Furgonetka wjechała w tłum muzułmanów w Londynie. Relacje świadków i trudna historia meczetu

19.06.2017 07:53

Mężczyzna wjechał furgonetką w muzułmanów wychodzących z meczetu w dzielnicy Finsbury Park w Londynie po wieczornym nabożeństwie. Nie wiemy, czy był to atak szaleńca, czy zaplanowany zamach terrorystyczny. Znamy pierwsze relacje świadków oraz kontrowersje, jakie zebrały się wokół tego konkretnego meczetu.

Furgonetka wjechała w tłum muzułmanów w Londynie. Relacje świadków i trudna historia meczetu

fot. PAP/EPA

- On próbował zabić wielu ludzi. Starał się wjechać w jak największy tłum muzułmanów. To był bez wątpienia atak terrorystyczny - mówi jeden ze świadków w rozmowie z CNN. 

Policja traktuje to zdarzenie jako możliwy atak terrorystyczny. Te doniesienia potwierdziła premier Theresa May. Zastanawia jednak fakt, że - jak twierdzą świadkowie - mężczyzna po schwytaniu go przez lokalną społeczność, a potem służby, uśmiechał się. 

Spływają informacje, jakoby kierowca furgonetki miał specjalnie czekać na koniec nabożeństwa, żeby uderzyć. Muzułmanie obchodzą święty miesiąc Ramadan i mogą spożywać posiłki, "zacząć funkcjonowanie" po zachodzie słońca, wieczornej modlitwie.

- Usłyszeliśmy odgłos samochodu, który potrącał ludzi. Wybiegłem z bratem z meczetu. Kierowca próbował najpierw wjechać w jak największą liczbę ludzi. W pewnym momencie opuścił samochód i próbował uciekać. Złapali go świadkowie ataku - relacjonuje uczestnik nabożeństwa.

- Nasza dzielnica to przykład harmonijnego sąsiedztwa różnych kultur. Społeczność północnej części Londynu jest bardzo zróżnicowana i zgodna. Jestem zaskoczona, że takie zdarzenie miało u nas miejsce - mówi mieszkanka dzielnicy Finsbury Park.

- Starszy mężczyzna zasłabł. Zebrała się nad nim grupa ludzi chcących udzielić pomocy. Wtedy furgonetka nagle skręciła w lewo, bez ostrzeżenia. Jechała wprost na zebraną pod meczetem grupę ludzi, to było celowe. Jeden mężczyzna znalazł się nagle pod samochodem. Chyba jest ciężko ranny - mówi jeden ze świadków.

Kierowca miał krzyczeć "chcę zabić wszystkich muzułmanów".

Niektórzy świadkowie twierdzą, że w furgonetce miało być więcej osób niż tylko 48-letni kierowca. Ta informacja nie jest jednak potwierdzona.

Burmistrz Londynu zapowiedział, że to był atak na wspólne wartości. Dodał też, że w okolice meczetu zostały wysłane dodatkowe patrole policji. 

Trudna historia meczetu

Meczet w Finsbury Park jest jedną z największych świątyń muzułmańskich w kraju. Na początku XXI wieku był okryty złą sławą z uwagi na aktywność imama Abu Hamza al-Masriego, który jeszcze w latach 90-tych otwarcie nawoływał do aktywności terrorystycznej. Na kilka lat meczet został zamknięty, jako miejsce możliwe dla rozwoju fundamentalizmu islamskiego. 

W 2012 roku dokonano jego ekstradycji z Wielkiej Brytanii do USA w związku ze stawianymi mu tam zarzutami. W 2015 roku sąd w Nowym Jorku skazał go na dożywocie. Zarzuty dotyczyły m.in. pomocy w uprowadzeniu zachodnich turystów w Jemenie i próbę stworzenia obozu szkoleniowego dla terrorystów w USA. W 2006 roku brytyjski wymiar sprawiedliwości uznał go winnym posiadania podręcznika "przydatnego dla terrorystów" i podżegania do nienawiści. Został skazany na 7 lat więzienia.

Od tego czasu w meczecie służył inny imam. Nie było wtedy żadnych doniesień o radykalizacji, a świątynia ponownie została oddana do użytku wiernym.

Eksperci twierdzą, że działania imamów są poza kontrolą władz. Ciężko też sprawdzić każdy dom modlitewny.

Po raz kolejny w ostatnim czasie premier Theresa May zwołała spotkanie sztabu kryzysowego COBRA. 

Burmistrz Londynu bardzo waży słowa. Mówi o ataku na "niewinnych Londyńczyków". Stara się uniknąć polaryzacji kultur, co tylko postawiłoby sprawę na ostrzu noża.

W wyniku wjazdu furgonetki w grupę pieszych zginęła jedna osoba, a osiem jest w szpitalach. Dwie ranne osoby miały na tyle lekkie obrażenia, że mogły zostać opatrzone na miejscu.

RadioZET.pl/KM