Włoski DJ poddał się eutanazji. "Nasz kraj nie posłuchał apelu"

28.02.2017 14:24

Włoski DJ Fabo, poddał się eutanazji na terenie Szwajcarii. Muzyk od 3 lat pozostawał sparaliżowany i ociemniały po wypadku samochodowym. Wcześniej stał się jedną z ikon walki o prawo do godnej śmierci. 

DJ Fabo

fot. Twitter/claudio leonardi

Fabiano Antoniani, bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko, był popularnym na Półwyspie Apenińskim DJ'em i wykonawcą muzyki elektronicznej. W 2014 roku przeżył groźny wypadek samochodowy. Ledwo uszedł z życiem, ale doznał całkowitego paraliżu ciała. Stracił również wzrok.

Od tego czasu walczył za pośrednictwem mediów o możliwość godnej śmierci. Stał się swego rodzaju symbolem walki o prawo do eutanazji, która jest we Włoszech zabroniona. 

Niestety, włoskie władze pozostawały głuche na ten apel, dlatego Fabo musiał udać się do Szwajcarii, aby tam poddać się legalnemu zabiegowi. Trwał on 30 minut i polegał na zażyciu specyfiku, który usypia pacjenta, po czym zatrzymuje akcję serca. 

W tej walce wspierali Fabo przyjaciele, fani i internauci, którzy na portalach społecznościowych oddali mu hołd:

W kontekście śmierci artysty, mocny status na swoim Facebookowym profilu opublikował również znany pisarz i dziennikarz, twórca "Gomorry", Roberto Saviano:

"Nie tylko po to, żeby godnie pracować, ale i po to, by z godnością umierać, trzeba już emigrować z Włoch. Fabio umarł na wygnaniu, ponieważ jego kraj, nasz kraj, nie słuchał jego apelu" - napisał pod filmikiem, który także zamieścił w poście. Widać na nim agonię Fabo, który nie szczędzi gorzkich słów pod adresem władz swojego kraju.

RadioZET.pl/YouTube/Facebook/Instagram/MP