Zmienili nazwę ulicy na...tę samą. Sprytny pomysł mazurskich radnych

22.02.2017 19:58

W miejscowości Kruklanki pod Giżyckiem na Mazurach lokalni radni wykazali się sprytem i zmysłem oszczędności. Choć prawo wymagało od nich zmiany nazwy jednej z ulic, oni pozostawili starą nazwę, zmieniając jedynie jej uzasadnienie.

Kruklanki

fot. Google Street View

W związku z uchwaloną przez Sejm ustawą dekomunizacyjną, ulice, place i parki, które noszą nazwy kojarzone z komunistycznymi postaciami bądź świętami, muszą zmienić swoje nazwy. Miejsca użyteczności publicznej, z uwagi na zakaz propagowania ideologii i systemów totalitarnych, nie będą już miały za patronów m.in. Marcelego Nowotki czy Karola Świerczewskiego, jak i nie będą odnosić się do takich symboli jak Ludowe Wojsko Polskie czy Polska Partia Robotnicza.

Symbol komunizmu

"Niewłaściwe" nazwy ulic skompilowano na tzw. czarnej liście Instytutu Pamięci Narodowej. Jednym z symboli komunizmu, który podlega takiej cenzurze legislacyjnej jest data 22 lipca, a więc rocznica najważniejszego święta państwowego w PRL. Ustanowiono je w latach 40. na pamiątkę proklamowania w Moskwie Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego - marionetkowego organu, złożonego z polityków całkowicie zależnych od ZSRR.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Dokument ten legitymizował wprowadzenie w powojennej Polsce stalinizmu, stwierdzał, że państwem zarządzać ma Krajowa Rada Narodowa (również złożona z polityków całkowicie podporządkowanych radzieckim władzom), negując jednocześnie zarówno przedwojenną konstytucję, jak i emigracyjny rząd RP w Londynie.

Sprytny zabieg

Nazwę 22 lipca nosi wiele ulic w kraju. Jedną z nich jest główna aleja miejscowości Kruklanki pod Giżyckiem w województwie warmińsko-mazurskim. Tamtejsi radni postanowili oczywiście dostosować się do wymogów prawnych, a raczej obejść je w sprytny sposób. Nową nazwą będzie bowiem...dotychczasowa. Zmieni się jedynie uzasadnienie formalne - od teraz nie będzie się ona kojarzyła z komunistycznym świętem, ale ze zwykłym dniem w kalendarzu, ewentualnie z wprowadzonym przez papieża Franciszka świętem Marii Magdaleny.

- Podjęliśmy taką uchwałę, bo wymaga od nas tego ustawa dekomunizacyjna. Natomiast sama nazwa „22 lipca” jest teraz dla ludzi neutralna. To po prostu data z kalendarza - tłumaczy w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" taką decyzję wójt gminy Bartłomiej Kłoczka, sam ledwie 34-letni.

Jak argumentuje, gmina uniknęła w ten sposób niepotrzebnych kosztów związanych m.in, z wymianą tabliczek, których z uwagi na długość ulicy jest bardzo dużo. Teraz uchwałą ma się zająć wojewoda warmińsko-mazurski.

RadioZET.pl/Gazeta.pl/MP