Niemowlak znaleziony martwy w wózku. Areszt dla matki

Sąd w Kamiennej Górze (Dolnośląskie) uwzględnił wniosek prokuratury  o areszt dla matki z powodu śmierci jej siedmiomiesięcznego dziecka. Postawiono jej zarzut narażenia zdrowia i życia dziecka. Ciało niemowlaka znaleziono podczas przeszukania mieszkania.

Jak poinformowała rzeczniczka jeleniogórskiej prokuratury okręgowej Violetta Niziołek, sąd uwzględnił wniosek prokuratora o trzymiesięczny areszt dla matki dziecka Agaty W.

Ciało dziecka znaleziono w sobotę podczas przeszukania mieszkania przez policjantów. Wcześniej zatrzymali oni dziadka dziecka, 57-letniego Wiesława W,. z dużą ilością amfetaminy i podejrzewali, że w jego domu znajdą kolejne ilości narkotyku.

- Prokurator postawił matce zarzut narażenia zdrowia i życia dziecka, czyli przestępstwo z art. 160 kk paragraf 2. Grozi za to do 5 lat więzienia, dlatego wystąpił do sądu o tymczasowe aresztowanie 21-letniej matki Agaty W. - powiedziała Niziołek.

Wyjaśniła, że wstępne wyniki sekcji zwłok wykonanej w poniedziałek wskazują, iż przyczyną śmierci dziecka było prawdopodobnie zapalenie opon mózgowych.

- Matka wyjaśniała policjantom, że nie chodziła z dzieckiem do lekarza, gdyż nie była ubezpieczona. Mówiła, że dziecko wymiotowało, miało gorączkę. Dokładne wyniki sekcji, w tym badania histopatologiczne będą znane za kilka tygodni. Dziecko było zaniedbane - dodała rzeczniczka.

Niziołek poinformowała, że policjanci podczas rutynowej kontroli na ulicy przy Wiesławie W. znaleźli znaczne ilości, bo 387 gramów amfetaminy i 53 gramy metamfetaminy. Dlatego zdecydowali się przeszukać mieszkanie. Narkotyki posiadał również 24-letni ojciec dziecka Robert W., którego zatrzymano w mieszkaniu.

- Obu mężczyznom postawiono zarzuty związane z przestępstwami narkotykowymi i sąd zdecydował już o ich tymczasowym aresztowaniu - dodała rzeczniczka prokuratury.

Poinformowała, że drugie, starsze, 2,5-letnie dziecko Agaty W. trafiło do rodziny zastępczej i uruchomiono procedurę ograniczenia praw rodzicielskich wobec matki i ojca.

Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kamiennej Górze Beata Wrzesińska powiedziała, że ta rodzina nie korzystała ze świadczeń ośrodka. - Nie mieliśmy żadnych informacji na jej temat. Nie korzystała z naszej pomocy. Podobno wynajmowała mieszkania i zmieniała miejsca pobytu - poinformowała.

Jak powiedziała w rozmowie ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego, lekarz rodzinny dr Joanna Zabielska, w systemie opieki nad noworodkami istnieje luka, która "może doprowadzać do znikania dzieci".

- Szpital po porodzie musi mieć tylko pisemne potwierdzenie, że powiadomił o narodzinach przychodnię lub położną w rejonie. W rożnych regionach kraju wybierany jest jeden lub drugi wariant, np. w Wielkopolsce informowane są położne, które po dwóch miesiącach mają obowiązek przekazać dziecko pod opiekę pielęgniarki opieki podstawowej - wyjaśniła lekarka.

Jej zdaniem, szczególnie przy braku współpracy ze strony rodziców, może się okazać, że "dziecko zniknie z systemu opieki". - Sugerowaliśmy zmiany jako lekarze rodzinni i Ministerstwo Zdrowia zaproponowało rozwiązanie m.in. mające doprowadzić do pracy zespołowej lekarza oraz pielęgniarek i położnych, bo to pozwoliłoby uniknąć np. sytuacji, gdy lekarz dopiero po kilku miesiącach dowiaduje się, że ma w swoim rejonie noworodka” - powiedziała dr Zabielska.

W jej ocenie dzieci znikają z systemu nie tylko z powodu "patologii wśród rodziców". - Wiele osób korzysta wyłącznie z prywatnej opieki medycznej. Są też rodzice, którzy np. nie chcą szczepić dzieci i dlatego unikają kontaktu z położną czy lekarzem rodzinnym w przychodni - dodała ekspertka.

Więcej: