegały po korytarzu z flagami, na miły Bóg - powiedział przed rozprawą pełnomocnik obwinionej i działacz KOD mec. Bartłomiej Piotrowski.

Inne nauczycielki z zabrzańskiej szkoły mają stanąć przed komisją dyscyplinarną w najbliższym czasie. W piątek przed kuratorium przybyli politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, by –- jak mówili –- wesprzeć obwinione.

- Jesteśmy tutaj, ponieważ totalne państwo PiS próbuje karać za to, że ktoś przyszedł na czarno ubrany do pracy. Zaraz rozpocznie się coś, co ma znamiona procesu Kafki - absurdalne zarzuty sformułowane tylko dlatego, że nauczycielki przyszły na czarno ubrane do pracy. Co więcej - nie manifestowały swoich poglądów, nie mówiły o czarnym proteście, zrobiły jedynie zdjęcie, które umieściły na portalu społecznościowym - mówił poseł PO Borys Budka. Zapewnił, że opozycja nie zostawi takich osób bez pomocy.

RadioZET.pl/PAP/MaAl