Lider KOD nie pamiętał nazwiska Inki. „Stańczykowska?”

Inka się nazywała Danuta... Przepraszam, nie pamiętam w tej chwili nazwiska. Chociaż to nie ma znaczenia – powiedział lider Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski w programie „Piaskiem po oczach” w TVN24.

Dwa tygodnie temu na Cmentarzu Garnizonowym  w Gdańsku z państwowymi honorami pochowano Danutę Siedzikównę „Inkę” oraz Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”, zabitych w 1946 roku przez UB za walkę w antykomunistycznej partyzantce.

W uroczystościach wzięli udział także przedstawiciele KOD,  w tym  Mateusz Kijowski i Radomir Szumełda, szef KOD na Pomorzu. Doszło do przepychanek. – Zostałem napadnięty przez grupę trzydziestu bandytów z ONR-u i Młodzieży Wszechpolskiej - relacjonował wówczas incydent Szumełda w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim".

CZYTAJ TEŻ: Działacze KOD pobici na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka”

W piątek w TVN24 Kijowski został zapytany, jak miała na nazwisko „Inka”. Nie potrafił jednak udzielić odpowiedzi na to pytanie. – Inka się nazywała Danuta... Przepraszam, nie pamiętam w tej chwili nazwiska. Chociaż to nie ma znaczenia – powiedział lider KOD w „Piaskiem po oczach”. – Danuta Stańczykowska z tego, co pamiętam – dodał.

Chwilę wcześniej tłumaczył, że pojawił się na pogrzebie ponieważ jego zwyczajem jest „chodzenie do miejsc, gdzie można upamiętnić bohaterów, co często mi się zdarza”.– Często chodzę na pogrzeby po prostu ludzi, których uważam za ważnych dla mnie, dla mojej przeszłości – mówił.

Radio ZET/TVN24/MW

Więcej: