Sprawa E. Tylman: Kolejny zwrot akcji

21.03.2017 16:33

Czy będzie zwrot w procesie ws. Ewy Tylman? Prokuratura ma nowych świadków - to dwaj współwięźniowie, którym Adam Z. miał powiedzieć na spacerniaku, że nad Wartą doszło do szarpaniny, Ewa znalazła się w wodzie, a on jej nie pomógł. Jeden z nich napisał do prokuratury list w tej sprawie i chce zeznawać. 

Proces

fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

We wtorek Adam Z. odpowiadał z wolnej stopy. Decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztu, w którym mężczyzna przebywał od grudnia 2015 r., podjął 20 lutego Sąd Okręgowy w Poznaniu.

W zamian za areszt, sąd zastosował wobec mężczyzny dozór policji dwa razy w tygodniu i zakazał mu opuszczania kraju. Mimo zażalenia prokuratury, postanowienie sądu I instancji podtrzymał sąd apelacyjny.

Będą nowi świadkowie?

Dzisiejsza decyzja to znak, że prokuratura, która wciąż trzyma się wersji, iż nad Wartą doszło do zabójstwa, przejmuje inicjatywę. Jakkolwiek jeden ze świadków współpracuje z prokuraturą w innych sprawach, co nieco zmniejsza jego wiarygodność.

Działaniem prokuratury zdziwiony jest pełnomocnik Adama Z. mec. Ireneusz Adamczak: 

- Jest to dla mnie dziwna sytuacja, taki królik wyjęty z kapelusza i w to w momencie, gdy osłabieniu uległa strona oskarżająca - powiedział. - Po ostatnich decyzjach sądu widzimy jednak, że akt oskarżenia chwieje się - dodał. 

Zeznania rodziny

Przed poznańskim Sądem Okręgowym podczas kolejnej rozprawy zeznawali: trzy siostry i szwagier Adama Z. oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman oraz jej brat Dawid. Krewni Z. zeznali, że ich brat mocno przeżył zaginięcie koleżanki z pracy.

Szwagier oraz siostry Adama Z. opowiadali o kontaktach z nim tuż po zaginięciu Ewy Tylman. Katarzyna B. mówiła, że brat był bardzo roztrzęsiony po całym zdarzeniu.

- Gdy spał u nas w domu, w nocy obudził się i krzyczał "nie zabiłem jej, nie zabiłem". Płakał, musiałam go uspokoić. Rano nie pamiętał już tego zdarzenia - zeznała przed sądem. Rodzeństwo zeznało, że ich brat opowiadał im, że był nękany podczas przesłuchań przez policję.

O co chodzi w sprawie?

Prokuratura zarzuciła Adamowi Z., że 23 listopada 2015 r., przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do Warty. Według biegłych, mężczyzna w chwili popełnienia przestępstwa był poczytalny. Grozi mu do 25 lat więzienia lub dożywocie. Podczas ostatniej rozprawy sąd uprzedził jednak strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynu na nieudzielenie pomocy - za ten czyn grozi do 3 lat więzienia.

Adam Z. nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Odmówił składania wyjaśnień przed sądem i odpowiadał wyłącznie na pytania obrony. W trakcie procesu nie podtrzymał też wcześniejszych wyjaśnień przytoczonych przez sąd, w części dotyczącej tego, co się działo po wyjściu z klubu. Twierdzi, że nie pamięta okoliczności, w jakich miała zginąć Ewa Tylman, a do niekorzystnych dla niego wyjaśnień zmuszali go policjanci. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone.

Kolejna rozprawa odbędzie się 11 kwietnia. Sąd chce przesłuchać uczestników firmowej imprezy, po której doszło do feralnego zdarzenia nad Wartą.

RadioZET.pl/PAP/MP