PO chce odwołania szefowej MEN. Jest wniosek o wotum nieufności

PO złożyła w piątek do marszałka Sejmu wniosek o odwołanie szefowej MEN Anny Zalewskiej - poinformował Rafał Grupiński z PO. Platforma zarzuca minister, że wbrew nauczycielom i rodzicom pośpiesznie forsuje "fatalną" reformę edukacji, która cofa szkolnictwo do czasów PRL.

Grupiński powiedział w piątek na konferencji prasowej w Sejmie, że szefowa MEN w pełni zasłużyła na odwołanie ze stanowiska "swoim postępowaniem, sposobem działania w ostatnich miesiącach i forsowaniem fatalnej reformy systemu szkolnictwa". - To swoistego rodzaju prezent (dla nauczycieli) na Dzień Nauczyciela - podkreślił poseł PO.

Zgodnie z propozycją MEN, od 2017 r. funkcjonować mają 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum, szkoły branżowe w miejsce zasadniczych szkół zawodowych, wygaszane mają być gimnazja.

Grupiński ocenił, że reforma systemu oświaty wprowadzana jest "pośpiesznie, na wariackich papierach". - Szkoła polska cierpi na nieustające zmiany. Kiedy wreszcie wydawało się, że ten system się ustabilizował, także poprzez poszerzenie nauki o sześciolatków, wszystko to, co zostało wypracowane przez kilka poprzednich rządów, jest dzisiaj rujnowane i wracamy do systemu nauczania z czasów PRL - wskazywał polityk.

Grupiński wyraził nadzieję, że wszystkie kluby opozycyjne poprą wniosek Platformy o odwołanie minister Zalewskiej.

Elżbieta Gapińska z PO przekonywała, że proponowana przez MEN reforma nie ma "żadnej racjonalnej przyczyny", poza "czysto ideologiczno-politycznymi przesłankami".

Była minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska (PO) na konferencji prasowej w Katowicach przekonywała, że według wszystkich badań gimnazja się sprawdziły i trudno zrozumieć, dlaczego mają być likwidowane. - Nawet gdyby przyjąć, że PiS ma rację –moim zdaniem nie ma racji - żeby to miało sens, najpierw trzeba byłoby przygotować podstawy programowe. To jest praca na rok, dwa. Potem do tych podstaw programowych napisać podręczniki i dopiero później powiedzieć: "zaczynamy". W tej chwili mamy sytuację, że minister już zaczęła, a jeszcze nic nie ma” - powiedziała Kluzik-Rostkowska.
Zarzuciła Zalewskiej, że „nie słucha”, nie dostrzega zagrożeń. „Minister idzie jak czołg, nie zważa na argumenty, ale mam wrażenie, że tym czołgiem zawędrują na manowce. Oby sama, bez udziału polskich dzieci” - powiedziała posłanka.

Według innej byłej szefowej MEN Krystyny Szumilas z PO, ustąpienie minister Zalewskiej byłoby najlepszym prezentem z okazji Dnia Nauczyciela. - To jest pierwszy szkodnik edukacji. To jest minister, która bezmyślnie wprowadza zmiany szkodzące systemowi, szkodzące uczniom” - powiedziała Szumilas. Przekonywała, że zmiany, które planuje Zalewska będą niosły negatywne skutki i bardzo trudno będzie je odwrócić.

- Decyzję o ewentualnym poparciu lub nie wniosku PO o odwołanie szefowej MEN Anny Zalewskiej podejmiemy po poniedziałkowym spotkaniu z panią minister z nauczycielami - zapowiedział w piątek Piotr Apel z Kukiz'15.

Minister Zalewska broni się

Minister Zalewska przekonywała w poniedziałek, że reforma edukacji jest przemyślana, odpowiedzialna i rozłożona na wiele lat.
Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra może być zgłoszony przez co najmniej 69 posłów. Sejm wyraża wotum nieufności większością głosów ustawowej liczby posłów - czyli musi za tym opowiedzieć się minimum 231 posłów. Wniosek ws. wyrażenia ministrowi wotum nieufności może być poddany pod głosowanie nie wcześniej niż po upływie 7 dni od dnia jego zgłoszenia.

Radio ZET/PAP/MT

Więcej: