Po zawodówkach ciężko o pracę

System szkolnictwa zawodowego nie jest skuteczny - orzekła Najwyższa Izba Kontroli.

NIK skontrolowała ponad 1,5 tysiąca szkół zawodowych, 354 powiaty i miasta na prawach powiatu oraz 28 pracodawców prowadzących działalność gospodarczą.

Według raportu, 41% absolwentów zawodówek nie znajduje zatrudnienia, mimo że na rynku brakuje fachowców.

Główny powód? Niedopasowanie ofert szkół do potrzeb rynku pracy.

Jak podkreśla NIK, liczba zawodówek systematycznie spada: w 2005 r. było ich ponad 5 tysięcy, a w 2015 r. - ponad 4 tysiące.

"Pracodawcy zwracają uwagę na niezadowalającą jakość kształcenia zawodowego. Pozbawione zaplecza w zakładach pracy do prowadzenia zajęć praktycznych i źle wyposażone szkoły nie są w stanie wykształcić poszukiwanych na rynku specjalistów. Do tego oferta szkół nie zawsze odpowiada na zapotrzebowanie rynku"

- podkreślono w raporcie.
W ocenie NIK sposób finansowania szkolnictwa zawodowego z budżetu państwa nie uwzględnia faktycznych kosztów kształcenia w poszczególnych zawodach.

Wyniki kontroli wskazują, że 40% samorządów miało trudności z zapewnieniem odpowiednich warunków i infrastruktury do kształcenia zawodowego. W niemal wszystkich skontrolowanych szkołach stwierdzono nieprawidłowości w organizacji procesu kształcenia, warunków lokalowych i wyposażenia. 37% ankietowanych przez NIK dyrektorów szkół uznała, że wyposażenie bazy dydaktycznej szkoły jest przestarzałe i niewystarczające do realizacji programów nauczania.

Jak podkreślono w raporcie, za odpowiednie planowanie szkolnictwa zawodowego i dostosowywanie go do potrzeb lokalnego rynku odpowiadają także władze samorządowe i sami dyrektorzy. - zaznacza NIK.
Kontrolerzy odnotowali także przypadki, w których władze samorządowe zgadzały się na otwarcie szkoły, która nie dysponowała wykwalifikowaną kadrą pedagogiczną i odpowiednią bazą dydaktyczną do nauczania konkretnego zawodu.
Pracodawcy pytani o pożądane z ich punktu widzenia zmiany w systemie kształcenia zawodowego wskazywali m.in. na konieczność zwiększenia liczby godzin zajęć praktycznych odbywanych w rzeczywistych warunkach pracy.

"Tymczasem według ankietowanych przez NIK powiatów 21* prowadzonych przez nie szkół boryka się z problemem zapewnienia uczniom dostatecznej liczby miejsc dla odbycia praktyk zawodowych"

- stwierdza raport.
Jak podkreślono, dobrym przykładem kształcenia zawodowego może być idea tworzenia tzw. klastrów edukacyjnych, które skupiają m.in. pracodawców, szkoły zawodowe, lokalne władze, izby rzemieślnicze i kuratoria oświaty. Mają one za zadanie wspierać rozwój kształcenia zawodowego dostosowanego do potrzeb lokalnych rynków pracy i działających na nich firm oraz przedsiębiorstw.

Szefowa MEN Anna Zalewska zapowiadała w ostatnich miesiącach, że zmiany w szkolnictwie zawodowym będą zmierzać do wprowadzenia systemu dualnego, który będzie odpowiadał potrzebom gospodarki i będzie realizowany we współpracy z przedsiębiorcami. Mówiła, że będzie zróżnicowana subwencja oświatowa - wyższa dla tych placówek, które kształcą w zawodach oczekiwanych.

Według szefowej MEN, priorytetem nowego systemu edukacji zawodowej będzie włączenie w proces edukacji pracodawców. Jak mówiła, po skończeniu edukacji zawodowej absolwent nie będzie musiał starać się o dodatkowe uprawnienia. Podkreślała, że efektem reformy szkolnictwa zawodowego będzie wprowadzenie m.in. nowoczesnej szkoły branżowej.

Dwustopniowa szkoła branżowa ma realizować kształcenie zawodowe: w ramach I stopnia zdobyć będzie można pierwszą kwalifikację zawodową, np. mechanika pojazdów samochodowych, w II stopniu - drugą kwalifikację, czyli np. technika pojazdów samochodowych.

Radio ZET/PAP/tp

Więcej: