Spadkobiercy znanego rodu arystokratów żądają ćwierć miliarda złotych od Lotniska Chopina. A to nie wszystko

18.09.2017 16:54

Reprywatyzacja w stolicy dotarła aż na Okęcie. Spadkobiercy rodu Branickich domagają się bowiem wielomilionowego zadośćuczynienia od portu lotniczego i pobliskiej agencji żeglugi. Chodzi o użytkowanie terenów, który przed wojną należały do ich przodka. Obydwiema sprawami zajmują się sądy.

Lotnisko

fot. Wikimedia.Commons

Sprawa, o której pisze stołeczna "Gazeta Wyborcza", dotyczy terenów na warszawskim Okęciu, na którym mieszczą się obecnie Lotnisko im. Fryderyka Chopina oraz siedziba Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. A właściwie są to dwie sprawy, którym sąd poświęcił osobne postępowania.

Gigantyczne roszczenie

W przypadku portu lotniczego chodzi o gigantyczną kwotę rzędu 235 milionów złotych. Żądają jej spadkobiercy rodu, m.in, wnuki i prawnuki Adama Branickiego, ziemianina (praprawnuka targowiczanina Franciszka Ksawerego) i przedwojennego właściciela Pałacu w Wilanowie. Nieruchomości, będące przedmiotem sporu, zajmują ok 30 ha i zostały po II wojnie światowej przejęte przez skarb państwa na podstawie wprowadzonej przez ówczesną władzę reformy rolnej.

Kilka lat temu sprawa ta trafiła do sądu, który uznał wówczas, że pozew jest bezzasadny i go oddalił. W tym roku jednak sąd II instancji nakazał ponownie przyjrzeć się sprawie. Obecne postępowanie jest w toku.

Patowa sytuacja

Dużo mniejsze roszczenia dotyczą terenu Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Tam w grze jest kilkanaście milionów złotych, a przedmiotem sportu ponad hektar ziemi przy ul. Wieżowej 8. Nie ma tam budynków służących bezpośrednio do obsługi ruchu lotniczego. - Znajduje się tam brama na teren PAŻP ze strażnicą, ogrodzenia, droga dojazdowa oraz część parking - przyznaje w rozmowie z "GW" rzecznik prasowy agencji Mikołaj Karpiński. Niedaleko znajdują się również ogródki działkowe oraz obwodnica.

Jak dodaje Karpiński, w tym przypadku sprawa potoczyła się dużo korzystniej dla dziedziców Branickich - założyli nową księgę wieczystą i od 2003 roku figurują w niej jako właściciele. – Spadkobiercom ostatniego przedwojennego właściciela udało się jeszcze w latach 90. z przyczyn formalnych wykreślić wpis właścicielski skarbu państwa w dawnej księdze hipotecznej „Folwark Paluch i cz. Folwarku Służewiec” - mówi dziennikarzom gazety.

Potomkowie Branickich domagają się rekompensaty za 10 lat korzystania z działek. Sprawa od czterech lat jest w sądzie. "Wyborcza" pisze o patowej sytuacji na gruncie prawnym. "Jak tłumaczy agencja, nie ma prawnej możliwości, by wywłaszczyć właścicieli z tego terenu. Przepisy przewidują wywłaszczenie na cele publiczne, ale dotyczy to inwestycji, które mają powstać w przyszłości." - czytamy.

RadioZET.pl/warszawa.wyborcza.pl/MP