Podpalił ośrodek dla uchodźców, dostał 8 lat - wyrok dla polityka skrajnej prawicy

09.02.2017 17:24

Lokalny polityk skrajnie prawicowej NPD Maik Schneider został skazany na 8 lat pozbawienia wolności za podpalenie ośrodka dla uchodźców. Sąd w Poczdamie wymierzył mu ponadto półtora roku więzienia za inne przestępstwa, m.in za podpalenie samochodu należącego do Polaka.

Maik Schneider

fot. Twitter/Andreas Th. Klauner

Sędziowie uznali Schneidera za winnego podpalenia w sierpniu 2015 roku hali sportowej w Nauen w Brandenburgii, przeznaczonej na ośrodek dla uchodźców. Obiekt całkowicie spłonął, a straty oceniono na 3,5 mln euro. Nikt nie odniósł obrażeń, ponieważ w chwili zamachu hala nie była jeszcze zamieszkana. Schneider twierdził, że pożar był "wypadkiem". Neonazista utrzymuje, że chciał na znak protestu przeciwko uchodźcom jedynie "osmalić" budynek.

Przed sądem w Poczdamie odpowiadało sześciu mężczyzn. Schneider otrzymał karę ośmiu lat pozbawienia wolności, jego najbliższy kompan spędzi za kratami rok mniej. Czterej pozostali oskarżeni dostali kary od 8 miesięcy do dwóch lat w zawieszeniu. Początkowo prokuratura zarzucała oskarżonym utworzenie grupy przestępczej, jednak w toku procesu wycofała się z tego zarzutu.

Przewodniczący składu sędziowskiego Theodor Horstkoetter powiedział w uzasadnieniu wyroku, że Schneider i jego wspólnicy działali z pobudek ksenofobicznych i skrajnie prawicowych. - Zamach miał być sygnałem pod adresem uchodźców: nie jesteście tutaj mile widziani, nie ma dla was miejsca. To oznacza głęboką pogardę dla naszego systemu prawnego - mówił sędzia cytowany przez brandenburskie radio RBB.

Wśród licznych zarzutów stawianych Schneiderowi był też zarzut o podpalenie w maju 2015 roku w Nauen samochodu należącego do obywatela polskiego. Schneider był radnym w Nauen w powiecie Havelland na zachód od Berlina. Jak pisze agencja DPA, jest kluczową postacią skrajnej prawicy w Brandenburgii. Nauen uważane jest zresztą za bastion prawicowych ekstremistów.

Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe odrzucił w styczniu wniosek o delegalizację Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec (NPD). Prezes TK Andreas Vosskuhle powiedział w uzasadnieniu wyroku, że NPD prowadzi co prawda działalność wrogą wobec niemieckiej konstytucji, lecz brak obecnie konkretnych przesłanek wskazujących na to, że mogłaby przejąć władzę.

RadioZET.pl/PAP/MP