Liderzy KOD pobici przez narodowców na pogrzebie „Inki"

Radomir Szumełda i Mateusz Kijowski, liderzy Komitetu Obrony Demokracji na Pomorzu, zostali pobici podczas niedzielnych uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka” w Gdańsku. - Byliśmy na placu przed Bazyliką. Chcieliśmy dojść do naszych Koderek i Koderów. Najpierw ja, jeszcze na placu, zostałem napadnięty przez grupę trzydziestu bandytów z ONR-u i Młodzieży Wszechpolskiej - relacjonował incydent Szumełda w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim".

To jednak nie wszystko. - Zostałem poturbowany, mam rozwaloną rękę, zakrwawione spodnie i marynarkę. Policja poprosiła, żebym opuścił to miejsce, naokoło dotarłem do Mateusza, już bliżej bazyliki i tam wszyscy zostaliśmy napadnięci, przez, trzeba to nazwać wprost, hołotę - opisał sprawę przewodniczący zarządu Komitetu Obrony Demokracji na Pomorzu.

–Stanowczo protestujemy przeciwko fali nienawiści, która zalewa nasz kraj, a której celem są ludzie, którzy apelują o pokój, demokrację i przyzwoitość – napisali na Facebooku koordynatorzy wojewódzkich sekcji KOD. Wydali także apel do prezydenta Andrzeja Dudy oraz premier Beaty Szydło o stanowcze potępienia agresywnych postaw.

– To było wstrząsające. W czasie kazania mówiono, że nie wolno zawłaszczać patriotyzmu, a zaraz potem młodzi patrioci postanowili się rozprawić z członkami KOD-u. To była duża grupa, kilkuset osiłków z flagami. Krzyczeli, że rozprawią się z nami po mszy – mówił Mateusz Kijowski w rozmowie z „Newsweekiem".

Radio ZET/SI