Super minister Ziobro, wygasanie kadencji sędziów i podważanie wyników wyborów. Co oznacza reforma sądownictwa?

13.07.2017 12:12

Projekt zmian w sądownictwie pojawił się późnym wieczorem w środę, w okresie wakacyjnym, bez wcześniejszej zapowiedzi. Opozycja i środowisko sędziowskie grzmią: skończył się trójpodział władzy. Co na to PiS? Powtarza hasła o demokratyzacji sądów i walce z kastą, a my tłumaczymy, co to całe zamieszanie oznacza w praktyce.

Ziobro

fot. East News

Dlaczego ustawy o KRS i ustroju sądów powszechnych są tak ważne?

Pierwsza z ustaw wygasza kadencję 15 sędziów wchodzących obecnie w skład KRS. Dzieje się tak mimo że jej długość jest zapisana w konstytucji. Ich następców wybierze sejmowa większość, a nie jak obecnie – samorząd sędziowski.

Ogromną władzę uzyskał Zbigniew Ziobro. Jako prokurator generalny ma nadzór nad prokuratorami, jako minister sprawiedliwości mianuje prezesów sądów powszechnych (a ci decydują, którzy sędziowie prowadzą konkretne sprawy). Teraz Zbigniew Ziobro zdecyduje, którzy sędziowie SN zostaną na swoich stanowiskach.

Druga ustawa daje ministrowi sprawiedliwości prawo do powoływania i odwoływania prezesów sądów.

W SN będą funkcjonować trzy nowe izby: Prawa Prywatnego, Prawa Publicznego i Dyscyplinarna. Obecnie w SN są Izby: Cywilna, Karna, Wojskowa oraz Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych.

Jerzy Stępień były prezes TK uważa, że władza wprowadza model węgierski. Podobieństwo widzi m.in. w przyspieszonym wieku emerytalnym do 65 lat dla mężczyzn, 60 - dla kobiet. - Koniec niezawisłości i niezależności sądów - dodaje. 

- Po to PiS stworzył swój Trybunał Konstytucyjny, żeby stwierdzał, że uchwalone przez PiS ustawy są zgodne z konstytucją - komentuje Barbara Dolniak z Nowoczesnej, również sędzia. 

Krzysztof Brejza z PO uważa, że ustawa PiS jest kopią ustawy Cyrankiewicza z 1962 roku. 

Jeden z sędziów ze stowarzyszenia Iusticia upatruje podobieństwa w czasach stalinowskich. - Wtedy jedna partia decydowała o składzie SN, wymieniała wszystkich sędziów - uważa sędzia.

Obecny skład Sądu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku. O tym, kto zachowa stanowisko zadecyduje Zbigniew Ziobro.

art1

fot. Ustawa

Przypomnijmy, że w kompetencji SN leżą kluczowe dla funkcjonowania ustroju demokratycznego kwestie. Sąd Najwyższy rozpoznaje protesty wyborcze, stwierdza ważność wyborów prezydenckich oraz do Sejmu i Senatu. W praktyce może to na przykład oznaczać, że sędziowie wybrani przez ministra Ziobrę podważą każdy wynik wyborów, który nie będzie dawał zwycięstwa obozowi Zjednoczonej Prawicy.

SN stwierdza też ważność referendum ogólnokrajowego i referendum ws. Konstytucji RP. SN sprawuje też nadzór nad orzecznictwem sądów powszechnych i wojskowych. 

Co w związku z faktem, że w Konstytucji istnieje zapis o sześcioletniej kadencji I prezesa SN? Marek Suski pytany o to przez reporterkę TVN miał dość osobliwą odpowiedź. - Można czasem skrócić kadencję - powiedział. Kiedy dziennikarka zwróciła uwagę, że nie można, bo mamy zapisy w ustawie zasadniczej. - To Pani tak twierdzi - odparł Suski. 

I Prezes SN jest też przewodniczącym Trybunału Stanu.

Pomysł o zmianach w sądownictwie przybrał formę projektu poselskiego, który nie wymaga konsultacji społecznych. 

Co całe zamieszanie oznacza dla zwykłego Kowalskiego? - Obywatel przyjdzie do sądu i nie wie, czy wyrok wydaje sędzia, jakiś nadzorca, czy może polityk, który kontroluje sądownictwo - mówi Stępień.

RadioZET.pl/KM