Prawie dobę czekali na wylot. Turyści utknęli przez awarię samolotu

Pasażerowie samolotu Small Planet, którzy w piątek rano mieli wylecieć z Warszawy do Burgas w Bułgarii, dotarli na miejsce dopiero w sobotę rano. Przez blisko dobę czekali, aż przewoźnikowi uda się zorganizować transport.

- Mieliśmy wylecieć o 5.55. Wiele osób ma za sobą długą drogę przez Polskę, by dotrzeć na 4 na lotnisko - mówi nam słuchacz Mikołaj, który zadzwonił na Czerwony Telefon Radia ZET. Wraz z nim na wylot czekało ok. 100 osób. Problemy spowodowała awaria samolotu Small Planet.

Turystów odesłano do hotelu, otrzymali także vouchery na jedzenie. Przewoźnik kilkukrotnie zmieniał godzinę wylotu. Ostatecznie podróżni ruszyli do Burgas dopiero ok. godz. 3.00 w sobotę.

Nie są to pierwsze problemy klientów Small Planet w tym sezonie. W czerwcu zepsuły się dwa samoloty tego przewoźnika, przez co turyści musieli liczyć się z kilkugodzinnymi opóźnieniami lotów. Jak informowaliśmy wówczas, na loty po kilkanaście godzin czekało aż 700 osób. Również w lipcu klienci Small Planet narzekali, że samoloty nie odlatywały o czasie.

Przypominamy, że jeśli nasz lot opóźni się o co najmniej 5 godzin, można domagać się zwrotu pieniędzy od przewoźnika. Dodatkowo jeżeli przybyliśmy na miejsce docelowe co najmniej 3 godziny później niż wynikało z rozkładu lotów, możemy domagać się odszkodowania w wysokości od 250 do nawet 600 euro.

Masz ważną informację? Zadzwoń na Czerwony Telefon Radia ZET 321 321 100

Radio ZET/ŁS/MW

Więcej: