Brat Kim Dzong Una zabity w Malezji

14.02.2017 17:06

Przyrodni brat przywódcy komunistycznej Korei Północnej Kim Dzong Una, Kim Dzong Nam, został zaatakowany na lotnisku w Kuala Lumpur i zmarł w drodze do szpitala - poinformował wysoki rangą przedstawiciel władz Malezji. Nam był w drodze do Makau. Powód jego śmierci nie jest znany, ale mógł to być kolejny etap umacniania władzy w rękach Una.

Kim Dzong Nam

fot. Twitter/Gazeta Wyborcza

Według chcącego zachować anonimowość przedstawiciela malezyjskich władz Kim Dzong Nam został zaatakowany sprayem w poniedziałek w strefie wolnocłowej lotniska i poprosił obsługę o pomoc. Zabrano go do kliniki na lotnisku, ale jego stan się nie poprawił, więc postanowiono przewieźć go do szpitala. Zmarł w karetce pogotowia. Przedstawiciel malezyjskiej policji Abdul Aziz Ali powiedział, że mężczyzna czekał na lot do Makau.

Niewyjaśnione okoliczności

Wcześniej doniesienia o śmierci Kim Dzong Nama pojawiły się w południowokoreańskiej agencji Yonhap oraz telewizji kablowej TV Chosun. Według nich mężczyzna miał zostać ukłuty "zatrutymi igłami" przez dwie niezidentyfikowane kobiety, które następnie uciekły z miejsca zbrodni.

Media pisały, że malezyjska policja przypuszcza, iż za zamachem stoją służby specjalne Korei Północnej. Według agencji Kyodo sekcja zwłok mężczyzny ma się zakończyć w środę.

Jak podkreśla Yonhap, do zabójstwa doszło w czasie, gdy Kim Dzong Un próbuje umocnić swoją władzę, którą sprawuje od śmierci swego ojca Kim Dzong Ila w 2011 roku oraz gdy na Pjongjang wywierana jest coraz większa presja międzynarodowa w związku z jego programami nuklearnymi i rakietowymi.

Niedoszły następca

Kim Dzong Nam był najstarszym synem poprzedniego przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Ila. Jego matką była Sung He Rim, urodzona w Korei Południowej aktorka. Nam od lat mieszkał za granicą. Niegdyś był postrzegany jako następca Kim Dzong Ila, ale miał narazić się ojcu, gdy w 2001 roku został zatrzymany na lotnisku w Japonii za posługiwanie się fałszywym paszportem. Twierdził wtedy, że chciał odwiedzić Disneyland.

Według Yonhapu, Kim Dzong Nam wyrażał sprzeciw wobec przekazania władzy Kim Dzong Unowi. W 2010 roku powiedział japońskiej telewizji Asahi, że jest przeciwny tej "sukcesji", ale zaznaczył, że ma nadzieję, iż Kim Dzong Un zrobi wszystko co w jego mocy, by polepszyć byt Koreańczyków z Północy. Zapewnił, że jest gotów mu pomagać za granicą.

RadioZET/PAP/MP