Tyrmand o pozwie przeciwko "GW": Jest różnica między wolnością słowa a oszczerstwem

20.06.2017 15:37

Pozywając do sądu "Gazetę Wyborczą" i publicystę Tomasza Piątka chciałem wyraźnie pokazać, że istnieje różnica między wolnością słowa i prasy, a oszczerstwem, którego dopuścili się pozwani - powiedział PAP komentator polityczny i ekonomista Matthew Tyrmand.

Matthew Tyrmand

fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

W rozmowie z PAP amerykański komentator tłumaczy, że chodzi o tekst Tomasza Piątka, który ukazał się na łamach "Gazety Wyborczej" 28 maja 2016 roku. - W maju ubiegłego roku Gazeta Wyborcza i jej autor Tomasz Piątek, który już w przeszłości pisał oszczercze felietony, podali, że byłem człowiekiem (prezydenta USA Donalda - PAP) Trumpa, sugerując tym samym, iż byłem na jego liście płac. Łączyli te wypłaty z (prezydentem Rosji Władimirem - PAP) Putinem i (premierem Izraela Benjaminem - PAP) Netanjahu - tłumaczy Tyrmand. Przypomniał jednocześnie, że podczas ostatniej prezydenckiej kampanii wyborczej w USA popierał Teda Cruza, a za Trumpem opowiedział się dopiero w chwili, kiedy otrzymał on nominację Republikanów. Natomiast artykuł na łamach "Gazety Wyborczej" ukazał się w czasie, kiedy jeszcze popierałem Cruza do czego publicznie się przyznawałem - dodał.

Zaznaczył jednocześnie "nie ma większej zniewagi dla polskiego patrioty i osoby wierzącej w wolność" od stawiania jego nazwiska w jednym szeregu z prezydentem Rosji. - W tym tekście znalazło się około tuzin kłamstw, wyraźnych oszczerstw, które były łatwe do zweryfikowania i postanowiłem, że nie pozostawię tego bez odpowiedzi. Chciałem pokazać jaka jest różnica między wolnością słowa i prasy, a oszczerstwem. W Stanach Zjednoczonych oszczerstwo jest dobrze zdefiniowane: to świadome zaprezentowanie nieprawdy, lub złe wykonanie pracy dziennikarskiej w celu wyrządzenia szkody dla reputacji czy finansów. I tutaj (w przypadku tekstu Gazety Wyborcze - PAP) mieliśmy tego przykład - dodał rozmówca PAP.

Tyrmand uważa, że istnieje związek między tekstem w "Gazecie Wyborczej" a śledztwem jakie prowadził wraz z amerykańskim dziennikarzem śledczym Jamesem O'Keefe ws. finansowania Komitetu Obrony Demokracji (KOD) przez fundację miliardera George'a Sorosa Open Society Foundation (OSF), która, według Tyrmanda, jest "światową siecią think tanków, do której w Polsce należy Fundacja Stefana Batorego i Helsińska Fundacja Praw Człowieka". Według Tyrmanda, KOD powstał właśnie dzięki dotacjom organizacji działających w ramach OSF i był mocno wspierany przez nie w początkowej fazie swojej działalności. Dodał, że tekst "Gazety Wyborczej" sugerował, że on i O'Keefe "występowali przeciwko dobrej pracy jaką wykonuje prawdziwy wojownik wolności - George Soros". - My uważamy natomiast, że działania Sorosa podważają suwerenność państw i mandaty demokratycznie w kilku państwach takich jak Albania, Macedonia, Węgry i Polska - powiedział Tyrmand. W tych państwach działania Sorosa skierowane były przeciwko eurosceptycznym i konserwatywnym rządom - dodał.

RadioZET.pl/pap/maal