100 tys. dzieci bez alimentów? Rodzice walczą o zmiany w prawie

Nawet 100 tysięcy dzieci może stracić prawo do alimentów. Wszystko przez nierówne zmiany w prawie - płaca minimalna wzrasta, ale kryterium dochodowe, uprawniające do pobierania świadczenia, od 8 lat pozostaje niezmienne. Rodzice i eksperci apelują o zmiany, które zapobiegłyby pozostawieniu mnóstwa dzieci bez przysługujących im środków do życia. 

Według raportu Krajowego Rejestru Długów, alimentów nie płaci prawie 300 tysięcy rodziców, co daje sumę 10 mld złotych zobowiązań wobec porzuconych dzieci. Samotni rodzice mogą się oczywiście ubiegać o świadczenie z Funduszu Alimentacyjnego, ale przysługuje ono tylko osobom, które spełniają sztywne kryteria dochodowe.

Prawo niezmienne od lat

Maksymalna kwota dochodu netto na osobę w rodzinie, uprawniająca do poboru świadczenia, wynosi obecnie 725 złotych. Reguluję ją ustawa uchwalona w 2008 roku, gdy pensja minimalna oscylowała na poziomie 697 złotych na rękę. Od tego czasu nie była rewaloryzowana, przez co przy okazji podnoszenia płacy minimalnej, część dzieci traci prawa do alimentów, ponieważ przychody ich rodziców nie kwalifikują się do progu. 

Czyli mówiąc wprost: jeżeli dochód na osobę przekroczony został nawet o złotówkę, dziecko automatycznie traci prawo do uzyskiwania świadczenia. 

Jakie są szanse na zmiany w przepisach?

-  Od stycznia 2017 roku najniższa pensja będzie wynosiła 1459 złotych netto. Szacujemy, że po tej zmianie, ok 30 procent dzieci, czyli ok 100 tysięcy osób, które są dziś objęte funduszem, wypadnie z niego od następnego okresu rozliczeniowego. Jest więc jeszcze trochę czasu i można coś z tym zrobić. Rządzący muszą podjąć jakieś decyzje - mówi w wywiadzie dla Gazeta.pl Katarzyna Stadnik ze stowarzyszenia "Dla Naszych Dzieci", którego działaczki i działacze od kilku lat walczą o zmiany w prawie. Niedawno wystosowali w tej sprawie petycję do Rady Ministrów oraz Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w której apelują o zniesienie lub zmianę wysokości limitu uprawniającego do pobierania świadczeń z Funduszu.

Zapytana o prawdopodobieństwo zniesienia progu, odpowiada, że ma świadomość, iż na razie się to nie stanie. - Jeśli się nie uda, będziemy wnosić o urealnienie go względem płacy minimalnej - podkreśla. Zgodnie z szacunkami Stowarzyszenia, próg dostosowany do dzisiejszej pensji minimalnej powinien wynosić 1516,11 zł. Katarzyna Stadnik podaje jednak przykład Danii, gdzie takowy próg w ogóle nie istnieje, a każde dziecko, niezależnie od sytuacji zawodowej rodziców, ma zapewnione elementarne potrzeby. 

Inicjatywa rzeczników

W akcję aktywnie włączyli się również rzecznicy: praw dziecka i praw obywatelskich. Zarówno Marek Michalak, jak i Adam Bodnar apelują o modyfikację przepisów. Z ich inicjatywy powstał w lutym tego roku specjalny, niezależny Zespół do Spraw Alimentów.

Obaj rzecznicy proponują również konkretne rozwiązanie: "złotówka za złotówkę". Miałoby ono polegać na wyliczaniu wysokości świadczenia na zasadzie proporcji - o ile złotych dochód przekraczałby próg, o tyle zmniejszone byłyby alimenty. W ten sposób można by było uniknąć sytuacji, w której ogromna ilość dzieci, wychowujących się w trudnych warunkach socjalnych i finansowych, zostałaby pokrzywdzona odebraniem świadczenia. Na razie nie wiadomo czy pomysł ten doczeka się realizacji.

Michalak i Bodnar są równiez zwolennikami całkowitej likwidacji progu. 

Radio ZET/Gazeta.pl/GazetaPrawna/MP

Więcej: