Dwa małe konie ciągną "Karawanę Bożego Miłosierdzia". Internauci oburzeni

Dwa niewielkie konie i ciężki wóz z ewangelizatorami na pokładzie. Tak wygląda "Karawana Bożego Miłosierdzia", która przemierza drogi diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Akcja księży oburzyła internautów, a organizatorzy zapewniają: - Przeliczenia były uczciwe i konsekwentnie obliczona praca koni z postojem i odpoczynkiem - twierdzą.

Zaprzężony w dwa konie wóz wyjechał 4 września na ulice diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej w ramach akcji ewangelizacyjnej. "Karawana Miłosierdzia Bożego" wraz z 11 ewangelizatorami, którzy poruszają się na wozie lub na rowerach nie ma wytyczonej konkretnej trasy. Jej organizatorzy zatrzymują się w różnych miejscowościach, by rozmawiać w ludźmi o Bogu. Wykorzystaniem dwóch niewielkich koni do ciągnięcia ciężkiego wozu z ewangelizatorami na pokładzie oburzeni są internauci.

"Dwa maleńkie konie fiordzkie, ważące po około 400 kg, zaprzężone do wielkiego wozu, zbudowanego na podwoziu od ciężarowego samochodu. Wszystko w celach ewangelizacyjnych... Inicjatywa nazywa się "Galopem do nieba" – pytanie tylko, czy po takiej "wycieczce" konie nie trafią za tęczowy most...Wóz waży około 2500 kg, a jedzie nim zgodnie z relacjami prasowymi nawet 11 osób plus woźnica. Konie pokonują dziennie nawet 20 km asfaltowymi drogami publicznymi, również galopem, co widać na filmie zamieszczonym przez organizatorów tego wydarzenia" - czytamy na Facebookowej stronie Kampanii przeciwko transportowi i ubojowi koni, a pod wpisem internauci nie kryją oburzenia pomysłem księży. "Dlaczego do ciągnięcia tak ogromnego wozu wykorzystano kuce?" - pytają, przypominając głośną sprawę koni przewożących turystów w Morskim Oku, które padały z wycieńczenia.

Na krytykę zareagował dyrektor Domu Miłosierdzia, ksiądz Radosław Siwiński. "Moi drodzy Przyjaciele i wszyscy, którzy śledzicie niezwykłą ewangelizację "Karawana Bożego Miłosierdzia". Wobec troski o konie niektórych internautów pragnę zapewnić, że cała sprawa była niezwykle dobrze przygotowana. Przeliczenia były uczciwe i konsekwentnie obliczona praca koni z postojem i odpoczynkiem. Konie zimnokrwiste, które na co dzień wożą ludzi, są zmieniane i opiekują się nimi 3 osoby w tym woźnica i stajenny. Sam wóz jest naprawdę lekki i nie służy on do wożenia całej ekipy lecz jedynie niektórych ewangelizujących. Proszę o zaufanie, że dobro koni nie jest nam obojętne" - zapewnił ksiądz we wpisie na Facebooku.

Jak poinformowała Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni, konie fiordzkie trafiły już do stajni. "Na ich miejsce inne konie - jeden z dychawicą, a drugi z chorobą układu ruchu. Ma silną i bolesną opuchliznę..." - czytamy na stronie Kampanii.

Radio ZET/Facebook/MT

Więcej: