Teraz gramy

Polityczny ping-pong czy szansa na debatę? O co chodzi z tym wotum nieufności

20.03.2017 14:18

Nie mając szans na sukces, opozycyjna partia nagle przedstawia wniosek o wotum nieufności dla rządu. Brzmi znajomo? Podobna sytuacja miała miejsce w 2013 roku. Tym razem role się odwróciły i to PiS jest pod ostrzałem. Ale czy poza zamieszaniem, takie zagranie może przynieść jakiekolwiek korzyści Polakom?

Wotum nieufności wobec PiS: Co chce osiągnąc Platforma Obywatelska?

fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Sławomir Neumann i Tomasz Siemoniak zaprezentowali wniosek o wotum nieufności dla rządu Prawa i Sprawiedliwości. Kandydatem PO na nowego premiera jest Grzegorz Schetyna. Cały dokument, wraz z uzasadnieniem, liczy 35 stron i przedstawia długą listę zarzutów opozycji wobec władzy. Znajdziemy na niej m.in. spadek PKB, naruszanie zasad demokracji, niszczenie dorobku polityki zagranicznej III RP, czystki, nepotyzm, upolitycznienie prokuratury, chaos w edukacji i dewastację przyrody.

Jak podkreślono we wstępie wniosku, jest on odpowiedzią na 17 miesięcy rządów PiS w Polsce. "W tym okresie rząd Prawa i Sprawiedliwości prowadził politykę nieustannego podważania i naruszania reguł funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego, jego zasad i wartości" - ocenia Platforma.

Zagłosuj

Czy Grzegorz Schetyna byłby dobrym premierem Polski?

PiS o nic się nie martwi

Wniosek nie wywołał paniki w szeregach PiS. Jacek Sasin stwierdził, że to zabawa kosztem Polski, w której chodzi o rywalizację, kto będzie liderem opozycji. Pomysł nie spowodował się Nowoczesnej, według posłów której PO odizolowała resztę opozycji, a Piotr Apel z Kukiz'15 przekonuje, że to "hucpa, która będzie kosztować podatników milion zł".

Biorąc pod uwagę, że po analogicznym wniosku, zgłoszonym kilka lat temu przez PiS, najwyraźniejszym wspomnieniem pozostaje tablet w rękach Jarosława Kaczyńskiego, ciężko odbierać działania Platformy poważnie. Czy w takim razie zapis o wotum nieufności ma w ogóle rację bytu? Politolodzy zwracają uwagę, że wbrew pozorom nie jest to forma politycznego trollingu, tylko przemyślane narzędzie do kontroli władzy.

- Wotum nieufności jest jednym z najważniejszych instrumentów, jakie opozycja posiada do kontroli rządu - przypomina w rozmowie z RadioZET.pl dr Anna Materska-Sosnowska, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Problem w tym, że, na wzór niemiecki, w Polsce funkcjonuje konstruktywne wotum nieufności po zgłoszeniu którego należy wskazać kandydata na premiera, który ma szansę zdobyć poparcie ponad połowy posłów.

- Wotum nieufności w takiej formie wprowadziła konstytucja z 1997 roku. Od tamtej pory nie doszło do sytuacji, w której zostałoby uchwalone. Przed 97 rokiem w wyniku wotum nieufności upadł rząd Hanny Suchockiej - przypomina dr Materska-Sosnowska.

W efekcie realne realne szanse, aby uchwalono konstrukcyjne wotum nieufności są niewielkie, ale wniosek spełnia także inną funkcję.

- Daje opozycji nieograniczony czas na debatę i wypunktowanie wszystkich błędów rządu. Jeżeli obie strony podejdą do sprawy kompetentnie, to może być to bardzo ciekawa i merytoryczna rozmowa - dodaje dr Materska-Sosnowska.

Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

fot. Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Schetyna namaszczony na lidera

Podczas debaty, przed posłami stanie Grzegorz Schetyna. Platforma proponuje swojego lidera jako nowego premiera, przedstawiając go zarazem jako przywódcę opozycji. To odmiana, w porównaniu do wniosku Prawa i Sprawiedliwości, w którym Jarosław Kaczyński, funkcję tę zepchnął na przemawiającego z ekranu Piotra Glińskiego. Zapowiedziano także, trochę po czasie, że Schetyna spotka się z liderami pozostałych partii. Czy to sprawia, że PO ma nadzieję na odzyskanie stołków?

 - Nie jesteśmy naiwni. Dobrze wiemy kto ma ile głosów. To jednak nie znaczy, że wniosek jest pozbawiony sensu – powiedział nam Sławomir Neumann.

dawid czyzewski tweet

Po co więc to wszystko? Według przewodniczącego klubu PO to reakcja na szczyt w Brukseli, oraz próba wskazania kierunku debaty politycznej. Jak tłumaczy, po "ataku na byłego polskiego premiera, partia Kaczyńskiego skompromitowała kraj”, a Platforma chce w tej sprawie „przycisnąć PiS do ściany”.

Większość obserwatorów nie podziela jednak powagi posłów PO. Dziennikarz Dawid Ciżewski zaproponował przewrotną i, na swój sposób, genialną strategię. Podpowiedział, aby na premiera zgłoszono... prezesa Kaczyńskiego. Wtedy PiS znalazłoby się w kropce. Szanse na to są jednak jeszcze mniejsze, niż cudowne poparcie dla Schetyny.

- Sprawę traktujemy poważnie. Nie będzie cyrku na wzór tego z tabletem – zapewnia Neumann.

RadioZET.pl/MaAl