Maszyna rolnicza oskalpowała kobietę. Lekarze z Gliwic dokonali cudu

Wyrwane włosy i skóra głowy oraz zdarta część twarzy – w takim stanie była kobieta, która uległa wypadkowi w czasie prac na polu. Lekarzom z Centrum Onkologii w Gliwicach udało się przyszyć skalp.

Fachowo taki zabieg nazywany jest replantacją. Operacja trwała blisko osiem godzin.

–„ Najistotniejszym elementem w przypadku każdej replantacji jest czas, który mija od momentu urazu do przywrócenia krążenia w tej replantowanej części ciała – powiedział prof. Adam Maciejewski, szef zespołu chirurgów z gliwickiego ośrodka. – W tym przypadku dodatkowo ogromny wpływ miała bardzo duża powierzchnia, chyba jedna z największych replantowanych do tej pory na świecie”- podkreślił.

Aby przywrócić pacjentce oderwane tkanki i krążenie w nich, lekarze musieli połączyć bardzo drobne naczynia tętnicze i żylne.

Zwykle by podobne operacje mogły się powieść, trzeba je przeprowadzić ok. 4-5 godzin po urazie. W tym przypadku przerwa trwała aż 8 godzin.

Do powodzenia całej operacji przyczyniła się szybka reakcja pracowników pogotowia i oddziału ratunkowego sosnowieckiego szpitala, do którego pierwotnie trafiła dziewczyna. We właściwy sposób zabezpieczyli i przetransportowali oderwany fragment, schładzając tkanki do kilku stopni Celsjusza; przeprowadzili też wstępną diagnostykę chorej. –„Jeżeli, odpukać, wszystko skończy się dobrze, to w dużej mierze będzie to ich zasługa - zaznaczył chirurg.

Jak opisują lekarze, do wypadku doszło podczas prac polowych. Jedna z maszyn wciągnęła kok dziewczyny.

Kolejny sukces

W ostatnich latach lekarze z Centrum Onkologii w Gliwicach zasłynęli z kilku pionierskich operacji. Chirurdzy pod kierunkiem prof. Maciejewskiego przeprowadzili dwa przeszczepy twarzy. Pierwszą z operacji przeprowadzono 15 maja 2013 r. u 33-letniego wówczas pana Grzegorza, który przeżył poważny wypadek. Był to jednocześnie pierwszy na świecie przeszczep twarzy ratujący życie.

Druga operacja była już planowana. W grudniu 2013 r. lekarze przeszczepili twarz 26-letniej wówczas pani Joannie, cierpiącej od ponad 20 lat na nerwiakowłókniakowatość - łagodny nowotwór o podłożu genetycznym, który rozrastając się może zagrozić życiu i jest uznawany za jedno z głównych wskazań do przeprowadzenia przeszczepu twarzy.

Z kolei w kwietniu 2015 roku 37-letniemu pacjentowi okaleczonemu przez nowotwór przeszczepiono w Gliwicach narządy szyi - krtań, tchawicę, gardło, przełyk, tarczycę z przytarczycami, struktury mięśniowe oraz powłokę skórną przedniej ściany szyi.

Więcej: