Czy możliwe jest porozumienie dot. relokacji? Dziś Światowy Dzień Uchodźcy

20.06.2017 07:57

We wtorek 20 czerwca obchodzimy Światowy Dzień Uchodźcy. Z uwagi na rozgorzałą debatę w Unii Europejskiej, twarde stanowisko polskiego rządu i skrajnie różne opinie obywateli dzień ten wydaje się szczególny.

Czy możliwe jest porozumienie dot. relokacji? Dziś Światowy Dzień Uchodźcy

fot. AP/East News

Zagłosuj

Czy Polska powinna przyjmować uchodźców?

Komisja Europejska wszczęła procedurę przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom o naruszenie prawa UE wobec krajów, które nie biorą udziału w tzw. programie relokacji uchodźców. Polska premier nawołuje do Europy, by się obudziła i wstała z kolan. Posłowie PiS mówią o nielegalnych imigrantach i snują katastroficzne wizje wskazując na niestabilną sytuację we Francji czy w Wielkiej Brytanii. Platforma Obywatelska z jednej strony mówi o ludzkiej przyzwoitości, z drugiej ustami swojego przewodniczącego myli uchodźców z migrantami i zmienia stanowisko. Nowoczesna jest zdecydowanym zwolennikiem przyjmowania uchodźców, stara się jednak ważyć słowa, bo widzi sondaże i silnie negatywny stosunek badanych Polaków do tej kwestii. Orędownikami solidarności z innymi państwami Unii są partie lewicowe (najgłośniej mówią o tym Inicjatywa Polska, Razem czy Zieloni). Nie ma ich jednak w Sejmie, więc mają mniejszą siłę przebicia. Adrian Zandberg uważa, że jeśli rozgorzeje na nowo konflikt na Ukrainie, u naszych granic znajdą się setki tysięcy obywateli tego kraju proszący o azyl. Co stanie się wtedy? Damy sobie sami radę czy będziemy oczekiwać pomocy od Europy? 

Przeciwnicy przyjmowania uchodźców wskazują palcem kolejne zamachy w Europie. Politycy PiS uważają, że niekontrolowany przepływ migrantów prowadzi do zwarć w społeczeństwie, a polityka multi-kulti poniosła klęskę. Choć w zdecydowanej większości przypadków to nie uchodźcy stoją za zamachami w Europie (w ostatnim roku jedynie w Sztokholmie), to w każdym przypadku są to potomkowie imigrantów. Polska prawica podnosi tę kwestię i ostrzega: "nie chcecie tego u nas za 20 lat". Paweł Kukiz zbierał nawet podpisy pod wnioskiem o referendum.

Z kolei Krzysztof Łapiński z Kancelarii Prezydenta uważa, że kwestia przyjmowania uchodźców powinna być poddana pod referendum. Mówił tak w rozmowie z Konradem Piaseckim w poniedziałkowym Gościu Radia ZET.

Kwestie, które trapią Polaków, są ciężkie do rozwiania. Chodzi o zderzenie dwóch kultur (zdaniem przeciwników nie istnieje możliwość pokojowego współistnienia, bo muzułmanie tego nie chcą), padają argumenty o prawach kobiet, ludzie boją się obcego, drżą przed zamachem. Ten "obcy" jest nieoswojony, wręcz demonizowany. Nic więc dziwnego, że choć mało który Polak z uchodźcą się spotkał, odczuwa przed nim lęk. Mając do dyspozycji tylko krwawe nagłówki z gazet oraz relacje rodaków mieszkających za granicą ("mieszkałem w arabskiej dzielnicy, bałem się wracać do domu") ciężko o inną reakcję. 

W debacie publicznej (a zwłaszcza w internetowych komentarzach) znormalizowano język nienawiści. Na porządku dziennym są wyzwiska, żarty ze śmierci, komentarze o "grillowaniu Arabów" (w przypadku pożaru w Londynie) czy "ciapakach". Poniedziałkowy atak na muzułmanów w Londynie jest przez niektórych traktowany w kategoriach samosądu "rdzennych Brytyjczyków". Druga strona barykady używa słów o islamofobii, rasizmie i fabryce nienawiści. 

Do solidarności nawołują polscy biskupi, papież Franciszek zapewnia, że spotkanie z uchodźcami pozwala wyzbyć się uprzedzeń. Kardynał Nycz dodaje: - Nie dajmy sobie wmówić, że jest konflikt między pomaganiem a bezpieczeństwem.

Jarosław Gowin we wtorkowym programie "Kawa na Ławę" podkreśla to, co jest częstym argumentem: że do Polski docierają młodzi, silni mężczyźni, głównie emigranci ekonomiczni. Pewności jednak nie ma, ale faktem jest, że służby europejskie mają wielki problem z identyfikacją przybyszów.

Ważnym argumentem jest też kwestia pomagania na miejscu. Wielu ludzi nie marzy o europejskim El Dorado w takim stopniu, jak może nam się wydawać. Nie mogą jednak żyć u siebie z uwagi na (mówiąc eufemistycznie) niespokojne czasy. Stąd wydaje się też rozsądnym argument o koncentracji na ustabilizowaniu sytuacji w regionie, zwłaszcza w Syrii. Rzecznik polskiego rządu Rafał Bochenek podkreśla przy każdej okazji, że Polska angażuje duże finansowe środki w pomoc na miejscu. Przedstawiciele Polskiej Akcji Humanitarnej bardzo to doceniają, ale zaznaczają, że nadal pozostaje problem tych osób, które już do Europy dotarły. Nie można udawać, że ich nie ma. 

RadioZET.pl/KM