#CzarnyPoniedziałek - tak protestowała Warszawa

#CzarnyPoniedziałek, czyli Ogólnopolski Strajk Kobiet 3.10, przerósł chyba nawet oczekiwania organizatorów. Kobiety pokazały, że są solidarne i mają siłę. Tak wyglądała dziś Warszawa. #CzarnyProtest - relacja z wydarzenia.

Ogólnopolski Strajk Kobiet 3.10 okazał się ogromną demonstracją sprzeciwu wobec możliwości wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji i dopuszczenia penalizacji przerywania ciąży. W zaledwie tydzień zorganizowano ogromną akcję, w której udział wzięło wiele tysięcy kobiet i wspierających je mężczyzn. W Warszawie, jak w trakcie demonstracji na Placu Zamkowym informowali przemawiający i jak wynika z informacji Ratusza, obecnych było ponad 30 tysięcy osób. To znacznie więcej niż można było przewidywać. Na pewno znacznie więcej, niż zakładali zwolennicy zakazu aborcji.

Czerń od samego rana

W Warszawie akcja zaczęła się o 8.30 w Parku Świętokrzyskim u skrzyżowania ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Tu przemawiały głównie uczestniczki demonstracji. Kobiety w różnym wieku mówiły o swoim stosunku do aborcji, o godności, ratowaniu życia kobiet i możliwości wyboru. Każda z nich miała własną historię. Mimo deszczu, który padał od rana, w Parku Świętokrzyskim pojawiły się setki demonstrujących.

Kobiety gromadziły się na placach, w parkach, w klubokawiarniach, gdzie wspólnie przygotowywały transparenty, tablice, rozdawały ulotki i przygotowywały inne materiały. Tak wyglądała "produkcja" przypinek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w barze "Studio" w PKiN.

Na Krakowskim Przedmieściu, tuż przed główną bramą UW, utworzono punkt informacyjny. Przed gromadzącymi się demonstrantkami przemawiała m.in. Kazimiera Szczuka.

Mężczyźni robią kanapki

W proteście kobiety wspierane były przez mężczyzn. W Warszawie odbywały się m.in. "męskie" wydarzenia: "Daj, ać ja pobruszę, a Ty idź strajkuj. Mężczyźni robią kanapki". I faceci robili kanapki.

Tuż przed 15.00 w okolicach Krakowskiego Przedmieścia zrobiło się naprawdę czarno. Tłumy podążały w kierunku Placu Zamkowego, na którym odbywać się miała główna demonstracja. Czarny tłum pokazaliśmy Wam w transmisji na Facebooku Radia ZET.

Tłumy na Placu Zamkowym

Na Placu Zamkowym w strugach deszczu zebrały się tysiące osób z transparentami "Martwa dziecka nie urodzę", "Pięćset złotych nie dla zygoty", "Brak legalnej aborcji zabija", "Chcemy lekarzy nie policjantów", "Moja wagina nie twoja broszka", czy "Oprócz macic mamy mózgi - decydujemy same". Było bardzo głośno i bardzo ciasno. Z każdą minutą osób przybywało. Tak wyglądało to wszystko z góry.

Zakończenie demonstracji na Placu Zamkowym przewidziane było na 18.00, jednak ponad pół godziny wcześniej okazało się, że na placu jest tak wiele osób, że zachodzi konieczność wcześniejszego zakończenia protestu ze względów bezpieczeństwa. Po kilkunastu minutach Plac Zamkowy opustoszał. Część demonstrantek i demonstrantów poszła jeszcze pod Sejm, a potem pod Teatr Polski, gdzie w związku z galą "Tygodnika Solidarność" przebywali prezydent Andrzej Duda oraz premier Beata Szydło.

Ten dzień już przeszedł do historii. Kobiety pokazały moc. O polskim "czarnym poniedziałku" było głośno na całym świecie - m.in. w Kenii, Nepalu, USA, Szwecji, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Indiach, Francji, Niemczech, Australii i - naturalnie - w Islandii. Setki tysięcy kobiet na całym świecie solidaryzowały się z Polkami. Tak wielką siłę miał Ogólnopolski Strajk Kobiet. "A to dopiero ostrzeżenie" - mówiła posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz. Co będzie dalej?

Więcej: