Rosyjskie służby, mafia i SB - tajemnice Antoniego Macierewicza w nowej książce T. Piątka. Co ukrywa szef MON?

28.06.2017 18:53

Czy minister obrony narodowej jest powiązany z rosyjską mafią i tamtejszymi służbami specjalnymi? Czy łączą go też niejasne koneksje biznesowe z amerykańskim lobby zbrojeniowym? Czy w jego otoczeniu bywają donosiciele SB? Według Tomasza Piątka istnieją na to mocne dowody. Nowa książka dziennikarza "Gazety Wyborczej" wchodzi właśnie do księgarń, ale jej zawartość już zdążyła wzbudzić spore kontrowersje, a jej bohater oraz ministerstwo zapowiadają kroki prawne.

Macierewicz

fot. East News

To, że Antoni Macierewicz jest postacią budzącą skrajne emocje, nie trzeba nikogo przekonywać. Czy jednak jest postacią niejasną, pełną tajemnic i - jak twierdzą niektórzy - niebezpieczną? Nie od dziś pojawiają się bowiem doniesienia o jego nie do końca czystych powiązaniach ze światem biznesu czy służbami Polski Ludowej oraz Rosji.

Być może nowe światło na jego wizerunek rzuci wydana właśnie książka Tomasza Piątka. Pisarz i dziennikarz śledczy - w przeszłości współpracujący z "Krytyką Polityczną", dziś publikujący w "Gazecie Wyborczej" - przygotował swoje najnowsze dzieło: "Macierewicz i jego tajemnice".

Książka miała swoją oficjalną premierę w ostatni poniedziałek. Jest już dostępna w internecie, do księgarń trafi 30 czerwca. Zanim większa część Polaków będzie miała okazję do niej zajrzeć, prześledźmy najciekawsze wątki, które zostały w niej zawarte.

Fakty powszechne znane

"Macierewicz i jego tajemnice" to pozycja bogato udokumentowana pod kątem przypisów, tekstów źródłowych oraz relacji świadków. Piątek pracował nad nią przez ponad półtora roku i podszedł do tematu w sposób wyczerpujący.

Sprawy opisane w książce dotyczą działalności obecnego szefa MON w latach 80 i 90 i jego powiązań z dość szemranymi postaciami ze świata biznesowego, przestępczego oraz służb specjalnych. Są rozwinięciem tego, co Piątek już wcześniej pisywał w felietonach i artykułach na łamach "GW", ale sporo tam również nowych bądź przemilczanych wcześniej ustaleń i informacji.

Jak podkreśla w wywiadzie dla serwisu "Na Temat" sam autor, w książce następuje wyraźnie oddzielenie faktów od hipotez oraz że duża część tych faktów jest powszechnie dostępna - w archiwach sądowych, bibliotekach czy nawet w sieci.

Informator SB w zarządzie partii

Jednym z podejmowanych przez niego wątków są kontakty Anotniego Macierewicza z Robertem Jerzym Luśnią, byłym płatnym informatorem Służby Bezpieczeństwa. W latach 80. brał on udział w procederze inwigilacji opozycji, donosząc m.in. na działaczy Ruchu Młodej Polski i Niezależnego Zreszenia Studentów. Prowadzącym Luśni był z kolei oficer Józef Nadworski, bliski współpracownik rosyjskich służb specjalnych GRU.

Jego działalność czasach PRL była w kręgach zbliżonych do służb powszechnie znana, a dokumenty kompromitujące go znaleziono już w latach 90. Prokurator krajowy w stanie spoczynku Włodzimierz Blajerski przyznał jednak, że Macierewicz - jeszcze jako minister spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego - osobiście zaangażował się w operację utajnienia czy wręcz ukrycia tych materiałów.

Luśnia był przez lata bliskim współpracownikiem obecnego szefa MON, sprawował także mandat posła, należał również do zarządu Ruchu Katolicko-Narodowego (na którego czele w latach 90. stał właśnie Macierewicz). Został uznany za kłamcę lustracyjnego, a nieprawdziwość jego oświadczeń potwierdził polski wymiar sprawiedliwości w trzech instancjach (łącznie z Sądem Najwyższym).

Podejrzany senator

Inną podejrzaną personą, z którą Macierewicz utrzymywał relacje, jest Alfonse d'Amato. To republikański polityk z USA, wieloletni senator, a także człowiek powiązany ze światem mafijnym - włoskim i rosyjskim.

Przez wiele lat jednym ze sponsorów d'Amato miał być Siemion Kislin. Na zewnątrz biznesmen z branży nieruchomości, a tak naprawdę członek mafii sołncewskiej, nazywanej - na podstawie m.in. raportu FBI - najgroźniejszą i najbardziej wpływową euroazjatycką grupą przestępczą. Szefem tej organizacji jest z kolei Siemion Mogilewicz, jeden z najniebezpieczniejszych rosyjskich gangsterów, który od lat utrzymuje bliskie kontakty z Władimirem Putinem (te informacje miał z kolei wyjawić rok przed śmiercią był oficer kontrwywiadu FSB Aleksander Litwinienko, otruty podczas kolacji w Londynie w 2006 roku).

D'Amato jest również lobbystą, związany z przemysłem zbrojeniowym, przede wszystkim z konsorcjum Lockheed Martin, produkującym helikoptery typu blackhawk. To z nim minister obrony spotkał się na kilka dni przed zerwaniem negocjacji w sprawie kontaktu na zakup caracali - śmigłowców, które polska armia miała nabyć od francuskiej. Zerwanie rozmów był aktem spektakularnym i niespodziewanym, powodując dość znaczące ochłodzenie relacji między Warszawą a Paryżem.

"Rosyjski łącznik"

Nie sposób nie wspomnieć również o Jacku Kotasie, zwanym "Rosyjskim łącznikiem". Był on prezesem działającej na rynku nieruchomości spółki "Radius", a za czasów pierwszych rządów PiS-u podsekretarzem stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. W tym samym czasie Macierewicz zajmował stanowisko wiceministra oraz szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, nadzorującego likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych.

Macierewicz udzielił wówczas Kotasowi specjalnego pełnomocnictwa, zwanego certyfikatem bezpieczeństwa. Umożliwiał on Kotasowi dostęp do poufnych dokumentów i tajemnic państwowych. Tymczasem Radius jako podmiot gospodarczy miało powiązania - o czym również pisze w swojej książce Piątek - ze wspomnianą wyżej mafią sołncewską i Siemionem Mogilewiczem.

W kwestii niejasnych powiązań Kotasa i jego przedsiębiorstwa ze światem przestępczym alarmowało już stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. My także pisaliśmy o tym w listopadzie ubiegłego roku. Resort obrony oraz sam zainteresowany zaprzeczali, jednak Piątek w swojej publikacji wykazał, że powiązania między "Radiusem" a światem rosyjskiego kryminału rzeczywiście istnieją.

MON straszy, ale nie pozywa

Na reakcję ministra i jego zaplecza nie trzeba było długo czekać. I ona sama również nie była zaskakująca. Macierewicz poczuł się bowiem urażony treściami, które zawarto w książce, nazwał je pomówieniami i zapowiedział, że złoży do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

- Ta książka złożona jest z samych kłamstw i pomówień - ogłosił wiceszef MON Michał Dworczyk, choć nie wytłumaczył precyzyjnie, które fragmenty książki zdaniem jego oraz jego przełożonego są przekłamane.

Sam Piątek przyznaje, że otoczenie Macierewicza niejednokrotnie groziło mu procesem karnym, ale na pogróżkach się skończyło - do tej pory żaden pozew do sądy nie wpłynął. Tłumaczy również, że jego intencją jest jedynie ujawnienie prawdy i że skala powiązań - towarzyskich, biznesowych i politycznych - między wyżej wymienionymi postaciami, organizacjami i spółkami jest zbyt duża, aby mogła być przypadkiem, w dodatku niezauważonych przed przedstawicieli polskich władz.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/Na Temat/wMeritum.pl/MP