Polski MSZ potępia nocne zajścia w Kijowie

Sobota, 30 Listopada 2013
drukuj A A
Polski MSZ potępia nocne zajścia w Kijowie Polski MSZ potępia nocne zajścia w Kijowie
Polski MSZ potępia nocne zajścia w Kijowie

fot. PAP/EPA

W sobotę nad ranem ukraińska milicja użyła pałek i gazu łzawiącego przeciwko uczestnikom antyrządowej demonstracji. Wiele osób zostało rannych.  

Milicja zaatakowała demonstrantów o godz. 4.30 (3.30 czasu polskiego) w centrum Kijowa.

Były to osoby, które pozostały na Placu Niepodległości, na tzw. Euromajdanie, po piątkowych protestach z udziałem ok. 10 tys. ludzi. Manifestanci domagali się ustąpienia prezydenta Wiktora Janukowycza i postawienia go w stan oskarżenia po tym jak odmówił on podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

Kilkudziesięciu rannych

Co najmniej kilkadziesiąt osób zostało rannych gdy milicja rozproszyła w sobotę nad ranem w centrum Kijowa demonstrację zwolenników integracji europejskiej Ukrainy - mówi piosenkarka Rusłana, która od kilku dni zagrzewała ze sceny uczestników tej demonstracji.

- Na Majdanie (placu Niepodległości w Kijowie) pobito studentów. Było ich tam około pięciuset. Nie było muzyki. Dzieciaki spały. Przyjechała milicja, zaczęła ich bić. Nogami, do krwi, kopali w plecy. Rozwozimy ich teraz po szpitalach - powiedziała,

Polski MSZ potępia działania policji

W sobotę przed południem Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało notę, w której potępia sposób, w jaki rozpędzono demonstracje w Kijowie.

"Pacyfikacja pokojowych demonstracji nie służy integracji europejskiej Ukrainy. Przestrzegamy władze ukraińskie przed stosowaniem rozwiązań siłowych, bo mogą one mieć nieobliczalne i nieodwracalne konsekwencje" - czytamy w komunikacie. "Wzywamy, by konflikty społeczne na Ukrainie rozwiązywano metodami pokojowymi i politycznymi. Mamy nadzieję, że siła i przemoc zostaną zastąpione przez dialog i porozumienie. Polska deklaruje zdecydowane wsparcie dla takich działań. Jesteśmy także zdeterminowani, by kontynuować wysiłki na rzecz budowy jak najlepszych stosunków z państwem i społeczeństwem ukraińskim".

Wśród pobitych są Polacy

W czasie przeprowadzonej w sobotę nad ranem brutalnej akcji likwidacji demonstracji prounijnej w Kijowie, policja pobiła co najmniej dwóch obywateli Polski.

Jeden z nich to dziennikarz Tomasz Piechal z portalu Eastbook. Drugi, Jacek Zabrocki, jest dyrektorem jednego z polskich koncernów na Ukrainie.

- Kiedy zaczęła się pacyfikacja, siedziałem na Majdanie. Miałem na sobie szalik z napisem Polska. Kiedy to zobaczyli "Berkutowcy" usłyszałem okrzyk: "Internacjonał!" i dostałem pałą po głowie. Padłem na ulicę. Ludzie odstawili mnie do ambulansu - relacjonował Zabrocki.

- Bito nas bardzo agresywnie, nie zwracając uwagi, że były tam osoby starsze i studenci, a właściwie dzieci. Bito pałkami, z całych sił. Mnie kilka razy uderzono w głowę a kiedy upadłem, byłem na leżąco kopany - powiedział Piechal.

- Duża część rannych nie została odwieziona do szpitala, lecz do komisariatu. Ludzie mają połamane ręce, rozbite głowy. Jedna osoba na moich oczach dostała zawału serca - przekazał Piechal.

Policja ogrodziła plac

Plac Niepodległości został otoczony kordonem policji. Ukraińska milicja podała, że podczas akcji przeciwko zwolennikom integracji europejskiej w Kijowie zatrzymała za "chuligaństwo" 35 osób, po czym ich zwolniła. Oficjalna przyczyna wejścia policji jest kuriozalna: wiec został zlikwidowany, gdyż jego uczestnicy przeszkadzali służbom komunalnym w przygotowaniach do świąt.
 

Radio ZET/PAP/ptr/fk

do góry
%s1 / %s2
- +