Misiewicz w tarapatach? Będzie wniosek do prokuratury

W związku z informacjami o nowych funkcjach rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza w państwowych spółkach, Politycy Platformy Obywatelskiej zapowiedzieli złożenie w prokuraturze zawiadomienia o możliwym działaniu na szkodę Skarbu Państwa. - On jest kwintesencją rządów PiS i karuzeli kadrowej - argumentowali posłowie PO.

Rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz został niedawno członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Funkcję objął pomimo tego, że nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych. Nie ma też wyższego wykształcenia.

- PO składa wniosek do prokuratury, w związku z możliwym działaniem na szkodę spółki i Skarbu Państwa. To, co się dzieje w resorcie MON w ciągu ostatnich miesięcy, to jeden wielki skandal i karuzela stanowisk - ocenił poseł PO Cezary Tomczyk podczas briefingu w Sejmie. 

Według posłów PO prokuratura powinna sprawdzić m.in. czy specjalnie po to, by zatrudnić Misiewicza, 31 sierpnia zmienione zostały przepisy określające zasady zasiadania w radzie nadzorczej PGZ. Z dokumentu zniknął zapis, mówiący m.in. o konieczności ukończenia studiów wyższych.

Zdaniem polityków PO, wątpliwości budzi także fakt, że Bartłomiej Misiewicz - pomimo braku odpowiedniego doświadczenia i ukończonych studiów - jest szefem gabinetu politycznego MON.

- Prokuratura powinna ustalić, czy Misiewicz ma prawo do tego, aby być szefem gabinetu politycznego ministra obrony. Rozporządzenie nie pozostawia żadnych wątpliwości: szef gabinetu musi legitymować się wykształceniem wyższym i posiadać przynajmniej 7 lat doświadczenia - argumentował poseł Tomczyk.

- Nie ma żadnych zarzutów do konkretnej pracy Bartłomieja Misiewicza - bronią rzecznika MON politycy PiS.

Radio ZET/MT

Więcej: