Horror na Florydzie. Strażnicy ugotowali więźnia żywcem

07.04.2017 14:37

Ta historia mogłaby posłużyć za scenariusz do horroru. 50-letni Darren Rainey był chorym na schizofrenię drobnym przestępcą. Odsiadywał w więzieniu w Miami dwuletni wyrok za posiadanie narkotyków. Za to, że wypróżnił się w celi strażnicy zamknęli go pod prysznicem i przez dwie godziny torturowali polewając niemal wrzącą wodą aż zmarł. Historia miała miejsce w 2012 roku i przez kilka lat była zakwalifikowana jako zwykły wypadek.

Horror na Florydzie. Strażnicy ugotowali więźnia żywcem

fot. The Sun

Darren Rainey  był prawdopodobnie w stanie psychozy, gdy wypróżnił się w swojej celi w więzieniu Dade w Miami na Florydzie. Strażnicy zażądali od niego, aby po sobie posprzątał – ten im odmówił. To był powód, dla którego pracownicy służby więziennej zamknęli 50-latka pod prysznicem, rozpoczynając dwugodzinną jatkę. Polewali jego ciało wodą mającą ponad 80 stopni Celsjusza.  Zdaniem świadków, torturowany więzień prosił, aby przestali, jednak na nic się to zdało i mężczyzna zmarł.

– To oczywiste, życie Darrena nie miało wartości, bo był czarny, biedny, chory psychicznie i w dodatku był muzułmaninem – komentował jego kolega z celi, Harold Hempstead. Początkowo sprawa została uznana za wypadek, jednak raport z sekcji zwłok trafił na biurka urzędników z Florydy. Teraz strażnikami z owianego złą sławą więzienia Dade, zajmie się sąd.

RadioZET.pl/Wikipedia/washingtonpost/strz