Burza po słowach ministra Waszczykowskiego. "To było niegodne"

Posłanki i posłowie PO i Nowoczesnej wezwali w Sejmie szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, by przeprosił za skierowane do kobiet, uczestniczek Czarnego Protestu słowa, które - jak mówili - były pogardliwe i niegodne. Chcieli też wyjaśnień od premier Beaty Szydło ws. wypowiedzi szefa MSZ.

Posłanka PO Monika Wielichowska wniosła o przerwę w obradach Sejmu i - jak mówiła z trybuny sejmowej - "wyjaśnienie przez premier rządu, kobietę, pogardliwych słów ministra Waszczykowskiego".

- Żądamy odpowiedzi pani premier na pytania: czy PiS ma jakąś granicę pogardy wobec kobiet, czy w PiS jest jakaś granica wulgarności - powiedziała posłanka PO.

- W imieniu bardzo świadomych swoich praw, silnych, solidarnych kobiet z Czarnego Protestu z "Czarnego poniedziałku" domagamy się wyjaśnień i odpowiedzi jakie premier wyciągnie konsekwencje wobec takich skandalicznych wypowiedzi, chyba że pan minister Waszczykowski, który jest obecny na tej sali, będzie na tyle odważny, i będzie na tyle heroiczny, jak wczoraj heroiczne były kobiety, były Polki, i przyzna się do błędu i powie: przepraszam - powiedziała Wielichowska.

Poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz również wniósł o przerwę, w czasie której - jak mówił - Waszczykowski przygotowałby przeprosiny "dla wszystkich kobiet, które wczoraj obraził". - To było niegodne, to co pan wczoraj zrobił, po prostu niegodne nie tylko ministra spraw zagranicznych, to było niegodne mężczyzny. I jako mężczyzna żądam od pana przeprosin. Dzisiaj - powiedział Meysztowicz.

"Niech się bawią"

Waszczykowski pytany w poniedziałek w RMF FM, czy prawa kobiet w Polsce są zagrożone odparł: "Chyba tylko w "Gazecie Wyborczej"", po czym dodał: "Niech się bawią. Jeśli ktoś uważa, że nie ma większych zmartwień w Polsce w tej chwili, to proszę bardzo”".

Pytany na późniejszej konferencji prasowej, czy uważa, że protest kobiet to zabawa, powiedział: "Uważam, że nasza cywilizacja powinna mieć poważne podejście do kwestii takich jak życie i śmierć, do kwestii narodzin". Dodał, że oczekuje poważnych debat, a nie happeningów, przebierania się w stroje i wytwarzania w sposób sztuczny problemów.

We wtorek Waszczykowski w TVN24 powiedział, że jego wypowiedź w RMF FM, to była "dłuższa fraza", w której przestrzegał, by "się nie bawiono, nie szydzono z ważnej sprawy, jaką jest kwestia życia i śmierci". Na stwierdzenie, że uczestniczki "czarnego protestu" były oburzone jego słowami, odparł: "I niech są oburzone. Dlatego, że tego typu protesty mnie oburzają". Pokazując zdjęcie z protestu, zwrócił uwagę, że na transparentach są wulgaryzmy. "Tę sprawę się spłyca do wolnego wyboru" - ocenił.

Na stwierdzenie, że kobiety jego wypowiedź o zabawie odebrały jako kpienie i lekceważenie ich protestu, odparł: "Bo wczorajszy protest był kpiną z bardzo ważnego wydarzenia, z bardzo ważnej kwestii. My jesteśmy gotowi na bardzo poważne rozmowy, bo rozmowa o życiu i śmierci to najważniejsza rozmowa w naszej cywilizacji".

PiS odcina się od wypowiedzi Waszczykowskiego

- Nie podzielam tej wypowiedzi i jeszcze raz podkreślam, że to jest prywatna wypowiedź pana Waszczykowskiego. Mamy świadomość tego, że wczorajsze marsze były ważne i istotne, i wskazujące na problem, który się w naszym kraju pojawił, problem wywołany przez organizacje, które złożyły obydwa projekty do Sejmu - powiedziała dziennikarzom w Sejmie rzeczniczka klubu PiS Beata Mazurek.

- Absolutnie nie zgadzam się z tym co powiedział pan minister Waszczykowski. Nie będę oceniała wypowiedzi mojego partyjnego kolegi. W którymś momencie sam dojdzie do wniosku, że jeśli przeprosi, to przeprosi, a jeśli nie, to powie dlaczego nie - dodała posłanka.
Jak podkreśliła, Witold Waszczykowski zwracał uwagę, że o sprawach ważnych, takich jak ochrona życia ludzkiego, trzeba mówić spokojnie, najlepiej na forum parlamentu. - Ulica nie jest dobrym miejscem do dyskusji - oceniła.

Radio ZET/PAP/MT

Więcej: