Była represjonowana za rzekomą aborcję. Teraz otrzymała azyl polityczny

13.04.2017 15:57

W marcu tego roku pochodząca z Salwadoru Maria Teresa otrzymała azyl polityczny. Kobieta była prześladowana w swojej ojczyźnie z uwagi na oskarżenia dotyczące rzekomego wywołania aborcji. Przyznanie azylu w takich okolicznościach jest pierwszym tego typu przypadkiem w historii.

Była represjonowana za rzekomą aborcję. Teraz otrzymała azyl polityczny

fot. Flickr

Maria Teresa Rivera w 2011 roku musiała rodzic we własnej łazience. Zaraz potem nieprzytomną i wycieńczoną kobietę zabrano do szpitala publicznego. Zamiast słów wsparcia usłyszała jednak zarzuty. Maria Teresa została oskarżona o "umyślne wywołanie aborcji". Sąd w Salwadorze skazał ją na 40 lat więzienia. 

Salwador słynie z najostrzejszych regulacji prawnych dotyczących przeprowadzania aborcji na świecie. Od 1997 roku przerwanie ciąży w jakimkolwiek przypadku jest tam niezgodne z prawem. Nie ma znaczenia, czy ciąża zagraża życiu kobiety lub czy została zgwałcona. Musi donosić ciążę i urodzić. Inaczej powinna się liczyć z tym, że resztę życia spędzi w więzieniu.

W 2011 roku Maria Teresa poroniła we własnym mieszkaniu. Nie wiedziała, że jest w ciąży. Straciła dużo krwi, była nieprzytomna i lekarze w ostatnim momencie zdołali ją uratować i przywrócić funkcje życiowe. O poronieniu dowiedziała się od pracowników szpitala. To częsty przypadek w praktyce zamykania kobiet w więzieniu. Trącące dziecko szukają pomocy w szpitalach i tam traktowane są jak morderczynie. Nie ważne w jakich okolicznościach nie doniosły ciąży.

Maria Teresa została oskarżona o celowe wywołanie aborcji, a następnie wysłana do więzienia.

Prawo w Salwadorze przewiduje surowe kary za dokonanie aborcji (a w zasadzie za utratę ciąży w ogóle). Najostrzejszym wyrokiem, jaki można usłyszeć jest 40 lat pozbawienia wolności. Właśnie taką karę usłyszała Maria Teresa. Została skazana za zabójstwo kwalifikowane, mimo iż dowody wykazały, że śmierć była naturalnym zjawiskiem, którego kobieta w żaden sposób nie zaplanowała, ani nie przyczyniła się do utraty dziecka.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Po wniesieniu apelacji sąd ponownie przyjrzał się sprawie Marii Teresy. Uznano, że nie istnieją żadne przesłanki czy dowody, aby oskarżyć kobietę o dokonanie aborcji. Ostatecznie w 2016 roku kobieta została uniewinniona i uwolniona. Wiadomo, że w czasie swojego pobytu w zakładzie była dyskryminowana i źle traktowana, zarówno przez współwięźniarki, jak i strażników. 

Jesienią 2016 roku Maria Teresa złożyła wniosek o azyl w Szwecji. Szwedzka Agencja Migracyjna (Migrationsverket) zaakceptowała go i przyznała kobiecie i jej 11-letniemu synowi trzyletni okres azylu z możliwością ubiegania się o jego przedłużenie. Przyznanie azylu w przypadku prześladowań w wyniku oskarżeń o dokonanie aborcji jest sytuacją bez precedensu. 

RadioZET.pl/Codziennik Feministyczny/KM