Bartłomiej Misiewicz pod lupą prokuratury. Obiecywał pracę za głosy?

Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim prowadzi śledztwo ws. obietnic składanych przez pracownika gabinetu politycznego szefa MON  - poinformował rzecznik prokuratury Sławomir Mamrot. Sprawa dotyczy doniesień prasowych na temat Bartłomieja Misiewicza.

Jak wyjaśnił rzecznik, śledztwo zostało wszczęte po zawiadomieniu dwóch posłów opozycji w związku z artykułem, jaki ukazał się w "Newsweeku". Według tygodnika Bartłomiej Misiewicz miał proponować radnym PO w Bełchatowie przystąpienie do koalicji z PiS, sugerując, że w zamian zapewni im zatrudnienie w państwowej spółce, której prezes miał towarzyszyć mu w "werbunkowym spotkaniu".

Jak powiedział Mamrot, śledztwo prowadzone jest ws. obietnic składanych przez pracownika gabinetu politycznego ministra obrony narodowej.

W połowie września w związku z tym artykułem Misiewicz poprosił ministra Antoniego Macierewicza o zawieszenie w funkcjach w MON. W komunikacie zapowiedział też kroki prawne przeciw "Newsweekowi".

Misiewicz, członek PiS, pełnomocnik tej partii w Piotrkowie Trybunalskim i członek Krajowej Komisji Rewizyjnej, startował w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. Karierę rozpoczynał jako asystent Antoniego Macierewicza.

Radio ZET/PAP/MT

Więcej: