Konrad Piasecki: Gdzie jest prezydent?

Aborcja? Prezydent milczy. Zerwanie rozmów o Caracalach? Zwierzchnik sił zbrojnych nie zabiera głosu. Rząd twierdzi, że obietnice złożone frankowiczom w kampanii wyborczej są nie do zrealizowania? Obiecujący nie protestuje. Polityka, który dostał w wyborach ponad osiem i pół miliona głosów, nie słyszymy przy okazji większości publicznych debat. Zamiast tego widujemy go podczas wręczania orderów, szałów radości po bramkach strzelonych przez polskich piłkarzy, dożynek, dni budowlańca i obchodów dnia nauczyciela - pisze Konrad Piasecki dla radiozet.pl w felietonie z cyklu „Fabryka władzy”.

Konstytucyjne możliwości prezydenta nie są przesadnie wielkie. Ale też nie redukują go tylko wyłącznie do roli paprotki, ozdobnika i ściskacza dłoni. Bycie kluczową instancją w procesie ustawowym, pozwala głowie państwa uczestniczyć (i to nie tylko z głosem doradczym) w niemal wszystkich kluczowych debatach publicznych. Andrzej Duda, który obiecywał prezydenturę aktywną, energiczną i unikającą siedzenia pod żyrandolem, wykorzystuje te możliwości w stopniu mniej niż minimalnym.

Po ponad roku prezydentury widać wyraźnie, nie tylko to, że Andrzej Duda nie zamierza utrudniać żywota swej rodzimej partii, ale też, że nie zamierza odgrywać znaczniejszej roli w kreowaniu polityki obozu rządzącego. I o ile w tym pierwszym nie różni się specjalnie od poprzedników, to w tej drugiej kwestii mocno z nimi kontrastuje.  Bronisław Komorowski, Lech Kaczyński czy Aleksander Kwaśniewski też znacznie częściej grali tę samą melodię, co ich obozy, niż otwarcie się im przeciwstawiali. Ale też wszyscy oni, z mniejszym czy większym sukcesem, starali się uczestniczyć w kreśleniu politycznej agendy, formowaniu najważniejszych procesów, nadawaniu kształtu reformom i przynajmniej niektórym ustawom. Andrzej Duda na ich tle, wygląda na kogoś, kto z ulgą „odfajkował” złożenie dwóch ustaw, które były jego najważniejszymi wyborczymi obietnicami i nawet nieszczególnie interesuje się ich dalszymi, niespiesznie szybko postępującymi naprzód losami. 

Podobnie rzecz się ma z aktywnością medialną, werbalną, politycznymi deklaracjami czy zabieraniem głosu w kluczowych debatach. Tu standardowym zachowaniem prezydenta jest milczenie. I nawet, jeśli prezydentowi trudno jest otwarcie przeciwstawiać się własnemu środowisku, (co można by zrozumieć) to nie rozumiem, dlaczego nie zrobi jakiejś małej, acz spektakularnej „ustawki”. Umówi się ze swym środowiskiem politycznym, że w jakiejś sprawie wystąpi z innym zdaniem, opinią, sugestią, zagra na innym fortepianie, nie czyniąc nikomu szkody, a być może nawet pomagając. Tak mogłoby być choćby z aborcją. 

Po tym, gdy PiS – w dużej mierze na własną prośbę – zabrnął w ślepą uliczkę, w której nagle został twarzą projektu, który specjalnie mu się nie podobał, głos prezydenta mógł doskonale ułatwić mu sytuację. Wystarczyłoby, żeby przed czy po „czarnym proteście” prezydent powiedział (a gdyby jeszcze zrobił to razem z żoną to ho, ho…), że kompromis aborcyjny jest może i niedoskonały, ale nie może też zgodzić się na drakońskie zaostrzanie ustawy. Korzyści, jakie wyniósłby z takiego zachowania i on sam i jego obóz byłoby co najmniej kilka. Nie dość, że prezydent objawiłby się w roli „ojca narodu”, który zabiera głos i wygłasza sądy zgodne z opinią większością obywateli, nie dość, że osłabiłby tym ostrze protestów i demonstracji, to w dodatku dałby własnemu obozowi politycznemu wygodny sposób na wyjście z owej ślepej uliczki. PiS mógłby powiedzieć – prezydent jest przeciw, ustawa jest skazana na porażkę, a zatem – mimo, żeśmy przed chwilą ją poparli – zagłosujemy przeciw.     

Z otoczenia prezydenta dobiegają głosy, że Andrzej Duda daje sobie jeszcze parę miesięcy na „rozkręcenie”, „rozgrzewkę”, oswojenie się ze swą funkcją. I że im dalej w prezydenturę – tym będzie ona mocniej akcentowała własne zdanie i samodzielność. Może i tak będzie. Ale z naciskiem na może…. 

Konrad Piasecki

Autor jest gospodarzem programu Gość Radia ZET - słuchaj i oglądaj od poniedziałku do piątku o godz. 8.02. na radiozet.pl.

Więcej: