Wpłać na panią Zalewską: czy wyprowadzane z PCK pieniądze szły na kampanię PiS?

13.07.2017 11:06

Pieniądze wyprowadzone z PCK miały zasilać kampanię wyborczą minister edukacji Anny Zalewskiej? Tak twierdzi informator Gazety Wyborczej. 

Wpłać na panią Zalewską: czy wyprowadzane z PCK pieniądze szły na kampanię PiS?

fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Bartłomiej Łoś-Tynowski, były pracownik dolnośląskiego oddziału PCK, miał kilkukrotnie usłyszeć polecenie wpłacenia pieniędzy na kampanię wyborczą Anny Zalewskiej. Prośba - według informatora - miała płynąć od dyrektora Jerzego G.

Mimo pensji na poziomie średnio nieco ponad tysiąc złotych, Tynowski wpłacił 7 tys. złotych na kampanię wyborczą obecnej minister edukacji. Skąd takie środki? Jako prawa ręka Jerzego G. w PCK było to swoiste zlecenie służbowe.

Jerzy G. był związany z PiS jako radny sejmiku dolnośląskiego. Współpracował z Zalewską.

Łoś-Tynowski relacjonuje Gazecie Wyborczej, że pobierał środki z konta PCK, na które przelewano wpływy ze sprzedaży odzieży używanej zbieranej dla Polskiego Czerwonego Krzyża. Miał usłyszeć od szefa, że poseł PiS Piotr Babiarz ma w planach wydanie gazetki ze swoimi osiągnięciami. Z tego powodu były działacz PCK wypłacił ze wspomnianego konta 7 tys. złotych.

Pytany o tę sytuację Babiarz zdecydowanie zaprzecza. 

Aferę z dolnośląskim oddziałem PCK w roli głównej bada prokuratura. Nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów. 

Jak miał funkcjonować przekręt?

Pracownicy PCK założyli firmę, która zbierała odzież używaną zbieraną na rzecz organizacji, mimo że nie miała z PCK podpisanej żadnej umowy. Potem odzież sprzedawano i wyprowadzano zysk. Kiedy sprawa wyszła na jaw, zarząd dolnośląskiego PCK został zawieszony.

W wyniku przekrętu dodatkowe wynagrodzenie otrzymywali szeregowi pracownicy PCK. Do czasu kampanii wyborczej i wpłat na rzecz PiS. 

Anna Zalewska nie skomentowała tych doniesień. Informacjom Gazety Wyborczej zaprzeczył za to jej zastępca w okręgu Wałbrzyskim PiS.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/KM