Francja głosuje. Dramatycznie niska frekwencja i szanse Macrona

18.06.2017 19:35

W niedzielę paryżanie głosują w drugiej turze wyborów parlamentarnych. Sondaże wskazują, że wygra partia prezydenta Emmanuela Macrona i zdobędzie bezwzględną większość w Zgromadzeniu Narodowym.

Francja głosuje. Dramatycznie niska frekwencja i szanse Macrona

fot. PAP/EPA

Paryżanin, ekonomista Emmanuel Paillet powiedział PAP, że w II turze miał wybór między dwoma kandydatami. "Kandydatkę z Francji Nieujarzmionej Jean-Luca Melenchona i kandydata z La Republique en Marche, ruchu prezydenta Emmanuela Macrona. Politycznie znajduję się pomiędzy nimi dwojga, zdecydowałem więc, żeby nie wybierać w tych wyborach" - oświadczył.

Jak dodał, w pierwszej turze głosował na kandydatkę Partii Socjalistycznej. - To nie była deputowana poprzedniej kadencji, ale (...) nie zakwalifikowała się do drugiej tury, więc w tej drugiej turze nie mam preferencji co do zwycięstwa jednej czy drugiego, nie łączę się z żadnym z tych dwóch stronnictw - zaznaczył.

26-letni Thierry, który jest informatykiem, głosował na kandydata ruchu Macrona. - Jeśli prezydent ma zreformować kraj, musi mieć większość w parlamencie. Problemem Francji jest wysokie bezrobocie i poprzednia ekipa polityczna nie potrafiła sobie z tym poradzić. Mój głos traktuję jako głos na stabilność polityczną i przyszłość Francji - wskazał.

Jacques Deschamps, profesor filozofii w Ecole Normale Superieure, głosował w 17. dzielnicy Paryża. Jak powiedział, przez 40 lat od czasu, kiedy może głosować, nie przepuścił żadnych wyborów. Podkreślił, że w swojej dzielnicy zdecydował się głosować na kandydata opozycji, bez względu na to, czy to ktoś z prawicy, czy np. komunista. - Tu kandydatem jest osoba z Francji Nieujarzmionej Melenchona. Myślę, tak jak wielu innych, że naprawdę potrzeba, żeby w parlamencie była opozycja - dodał.

Według ostatnich sondaży, sojusz LREM i centrowo-liberalnej partii MoDem Francois Bayrou, który we francuskim rządzie jest ministrem sprawiedliwości, może zdobyć 440-470 miejsc w liczącym 577 miejsc Zgromadzeniu Narodowym, czyli niższej izbie francuskiego parlamentu. Jeśli przedwyborcze szacunki się potwierdzą, będzie to większość nie widziana w Zgromadzeniu Narodowym od 1968 roku, gdy partia Charles'a de Gaulle'a zdobyła ponad 80 proc. miejsc. Większość bezwzględna to 289 mandatów.

Centroprawicowi Republikanie wraz z sojusznikami mogą liczyć na 60-90 miejsc, Partia Socjalistyczna na 20-35, lewica radykalna i jej komunistyczni sojusznicy na 10-25, a skrajnie prawicowy Front Narodowy na jedno do sześciu miejsc.

RadioZET.pl/PAP/KM