Kraków decyduje o in vitro. Protesty "obrońców życia"

W środę krakowscy radni będą decydować o dopłacaniu do zabiegów in vitro. Przed Urzędem Miasta zebrała się grupa demonstrantów, zarówno zwolenników refundacji, jak i przeciwnych temu przedstawicieli środowisk pro-life. 

Decyzja w sprawie dofinansowywania zabiegów in vitro z budżetu samorządowego najprawdopodobniej zostanie  podjęta na środowym posiedzeniu Rady Miasta. Jeśli inicjatywa przejdzie, Kraków byłby kolejnym - po Częstochowie i Łodzi - miastem, w którym ta procedura byłaby refundowana. Wcześniej rząd Prawa i Sprawiedliwości wycofał się z refundacji ogólnokrajowej, mającej pierwotnie (wg. uchwały rządu PO z 2013r.) obowiązywać do 2019 roku 

Przed magistratem zgromadziły się dwie grupy protestujących - zwolenników in vitro oraz aktywistów pro-life:

Ci pierwsi występują m.in. pod szyldem partii Razem, Nowoczesnej i organizacji feministycznych, opowiadających się za refundacją. Ci drudzy zaś postanowili wyrazić swój sprzeciw zarówno wobec takiego sposobu spożytkowania publicznych pieniędzy, jak i przeciwko samej metodzie in vitro, którą uważają za zbrodniczą i która często w retoryce tych środowisk zrównywana jest z aborcją. Posiłkują się przy tym m.in. ostrymi w wymowie plakatami płodów. 

- My nie mówimy o aborcji, tylko o czymś zupełnie innym. Nie o końcu życia, tylko jego początku - tak w rozmowie z reporterem Radia ZET, radna Nowoczesnej Małgorzata Jantos, inicjatorka akcji, odpowiada pikietującym "obrońcom życia". 

Przypomnijmy, że dokument, którym zajmować się będą radni, nie wprowadza refundacji in vitro z automatu, lecz zobowiązuje prezydenta do opracowania założeń programów i kosztów, jakie się z tym wiążą. Rządzący Krakowem od 2002 roku Jacek Majchrowski niejednokrotnie wypowiadał się pozytywnie na temat tej metody leczenia niepłodności. 

RadioZET.pl/krakow.naszmiasto.pl/MK/MP

Więcej: